Angielski zwrot "no-go zone" (lub no-go zone area) nie ma idealnego przełożenia w języku polskim. Ogólnie oznacza strefę zamkniętą, obszar do którego wstęp z różnego rodzaju powodów jest zabroniony, zakazany. Może oznaczać też enklawę rządzącą się swoimi prawami.
Szokujacy artykuł ukazał się we wczorajszym "The Telegraph" - otóż brytyjska policja w Birmingham, wezwana przez lokalnych fundamentalistów muzułańskich zatrzymała dwóch ewangelickich duchownych i ostrzegła ich że jeśli w dalszym ciągu będą próbowali rozprowadzać Nowy Testament w muzułmańskiej dzielnicy, zostaną aresztowani za tzw "hate crime" (w tym wypadku mam wrażenie że chodziło o podżeganie do nienawiści). Co ciekawe - policja nie zareagowała na informacje że ewangelików straszono pobiciem.
Jak wytłumaczył to policjant - duchowni byli w dzielnicy muzułmańskiej i rozmowami oraz rozdawaniem Ewangelii namawiali muzułmanów do zmiany wiary - co w muzułmańskiej dzielnicy jest zakazane (!!!).
Brytyjska policja wszczeła na razie dochodzenie w tej sprawie


Komentarze
Pokaż komentarze (3)