BICO BICO
102
BLOG

POKAŻ MI SWOICH PRZYJACIÓŁ, A POWIEM CI KIM JESTEŚ!

BICO BICO Polityka Obserwuj notkę 0

30 listopada

Są granice. Są normy. Są zasady, które obowiązują każdego — ale ministra sprawiedliwości i prokuratora obowiązują w sposób szczególny. To nie jest stanowisko do ulicznych awantur, publicznych gróźb i politycznych połajanek. To jest urząd, który ma gwarantować stabilność prawa, autorytet państwa i elementarną kulturę instytucjonalną.

Tymczasem minister Waldemar Żurek zamiast mówić językiem prawa, mówi językiem knajackim. Zamiast studzić emocje — rozlewa benzynę. Zamiast strzec Konstytucji — próbuje nią wymachiwać jak pałką na politycznego przeciwnika, rzucając w przestrzeń publiczną oskarżenia i groźby Trybunału Stanu wobec urzędującego Prezydenta, Karola Nawrockiego.

Tak nie zachowuje się minister. Tak nie zachowuje się prokurator. Tak nie zachowuje się człowiek, który ma stać na straży ładu i stabilności państwa.

To już nie jest debata. To nie jest krytyka. To nie jest nawet spór prawny. To jest publiczny pokaz, pogardy, buty i chamstwa. To jest język, który prędzej kojarzy się z praktykami państw postsowieckich niż z demokracją i europejską kulturą prawną.

Państwo prawa nie polega na tym, że silniejszy krzyczy głośniej. Nie polega na tym, że tworzy się medialne lincze, „konsultacje” z własnym zapleczem ideologicznym i teatralne przejęcia instytucji. Praworządność to nie jest happening. Praworządność to odpowiedzialność, powściągliwość i legalizm.

A czym są „konsultacje”, w których obok „organizacji obywatelskich” pojawiają się postacie znane głównie z ulicznych awantur i politycznej zadymy? Mateusz Kijowski, Marta Lempart, Katarzyna Augustynek („Babcia Kasia”), Bartosz Kramek, Stanisława Skłodowska z tzw. Lotnej Brygady Opozycji, Paweł Kasprzak, Szczurek, Kolmasia… Czy to jest grono bezstronnych ekspertów prawa ministra Żurka? Czy raczej stała obsada uliczno-medialnego teatru jednej strony sporu?

Jeżeli tak ma wyglądać „naprawa wymiaru sprawiedliwości”, to nie mówimy już o reformie, lecz o ideologicznym przejęciu. To nie są konsultacje społeczne. To są polityczne ustawki przy prokuratorskim stole.

A kiedy prokuratura zaczyna pachnieć zapleczem partyjno-aktywistycznym, a nie bezstronną instytucją państwa — to nie jesteśmy już w modelu zachodniej demokracji. Wtedy zaczynamy dryfować w stronę modelu wschodniego. W stronę państwa, w którym prawo nie jest tarczą obywatela, ale narzędziem w ręku władzy.

To jest właśnie ten moment graniczny: albo zatrzymamy to szaleństwo, albo obudzimy się w rzeczywistości, gdzie nie rządzi prawo, tylko ci, którzy chwilowo mają dostęp do mikrofonu, stanowiska i pieczątki.

Minister sprawiedliwości nie jest od gróźb. Prokurator nie jest od politycznych rajdów po kraju. A państwo nie jest prywatnym folwarkiem żadnej opcji. I dopóki ktoś tego głośno nie powie — będą wchodzić coraz dalej. Dlatego trzeba mówić. Trzeba pisać. Trzeba patrzeć im na ręce.

Bo praworządność nie ginie nagle. Ona ginie powoli. Od braku sprzeciwu.

Albert Łyjak

BICO
O mnie BICO

Interesuję sie działalnością polskiego wymiaru sprawiedliwości, szczególnie władzą sądowniczą, a także orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka