Marian Brudzyński Marian Brudzyński
104
BLOG

Cezary Baryka jest zmęczony

Marian Brudzyński Marian Brudzyński Kultura Obserwuj notkę 0

Tekst ten nie ma zamiaru i ambicji recenzji, których powstało już wiele. Nie jest też typową analizą utworu literackiego pod względem treści i formy, choć ta druga, bez wątpienia, mogłaby być tematem i celem różnorodnych opinii, uwag, krytyki. Jednak tam, gdzie słowo ciężkie jak ołów, gdzie materia wymyka się jakiemukolwiek porządkowi, trudno panować nad formą. Szczególnie wtedy, gdy świat powieściowy ma swój byt pozasłowny, a struktura utworu, złożona z płaszczyzny słów i znaczeń, nadbudowanych poza testem, zakłóca przezroczystość narracji, odsłaniając skomplikowany świat widziany oczyma wielu narratorów.

Podobną burzę wokół powieści i jej autora można porównać do wydania przez Żeromskiego „Przedwiośnia”, owej syntezy rzeczywistości, zapytania, oskarżenia, ale i ostrzeżenia, które miało swych wielbicieli, ale i oszczerców, zarzucających autorowi szkalowanie Polski i jej idei państwowych. Nader bliskie są też analogie II i III Rzeczpospolitej. Stąd mój tytuł: Cezary Baryka jest zmęczony.

Główny bohater, Adam Wilczycki redaktor naczelny „Kuriera” ujawniając aferę największego autorytetu, prof. Mariana Lwa i jego powiązania z SB, dotknął wrażliwej materii „sumień” rzeczników obrony starego świata, narażając się tym samym na ostracyzm i wykluczenie salonu warszawskiego. Zdobywając się w imię prawdy odkryć kulisy rzekomo nieistniejącego układu, ponosi klęskę, jest szary, zmięty, wystraszony. Życie rodzinne zmarnował, traci przyjaciół, a seks i alkohol nie przynoszą ukojenia.

Wszystko, co opisuje autor, choć akcja dzieje się w 2004 roku, tuż przed wybuchem afery Rywina, dzieje się TU i TERAZ . Będąc obecnie świadkami nagonki na historyków IPN-u, możemy zaryzykować też twierdzenie, że nie tylko tu i teraz, ale i JUTRO, co jest najlepszym dowodem, że świat ten trwa. A więc kurtyna idzie w górę, odsłaniając brutalny, skompromitowany świat pozorów demokratycznych instytucji i wątpliwych wartości moralnych, w których żądza władzy, manipulacji i rozpaczliwa obrona przed „strażnikami pamięci”, każe bohaterom kreować własny świat, który rozgrywa się od początków transformacji do dziś na naszych oczach. Świat, którego jedynie odpryski znamy z mediów czy komisji sejmowych. To świat polityki, dziennikarzy, właścicieli mediów, księży, biskupów, dawnych działaczy opozycji, a także byłych agentów i pracowników SB.

I choć jest to powieść fabularna, identyfikacja bohaterów jest prosta. Michał Bogatyrowicz, redaktor naczelny największego medium w kraju - „Słowa”, dawny bohater opozycji, dziś wytrawny i wpływowy, dzięki powiązaniu z wielkim biznesem, gracz, bezkompromisowy w obronie starego systemu, Jan Return, pseudonim „Żak”, gwiazda polskiego dziennikarstwa, naznaczony brzemieniem zdrady przyjaciela, Daniela Struny, ( który później popełnia samobójstwo), „czerwony” Pasikonik czy pułkownik Nowak, walczący z „oszołomami”. Ci ziemscy demiurgowie stworzyli zakłamany, hermetyczny świat, w którym wybitne jednostki podejmują decyzje tragiczne i ostateczne, autora wyprasza się z konferencji w Poczdamie, a samozwańcze autorytety, prześcigają się w apelach i petycjach przeciw prawdzie.

To tytułowa Dolina nicości. Nie ma nic. Ani Boga, ani szatana. Nie liczy się ani historia, ani przyjaźń, ani wartości moralne, które straciły sens. Nie ma prawdy, pamięci i sprawiedliwości. Nie ma przeszłości, której nikt nie chce, a brak odpowiedzialności sprawia ulgę. Jest polskie piekło, w którym Bogatyrowicz, orędownik Ewangelii Judasza kreuje świat bez zdrajców i grzeszników, bez winy i kary. Świat skrojony na potrzeby własnej ideologii i celów.

Wybór, jakiego dokonał Wilczyński, jest wyborem trudnym, ale i jedynie słusznym. Odrzucił wspaniałomyślną pomoc Returna, która znaczyłaby akceptacje tego świata. Choć pokonany - wygrywa, choć zafascynowany ludźmi modlącymi się na kolanach, jeszcze do tego nie dojrzał. Ale zapewne już wie, że:

„Pan jest pasterzem moim,

Niczego mi nie braknie.

Na niwach zielonych pasie mnie.

Nad wody spokojne prowadzi mnie.

Duszę moją pokrzepia.

Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości

Ze względu na imię swoje.

Choćbym nawet szedł ciemną doliną,

Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną.

(Księga Psalmów, fragm.Psalmu 23)

 

Tekst MagdyF 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura