10 obserwujących
88 notek
44k odsłony
779 odsłon

Płyty na Polską Jesień - Garść płyt na jesienną podróż

Let it go - M. Matiaszuk
Let it go - M. Matiaszuk
Wykop Skomentuj32

Sztuka podróżowania. Trasa. Roadtrip. Droga.

Dla mnie coś metafizycznego. Mitycznego. Archetypicznego. Mimo, że miałem w swoim życiu okres, w którym mogła mi ona "zezwyczajnieć" - umniejszyć się do nudnej konieczności, to nigdy do tego nie dopuściłem. Zawsze pielęgnowałem jej kulturę, zawsze się na nią bardziej cieszyłem, niż na sam jej cel. Wyrosłem w kulturze podróżowania - mój tato bardzo dużo jeździł po Polsce i nie tylko, i bardzo często mnie zabierał ze sobą - od dziecka wychowywałem się w jej niesamowitym czarze - setki tysięcy kilometrów, najpierw starym Mercedesem w115, później kochaną Mazdą 626 - zawsze z uważnym podejściem do tego, co mijamy, zawsze z wrażliwym nastawieniem na zmieniającą się aurę, na niepowtarzalne widoki różnorodnych horyzontów, niesamowitych formacji chmur, gry światła w zależności od terenu - ZAWSZE z muzyką.

Jeśli pracujesz w Warszawie, a mieszkasz w Trójmieście - bądź jest to zupełne inne zestawienie miast - ale jeśli pokonujesz jakąś "trasę" regularnie kilka razy w tygodniu i stan taki utrzymuje się już ileś lat, to raczej może nie być to tekst dla Ciebie. Ale może się mylę, może będzie tym bardziej dla Ciebie. Bo to jest tekst dla tych, z Was, którym mityczna "droga" nie spowszedniała, i dla których "podróż" jest wydarzeniem samym w sobie - nie jedynie koniecznością do pokonania w osiągnięciu jej celu, ale wciąż pozostaje trochę peregrynacją. Jest elementem co najmniej równie ważnym, jak cel, jeśli nie ważniejszym.

Ale może nawet jeśli przejazdy z pracy do domu Ci spowszedniały, a kiedyś tak nie było, to ten tekst zainspiruje Cię, by choć jeden z nich potraktować, jak "podróż" - jak trasę z filmów drogi - by się na nią nastawić, przygotować do niej i na nią otworzyć - ze wszystkim, co ona może przynieść. Bo peregrynacja taka, to bynajmniej nie tylko pokonywanie kilometrów, to bardzo często wędrówka wewnętrzna. A takowa nie może się odbyć bez muzyki. I nie wystarczy tu radio - potrzebna jest muzyka starannie wyselekcjonowana, zaplanowana, dopasowana na różne okoliczności, na różną pogodę, na różny stan zmęczenia - nie może być jednostajna, musi być różnorodna - ale jakakolwiek będzie, musi być odpowiednia do podróżowania - nieważne czy w głośnikach samochodu, czy na słuchawkach w pociągu - musi grać w rytmie mijanych krajobrazów, pokonywanych kilometrów. 

Mam w głowie całą wieeeelką szufladę muzyki do podróżowania. Spróbuję zaoferować Wam małe zestawienie nie-do-końca oczywistych płyt, które może pomogą Wam odświeżyć w swoim życiu ten dział - może zainspirują do docenienia czegoś, co zdaje się żmudnym obowiązkiem, a może być przyjemnością. Zestaw będzie oczywiście jesienny - przed nami Święto Niepodległości - mnóstwo z Was będzie gdzieś jechać - niektórzy do Warszawy na obchody uroczystości, czy Marsz Niepodległości, inni z Warszawy uciekając przed Marszem, inni po prostu wykorzystując fakt "długiego weekendu" zamierzają odbyć jakąś trasę. Zaopatrzcie się w te płyty przed drogą i dajcie się im ponieść. 

"Eastern Wind" - Chris de Burgh

Piąty studyjny album Chrisa de Burgha wydany w roku 1980. Nie jest to płyta w żadnej mierze wybitna, jeśli słuchać jej w domu. Zamienia się w takową, jeśli włączymy ją w samochodzie, czy na słuchawkach w pociągu. Muzyka bardzo refleksyjna w treści - symboliczne teksty typowe dla okresu powstania, stylistycznie również typowa dla końcówki lat 70tych -  bardzo daleka od twórczości, z którą de Burgha może kojarzyć szersze grono fanów muzyki popularnej. Płyta niesie nas od pierwszego, do ostatniego numeru, przez szosy i drogi, niesie nas po torach, a jak się dobrze przygotować mentalnie, to i powiezie nas po autostradach - ale nie jest to muzyka na 140-180km/h, a zdecydowanie bardziej na 90-120km/h. Jak prawie całe do zestawienie. Piękne melodie, wszystko na 4/4, żadnych niespodzianek, równe tempa, żadnych zygzaków. 

"Back On Top"  - Van Morrison

Piękna płyta, której recenzję początkowo chciałem umieścić w "cyklu głównym" Płyt na Polską Jesień, ale która zdecydowanie lepiej nadaje się na podróż, niż do słuchania w domu. Zapewniam Was, że oczywiście można jej słuchać z wielką przyjemnością i w domu, ale w podróży odkryje przed Wami piękno zupełnie zaskakujące, które właśnie podczas trasy ukaże się w pełni. Doskonała płyta na start podróży. Zaraz po wyjechaniu z miasta. Pierwszy bluesowy numer może jeszcze zagrać na przedmieściach, kiedy trzeba się trochę pomęczyć przy bardziej wartkim ruchu, ale już od drugiego dostajemy baterię emocjonalnej podróży - jak ją opisałem we wstępie - pełna refleksyjność, już pierwsze frazy, nawet nie tyle sugerują, co walą prosto między oczy:

Out on the highways and the by-ways all alone

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura