Blog
tyłem naprzód
Mariam
0 obserwujących 14 notek 53084 odsłony
Mariam, 21 sierpnia 2012 r.

Fascynatorzy

2167 23 0 A A A

  'Największym złem byłoby niedostrzeganie zła w ogóle' /Neale Donald Walsch/

 
- Cóż za fascynujący widok – rzekła Malwa na widok rdzawych zarodników grzyba, które pojawiły się w formie pomarańczowych kropeczek na jej rozetkowato ułożonych, bujnych liściach. Niestety, od tego momentu leczenie porażonego organizmu staje się trudne, częstokroć niemożliwe, o czym wie każdy hodowca tych przepięknych, okazale kwitnących roślin ozdobnych. A czy pasożyt wie o tym, że kiedy doprowadzi roślnię do zgonu, zostanie razem z badylem spalony żywcem? 
 
Nie posiadam co prawda certyfikatu własnego zdrowia psychicznego ani specjalistycznego znawstwa w zakresie psychiatrii, mimo to podejmuję się napisać o pewnej szczególnej roli, jaką gra psychopatia właściwa w genezie zła, a mianowicie o jej znamiennym sposobie oddziaływania, jakim jest  fascynatorstwo
 
Fascynacja obejmuje szereg najprzeróżniejszych aspektów. Kto z nas choć raz w życiu nie uległ jakiejś? Zachwycać nas może niemal wszystko: przyroda, kosmos, czyjaś uroda, osobowość, muzyka, liczby, słowa, idee …Są też tacy, którzy ekscytują się nowinkami technicznymi, a zwłaszcza tymi służącymi do zabijania lub torturowania.   
 
A przemoc? 'Naziści byli przekonani, że wyrządzanie zła ma w naszych czasach chorobliwą siłę przyciągającą' - co odnotowuje i popiera dowodami Hannah Arendt w Korzeniach totalitaryzmu. Czasem z takich oczarowań zawrotnych coś powieki przetrze, a czasem nie przetrze.
 
Odporność można w sobie wytworzyć tylko poprzez dogłębne poznanie patologicznego podłoża zła. Służą temu zwłaszcza dwie szczególne, nowatorskie i przełomowe książki, które czytałam nie bez niepokoju i bolesnych refleksji. Chodzi o  Ponerologię polityczną. Naukę o naturze zła w adaptacji do zagadnień politycznych wraz z Ponerologią. Nauką o naturze zła (ta druga pozycja wydana w 2000 roku w Rzeszowie dostępna jest chyba tylko w bibliotekach). Dorobek naukowy Andrzeja Łobaczewskiego stanowi odpowiednią podstawę do tego, by zło pozbawić owej sekretnej, tajemniczej głębi, obedrzeć z romantycznych szatek, które mogą tak urzekać, bowiem jak stwierdza: "Potęga zła i ideologia, która ją skrywa i usprawiedliwia mogą bowiem fascynować, psychopatologia  znacznie mniej" *
 
Obiektywizująca wiedza o psychopatii stwarza poza tym możliwości hamowania ponerogenezy oraz likwidowania jej następstw (w osiemnastym roku życia uległam zatruciu tlenkiem węgla, co może mieć swoje niezłe skutki ;-) wszak truciznę niełatwo odróżnić od leku).
 
Kto by pomyślał, że słowo tak czarownie, słodko i jasno brzmiące jak "fascynacja” może nadto zawierać konotacje wysoce nieprzyjazne i nader szkodliwe. Andrzej Łobaczewski w swej naukowej nowej terminologii, odnoszącej się do zagadnień ponerologii politycznej, używa określenia „fascynatorzy” w powiązaniu ze specyficzną inspiratywną rolą psychopatów w procesie genezy zła. 
Z tych starannych i prawych badań psychologicznych wynika, że w organizacjach, zrzeszeniach i ruchach ponerogennych fascynatorzy grają role kluczowe, a mówiąc kolokwialnie - zarzucają  podwójnego nelsona. 
 
Proces poneryzacji może mieć charakter pierwotny: ideologia powstaje, gdy zbierze się grupa ludzi psychicznie i moralnie aberatywnych (np. mafie) albo wtórny: "jeżeli istnieje jakieś zrzeszenie ludzkie, które miało pewną ideologię zrozumiałą w kategoriach naturalnego światopoglądu  i mającą sens na tle aktualnych stosunków społecznych, a potem uległo procesowi zwyrodnienia i poneryzacji przy udziale osobowości aberatywnych, będziemy zwać go zrzeszeniem ponerogennie wtórnym". 
Naginają  treść ideologii do swych specyficznych właściwości i celów.  "Każda ideologia ruchu społecznego, choćby była prawdą świętą, może ulec procesowi poneryzacji ".
 
