W przetaczających się przez media dysputach niejednokrotnie pada koronny argument, iż na aktualny kształt polskiej polityki zgodę w demokratycznych wyborach wyraziła większość Polaków. Kiedy dziś odczytywałam uczniom fragment napisanego ponad 150 lat temu eseju Johna Stuart Milla, usłyszałam chichot historii. Lekcja dotyczyła XIX-wiecznego liberalizmu. Na wszelki wypadek podkreśliłam w połowie tekstu, że cytuję Milla. Oj, rozpętałaby się afera, gdyby któryś z młodzianków uważających lekcje filozofii za dopust Boży uznał, że indoktrynuję ich politycznie :)
„Dzisiaj jednostka gubi się w tłumie. W polityce powiedzenie, że opinia publiczna rządzi dzisiaj światem, jest prawie komunałem. Jedyna siłą zasługującą na tę nazwę jest siła mas lub rządów, które stały się organem wyrażającym dążenia i instynkty mas. Odnosi się to zarówno do moralnych i społecznych stosunków życia prywatnego, jak i spraw publicznych. Ci, których opinie znane są pod nazwą opinii publicznej, nie zawsze należą do tej samej warstwy społecznej […]. Ale zawsze są to masy – to znaczy zbiorowa miernota. […] masy te przejmują teraz swoje opinie od dygnitarzy kościoła lub państwa, od ludzi uchodzących za przywódców lub z książek. Myślą za nich podobni im ludzie, którzy zwracają się do nich lub przemawiają w ich imieniu pod wrażeniem chwili za pośrednictwem gazet. Nie uskarżam się na ten stan rzeczy; nie twierdzę, by coś lepszego dało się w zasadzie pogodzić z obecnym niskim poziomem umysłowym ludzkości. Lecz nie przeszkadza to bynajmniej temu, że rząd miernoty jest miernym rządem. Żaden rząd utworzony przez demokrację lub liczną arystokrację nie wzniósł się nigdy ani wznieść nie mógł ponad mierność, czy to w swoich czynach politycznych, czy w popieranych przez siebie opiniach, zaletach i postawach umysłu. […] Inicjatywa wszystkiego, co mądre lub szlachetne, wychodzi i musi wychodzić od jednostek; zazwyczaj najpierw od jednej jednostki.”
[J. S .Mill, O wolności, 1859, tłum. A. Kurlancka]


Komentarze
Pokaż komentarze