Niektórzy słysząc taki tekst pewnie pomyśleli, że wypowiadający je polityk jest mały duchem, mściwy i bez klasy.
Ale przecież to nieprawda. To byłoby bardzo mylne wrażenie. On jest po prostu szczery. Szczery do bólu. I nie boi się swojej szczerości. Nie posługuje się tak jak inni bulterierami do wypowiadania kąśliwych opinii. Nie używa tak jak niektórzy Niesiołowskiego czy Palikota, nie używa, tak jak niektórzy Kurskiego, Karskiego czy Brudzińskiego. Sam potrafi bez zbędnego zażenowania wyrazić głęboką pogardę dla przeciwników politycznych i pokazać kto tu jest najważniejszy. Ewangeliczne nadstawianie drugiego policzka to nie jego metody (wyjątek robi Lech Kaczyński dla Wielebnego Tadeusza Rydzyka zapewne z szacunku dla szaty duchownej). Jak kogoś Lech Kaczyński nie lubi, to niech ten ktoś ma się na baczności. Powinien się bać. Lech Kaczyński jest jak Chuck Norris. Jego jedna noga to „prawo” a druga to „sprawiedliwość”. I Lech Kaczyński nie zawaha się ich użyć.
No i okazuje się, że Lech Kaczyński jest politykiem o naprawdę dużym poczuciu humoru. Bawią go nawet rzeczy drobne. Nie musi być to humor wyrafinowany żeby Lech Kaczyński parsknął śmiechem. Wystarczyłoby, że ktoś jak w niemym filmie usiądzie na torcie, albo spadną mu spodnie. Niektórzy być może uznaliby, że to prostacki humor, że to jest śmianie się z tego, że ktoś puścił bąka. Niektórzy być może uważaliby, że politykom pewnych rzeczy nie wypada robić (pięknoduchy jakieś). Ale to zdecydowanie chybione myślenie. Lech Kaczyński potrafi bawić się tym co bawi zwykłych ludzi. Jako znany antysalonowiec z pewnością nie będzie się przejmował opiniami w tej sprawie jakichś (tfu!) elit. Jak go coś bawi to będzie się śmiał i nikomu nic do tego. A jego parsknięcia śmiechem rozluźniają sztywną atmosferę nudnych spotkań w sprawie jakiejś tarczy antyrakietowej czy też wieców w sprawie wojny w Gruzji. Jego wesoły nastrój udziela się jego otoczeniu i dzięki temu ze spotkań z nim wszyscy wychodzą w szampańskich nastrojach i na luzie.
I Bogu powinniśmy codziennie dziękować, że taki mąż stanu nam się trafił. Przecież to najlepsze co mamy, sól tej ziemi, śmietanka intelektualna i wzór cnót charakteru dla przyszłych pokoleń.
Komentarze
Pokaż komentarze (18)