Przyznam, że to mnie zaskoczyło. Od lat śledzę to, co dzieje się na rynku IT, ale taki pomysł... Pewnie dlatego, że moje pojęcie o ekonomii jest nikłe.
Ale od początku. Agencję Reutera chyba każdy kojarzy. Otóż ta szacowna instytucja otworzyła swoje biuro w wirtualnym świecie (więcej: http://kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_910.html). Będzie tam dostarczała najświeższe informacje z obu rzeczywistości (tej realnej i tej cyfrowej). Będzie chyba otrzymywała za to wynagrodzenie. Z tym, że będzie ono wypłacane w miejscowej, wirtualnej, walucie.
Chwyt reklamowy? Próba zdobycia klientów wśród miłośników gier? A może wirtualny świat i wirtualne dolary mają bezpośrednie przełożenie na jak najbardziej realne "zielone"?
Dopiero to, co robi Reuter i jego poprzednicy w "Second Life" (wcześniej swoje sklepy otworzyła tam Toyota, Sony czy Sun) można chyba nazwać "nową gospodarką". Bo dotychczasowe pomysły na wykorzystanie internetu (aukcje czy sklepy internetowe) to chyba za mało, żeby mówić o przełomie. Natomiast sprzedaż wirtualnym bytom za wirtualne pieniądze....
Jakoś sobie nie potrafię tego wyobrazić.


Komentarze
Pokaż komentarze