Cytując informację z onetu na temat reakcji niemieckiego MSZ na konflikt w Gruzji:
>>Gruzja "pogwałciła prawo międzynarodowe", próbując rozwiązać za pomocą wojska kryzys powstały wokół prorosyjskiej separatystycznej Osetii Południowej - oświadczył niemiecki wiceminister spraw zagranicznych Gernot Erler. Zastępca szefa niemieckiej dyplomacji, wypowiadając się dla radia NDR Info, dostrzegał "coraz bardziej niepokojące sygnały", że prezydent Gruzji chce uregulować za pomocą wojska rozbieżności z separatystyczną prowincją. Walki, które wybuchły stanowią zdaniem Erlera zerwanie nadzorowanego przez siły międzynarodowe zawieszenia broni z 1992 roku. - W tej mierze ten, kto podejmuje próbę działania z użyciem wojska, narusza prawo międzynarodowe - powiedział Erler. Niemiecki wiceminister wyraził zrozumienie dla rosyjskiej reakcji na wydarzenia w regionie, który - jak zauważył - należy dziś do Gruzji, ale jest utrzymywany gospodarczo przez Rosję.<<
Reakcja niemieckiego MSZ jest bardzo ciekawa, bardzo symptomatyczna i powiedziałbym bardzo pouczająca dla Polski.
Jakie wnioski się nasuwają dla Polski?
1.Niemiecki MSZ (cytując klasyka) stracił doskonałą okazję żeby sobie pomilczeć (obnażyli się chłopaki do bólu i z punktu widzenia Polski dobrze się stało).
2.W ewentualnych konfliktach polsko-rosyjskich niestety nie możemy liczyć na Niemców. Duch Gerharda Schroedera w niemieckiej dyplomacji jest wciąż żywy.
3.Nasza wschodnia flanka (Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina), która jest podstawowym elementem polskiej niepodległości nie może liczyć na wsparcie Niemiec.
4.Mocna pozycja Niemiec w UE niestety może być zagrożeniem dla polskich interesów.
5.Jeżeli dopuścimy do powstania Nord-Stream to będziemy idiotami.
Komentarze
Pokaż komentarze (12)