Ideologie odgrywają tym samym rolę konia trojańskiego:  albo są stwarzane z pierwszej ręki dla potrzeb, albo fruwają w pogotowiu czekając na przejęcie. "Każda więc wielka idea niesie niebezpieczeństwo nadmiernej aktywacji małych umysłów". Psychopaci przejmują ją w stosownym "dla ich czasów i warunków etnologicznych momencie", wypaczając ideowe treści. To nie ideologie potrzebują fascynatorów, lecz fascynatorzy potrzebują ideologii, ponieważ jako posiadający "swoistą wiedzę psychologiczną, której brakuje w światopoglądzie normalnego człowieka" wiedzą, że natura ludzka domaga się tego, "aby sprawy podłe zostały otoczone pewnym mitem, który pozwala wyciszyć głos sumienia, oszukiwać świadomość własną i krytycyzm innych ludzi".  
Każdy bez wyjątku ruch społeczny, polityczny, narodowy, religijny czy jakikolwiek inny może ulec zwyrodnieniu, zwłaszcza gdy gra toczy się na wyższym szczeblu. "Jeżeli udało by się jakieś zrzeszenie ponerogenne obedrzeć z jego ideologii, pozostałaby wówczas naga i nieatrakcyjna patologia psychiczna i moralna".
 
Weżmy dla przykładu psychopatologię  tak zwanego "komunizmu". Zdaniem Andrzeja Łobaczewskiego w całości tego zjawiska rolę inspiratywną i wykonawczą odgrywali psychopaci i osobowości dewiacyjne, zaznacza przy tym, że "większość dawnych polskich komunistów nie składała się z nosicieli aberracji psychopatycznych lub innych". Pisze następująco:
 
"W Polsce większość dawnych przedwojennych komunistów, mimo przynależności do partii patokratycznej, przyjęła z biegiem czasu postawy krytyczne, wyrażane dosadnym językiem robotniczym. Oni pierwsi zaczęli zaprzeczać komunistycznej naturze systemu, wskazując przy tym na istotne różnice pomiędzy nim a ich ideologią. Usiłowali powiadamiać o tym swoich towarzyszy w krajach jeszcze niepodległych, wysyłając do nich listy. Ci zaniepokojeni ich <zdradą> przekazywali te listy tamtejszym komitetom partyjnym, a stamtąd wracały one do władz bezpieczeństwa w Polsce. Autorzy płacili za to życiem lub latami więzienia. W końcu żadna grupa społeczna nie podlegała tak ścisłemu nadzorowi politycznemu jak właśnie oni.
Niezależnie od  tego, jaka jest nasza ocena ideologii komunistycznej i takich partii, możemy z dużą słusznością przyznać starym komunistom pewną kompetencję w rozróżnianiu tego, co jest i tego, co nie jest zgodne z ich ideologią i wiarą". 
 
Niezła egzemplifikacja tego, jak ciężkie przypadki psychopatii właściwej stają się wykonawcami terroru wobec ludzi normalnych, którzy nie mogą się pogodzić z patologicznym systemem władzy.
 
"Jednostki aberatywne wiążą się w zespoły i grupy, których celem jest zademonstrowanie swojego dążenia do ważności i mocy, zdobywanie środków do życia kosztem pracy innych ludzi  lub dążenie do władzy. W tych zespołach wytwarza się pewna struktura wzorowana na stosunkach w normalnych organizacjach społecznych, ale karykaturyzująca je. Rolę inspiratywną, zmierzającą do działalności kolidującej z obyczajem i prawem, przejmują w nich stopniowo nosiciele psychopatii właściwej. Role podrzędne i wykonawcze grają inne jednostki psychopatyczne lub te o dyskretnych właściwościach charakteropatycznych. Tak tworzy się psychicznie i moralnie patologiczna podszewka społeczeństwa, która istnieje w każdym kraju, ale w znacznie różniącym się zakresie ilościowym”. 
Ta wytworzona wewnątrz "podszewka" stanowi karykaturę struktury normalnej ludzkiej organizacji.  
 
Pierwszym wyznacznikiem, że dane towarzystwo lub organizacja zostały dotknięte procesem genezy zła, jest "zatracanie przez ich członków zdolności dostrzegania właściwości anomalnych".
W zrzeszeniach ponerogennych jednostki patologiczne bywają uznawane za nadzwyczajne, "genialne", nawet w wypadku ich przeciętnej lub miernej inteligencji.
Na czoło wybija się dynamiczna jednostka, będąca często krzyżówką różnych  lżejszych aberracji, ale bardziej strawna społecznie, będąca dobrym aktorem, który z łatwością poddaje się kontroli i reżyserii.  Przypadki psychopatii właściwej kryją się w jej cieniu, lecz grają rolę inspiratywną, często rzeczywiście decydującą.
"Ta inspiratywna rola psychopatii właściwej wydaje się być zjawiskiem powszechnym szczególnie w bardziej licznych zrzeszeniach i można przyjąć z wysokim prawdopodobieństwem, że tak było od wieków". (Bormann i jego klika za Hitlerem, Beria i jego ludzie za Stalinem).
 
'Dla ruchów totalitarnych w ogóle, w szczególności zaś dla osobliwej sławy ich przywódców, nie ma nic bardziej charakterystycznego niż zadziwiająca szybkość, z jaką ginie pamięć o nich, i zdumiewająca łatwość, z jaką można ich zastąpić'. /Hannah Arendt/
 
"Nie zdarza się, aby funkcję fascynatora pełniła w zrzeszeniu jednostka psychicznie normalna, ponieważ sama ta rola ma patologiczny charakter". Fascynator jest zawsze jednostką patologiczną.
 
My, jako obserwatorzy, błędnie przeceniamy rolę wodza/lidera.  Nad tym, aby podtrzymać taki błąd opinii pracują właśnie fascynatorzy, ich propaganda, a współcześnie aparat Public Relations. To fascynatorzy kreują wodza/lidera, głoszą jego mit (mit geniuszu, umysłowej wybitności), utrwalają jego pozycję oraz badają małowiernych członków, czy aby nie są zbyt samodzielni umysłowo. Uczą go prowadzenia skomplikowanej gry, aby utrzymał się na swojej pozycji ślepego narzędzia ich ideologicznego zaplecza i liczenia się z tymi normalnymi, hamującymi ich zapędy. 
 
Po przekroczeniu pewnego stanu następuje coraz szybsza negatywna selekcja, czyli wymiana członków zrzeszenia. Odchodzą ci bardziej normalni i krytyczni, a z zewnątrz dołączają tacy dla których taki światek jest ich naturalnym środowiskiem.Czynniki patologiczne grają już wtedy rolę wiodącą.
 "Oni także tworzą ideologię zrzeszenia. Ta ideologia musi być nie byle jaka, mimo że w znacznym stopniu przypadkowa. Musi uspokajać sumienia, przesłaniać kłopotliwą rzeczywistość, usprawiedliwiać niepoprawne postępowanie. To stanowi podstawę roli i bytu takich osobników z talentem do tworzenia odpowiedniej mitologii. Nie zdarza się aby funkcję fascynatora w zrzeszeniu pełniła jednostka psychicznie normalna. Ich rola nie tylko spaja zrzeszenie, ale wybitnie nasila jego patologiczny charakter. Gdyby zaaresztowano fascynatów, zrzeszenie się rozleci". 
 
Zatem ideologia staje się niezbędna. Czym prawdziwsza i większa ideologia pierwotna, tym większe niebezpieczeństwo, że zinfiltrują ją czynniki patologiczne i ulegnie degeneracji. Posługują się ideologią dla korzyści. Ideologia się kończy, gdy korzyść zostaje osiągnięta.
Ludzie przecież dla nich 'są tacy łatwi do odgadnięcia'...
 
Pamiętajmy przy tym, że obok fascynatorów funkcjonują także zaprzedańcy, to jest "głosiciele idei destruktywnych, których status jest określany pieniędzmi, jakie za taką działalność otrzymują".
 
Uczmy się kierować spojrzenie na tych, którzy faktycznie pociągają za sznurki, śledząc prawidłowości przyczynowe zjawisk, bowiem te prawidłowości, abstrahując od równolegle przebiegających przemian ekonomicznych, historycznych, obyczajowych i technicznych "opierają się na zjawiskach odwiecznych, które do naszych czasów uległy ograniczonym modyfikacjom". Andrzej Łobaczewski interpretuje to tak oto:
 
"Tradycyjna interpretacja tych wielkich chorób dziejowych nauczyła już historyków dostrzegać dwie fazy: Pierwszą fazę stanowi czas kryzysu duchowego społeczeństw, który historiozofia wiąże z wyczerpaniem się wartości ideowych, moralnych lub religijnych, jakie uprzednio żywiły dane społeczeństwa. Rozluźnia się przy tym poczucie więzi społecznej i moralnego obowiązku wobec całości, jak i wobec przyszłości, a narasta egoizm jednostek i grup społecznych. Zanik hierarchii wartości w pojmowaniu rzeczywistości własnej i społecznej jest tego skutkiem i objawem opisywanym zarówno przez historyków, co i przez psychiatrów. Do tego obrazu psychiatrzy dodali już cykle nasilania się histeryczności społeczeństw. Prowadzi to w końcu do paraliżu władzy, która staje się bezsilna wobec problemów, które w innych warunkach można było by rozwiązywać bez większych trudności. Tak zaczyna się faza druga - faza katastrof i rewolucji".
 
Rozumiejąc te odwieczne zjawiska możemy przewidzieć dalszy rozwój współczesnych nam zdarzeń, które wypisz wymaluj wpisują się w wyżej nakreślony scenariusz. To, czy obecnie znajdujemy się w dogodnym czasie, by ugodzić tego kolosa na glinianych nogach w jego piętę Achillesa zależy od fazy w jakiej się znajdujemy. Ja tego nie potrafię dookreślić.
 
Moim zdaniem tą piętą Achillesa, w którą można by ugodzić patokrację, są fascynatorzy. 
 
Szanujmy osoby wykształcone, o najwyższej klasie uzdolnień, niepodatne na psychopatyczne wpływy (do takich zaliczam Andrzeja Łobaczewskiego), ponieważ " często potrafią korzystać ze swojej przewagi umysłowej, aby służyć innym dobrą radą, znajdować wyjścia wyjątkowe lub przyczynić się do depatologizacji systemu".
 
"Wśród psychopatów nie spotyka się uzdolnień najwyższej klasy, jak także rzemieślniczo-technicznych".
Niestety, właśnie w czasach zamętu, takie wybitne jednostki o 'wyższym poziomie świadomości', nie identyfikujące się z populistycznymi hasłami, są najbardziej tępione przy użyciu najrozmaitszych środków, z użyciem przemocy i terroru włącznie. 
 
Zastanawianie się nad tym, co było najpierw, deficyty moralne normalnego człowieka czy czynniki patologiczne, braki moralne czy patologia, nie ma chyba zbytniego sensu. A może ma?  W każdym razie szukając przyczyn zjawiska pamiętajmy, że to, co złudnie postrzegamy jako normalne,  nie musi być miarodajne dla rzeczywistej istoty rzeczy. Zanim nauczymy się rozróżniać skupmy się raczej na tym, co wiemy o sobie, mając na uwadze znane botanikom prawo minimum, mówiące, że "wzrost roślin jest ograniczony przez ten składnik gleby, który jest w deficycie". 
 
O podatności na psychopatologiczne wpływy decyduje nie inteligencja mierzona przy pomocy testów IQ, lecz ludzki instynkt gatunkowy, naturalna dobra inteligencja podstawowa. 
"Zdrowy instynkt i uczuciowość, jak i wyrastająca z nich inteligencja podstawowa gra rolę decydującą stymulując podświadome i świadome wybory dokonywane przez człowieka".
Dlatego często nawet od ludzi prostych i niewykształconych można usłyszeć dosadne słowa krytyki pod adresem chorych uwarunkowań społecznych i politycznych.
 "Ludzie normalni mają przewagę w uzdolnieniach, umiejętnościach fachowych i zdrowym rozsądku" czyli wyczuciu realiów psychologicznych, którego to wyczucia realiów psychologicznych brak psychopatom.

Nie bójmy się "dezintegracyjnej pustki poznawczej", na pewno zdołamy opanować te przykre stany psychiczne, będące niezbędnym czynnikiem rozwoju. 
Jeśli wdarły się pewne ciemne siły, to nie powinny one utrzymywać się na stałe. Wszyscy jesteśmy za ich istnienie odpowiedzialni!
 
"Istnienie w naszym otoczeniu bakterii chorobotwórczych jest zjawiskiem powszechnym, a mimo to nie decyduje ono o zachorowalności indywidualnej i społecznej, bo równocześnie decydują o tym ogólna zdrowotność, immunizacja naturalna i sztuczna, jak i łatwość skorzystania z opieki lekarskiej. Sama jednak obecność nosicieli różnych czynników patologicznych nie jest jedynym czynnikiem decydującym o rozpowszechnianiu się zła. Równocześnie działają inne okoliczności, jak warunki społeczne i ekonomiczne, znane nam już deficyty moralne i intelektualne".
 
