Zdawa nam się najczęściej, że oto ten, co nam głosi, ma pogląd dający się zamknąć jakimś celnym słowem: katolik, komunista, liberał, dziwkarz, pragmatyk, typek, cwana gapa, szczwany lis, Żyd, harpagon, frajer, i tak dalej. Świat nam się łatwo układa, kiedy porozklejamy na ludziach takie nalepki. A tu niespodzianka nas czasem dogoni: typek okazuje się sprawnym menedżerem, komunista szczerze wyznaje, cham kupuje kwiaty damie, frajer bohatersko ratuje dziecko, łajza działa w wolontariacie. No, i co? Nowe nalepki drukować, czy zastanowić się nad tym wszystkim?
- z twoich odpowiedzi na wiele pytań, które ci zadawano od wczesności po starość głuchą, na które odpowiadałeś półgębkiem albo całym sobą, świadom albo i nieświadom, co robisz;
- z tego, za co cię karała Matka, a za co przytulała. I czy w ogóle miała na to czas dla ciebie;
- z tych, do których przystąpiłeś w latach szczenięcych, a potem przystępowałeś po wielekroć;
- z tego, co ci masą nieokreśloną osiadło w trzewiach z papki codziennej gazetowo-radiowo-telewizyjno-internetowej, ukraszonej dyskusjami w kolejce z Tłuszcza i w kolejce po strawę;
- z tego coś uczynił pragnąc i z tego, coś popsuł niechcący;
- z tego też, coś postanowił;
- z tego, o czym szeptali twoi rodzice myśląc, że zajęty jesteś misiem pluszowym;
- z tego, co mówiłeś wczoraj, aby dziś nie wyglądało, że wczoraj sam siebie nie znałeś;
- z tego, w co brniesz i z tego, z czego zdołałeś się wykaraskać;
- z tego, co ustanawia ludzi bliskimi tobie;
- i z tego też, co przeżywasz głebiej niż to widać;
- z tego, coś ugrał na gitarze, albo piórem w sztambuchu zapisał;
- z tego, komu służysz, a komu służyć chciałbyś (może to jest, szczęśliwie, to samo?);
- z tego, co zbudowałeś sobie na gruncie zdanych egzaminów i zaliczonych semestrów;
- z tego, na czym zarabiasz i na czym tracisz;
- z tego, nad czym płakałeś i z tego, co cię raduje;


Komentarze
Pokaż komentarze (1)