Na zakończenie przytoczę głębokie w mym odczuciu słowa Andrzeja Łobaczewskiego, odnoszące się do Gatunku Ludzkiego:
 
"Sprawność ludzkiego intelektu jest zupełnie inaczej rozłożona w społeczeństwach, a jej rozpiętość ma największy zasięg. Ludzie wysoce uzdolnieni stanowią niewielki procent populacji, a ci z najwyższym poziomem uzdolnień liczą mniej jak jeden promil. Mimo tego, ci ostatni odgrywają w życiu społeczeństw rolę tak istotną, że biada tym narodom, które nie pozwalają wypełnić im swojego zadania. Równocześnie jednostki, które są zaledwie zdolne do opanowania elementarnych umiejętności pisania i rachowania, są w większości normalnymi ludźmi i dysponują często niezłą inteligencją podstawową.
 
Jeżeli więc mówimy o ogólnych uzdolnieniach człowieka, należy zawsze wziąć pod uwagę ich wewnętrzną strukturę oraz indywidualne różnice, jakie zachodzą na każdym poziomie tej struktury. U podłoża bowiem naszej inteligencji leży instynkt, filogenetycznie przekazana mądrość natury, wraz z charakterystycznymi błędami. Na tym podłożu w procesie asymilacji tworzywa psychicznego od innych ludzi i doswiadczeń życia wyrasta nasza inteligencja podstawowa. Dzięki pamięci i asocjacji, nad tą podstawową strukturą nadbudowuje się nasza zdolność do wykonywania złożonych operacji myślowych koronowanych aktem projekcji wewnętrznej. Poszczególne te sprawności dane są nam w nierównych proporcjach i tworzą indywidualną mozaikę uzdolnień wzbogaconą talentami specjalnymi.
 
Jest powszechnym prawem natury, że czym wyżej psychicznie zorganizowany jest dany gatunek, tym większe są różnice pomiędzy poszczególnymi jednostkami. Człowiek jest najwyżej zorganizowanym gatunkiem i dlatego te różnice są największe. To głębokie zróżnicowanie, które wydaje się niektórym niesprawiedliwością natury, jest jej prawem, które ma swój głęboki i twórczy sens. Jest ono darem Boga i natury dla ludzkości, bo umożliwia wielką i złożoną twórczość ludzkich społeczeństw. To zróżnicowanie pozwala także na wytworzenie się złożonej struktury psychologicznej społeczeństw, która jest w nim potencjalnie założona. Od prawidłowości, z jaką w tej strukturze zostają przystosowane poszczególne jednostki i od tego jak wykorzystywane są ich zróżnicowane uzdolnienia, zależą dynamiczny rozwój albo dekadencja narodów.
 
Osobowość ludzka jest z natury niestabilna w takim sensie, że jej stanem normalnym jest całożyciowy proces przemian i ewolucji. Spowolnienie tego procesu, czy nadmierna stabilność stanu osobowości, jej postaw i przekonań, pochwalana przez niektóre systemy społeczne i religijne, są stanami nieprawidłowymi z punktu widzenia psychologii. W wypadku, kiedy takie stany zamrożenia ewolucji osobowości człowieka okazują się zbyt głębokie i trwałe, zagadnienie wchodzi w zakres psychopatologii. Proces przemian osobowości ujawnia swój twórczy sens, jeżeli znajduje on oparcie w świadomym zaakceptowaniu go, jako naturalnego biegu rzeczy, co umożliwia  jego rozumną kontrolę".
 
Nasunęła mi się przy okazji - bo do dziś nic nie straciła na swej aktualności - krótka opowiastka z ulubionej przeze mnie serii o Nasreddinie pod tytułem: "Zobowiązanie"
 
Nasreddin stanął na środku rynku i zaczął przemawiać do przechodniów:
- Słuchajcie mnie dobrzy ludzie! czy chcecie wiedzy bez wysiłków, prawdy bez fałszu, osiągnięć bez trudu, postępu bez poświęceń?
W okamgnieniu zebrało się wokół niego zbiegowisko. Wszyscy krzyczeli jak jeden mąż:
- Tak! Oczywiście!
- To świetnie! - powiedział hodża. - To tylko chciałem wiedzieć. Jak tylko uda mi się coś takiego odkryć, nie będę niczego przed wami ukrywał. Możecie na mnie liczyć.
 
 
* Cytaty, które nie zaznaczyłam inaczej, pochodzą z "Ponerologii " lub "Ponerologii politycznej" Andrzeja Łobaczewskiego. 
 
Opublikowano: 21.08.2012 14:10.
Autor: Mariam
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Korzenie UE https://pracownia4.wordpress.com/2016/06/14/nazistowskie-korzenie-ue/
  • @ROBAKKS Dzięki Robakksie za odpowiedź, chociaż pytanie I czy zwierzęta na pewno nie mają...
  • @ROBAKKS I czy zwierzęta na pewno nie mają świadomości?

Tematy w dziale Technologie