/wszelkie podejrzenia o nieżyczliwy stosunek do Państwa i w ogóle o anarchizm będą tu nie ma miejscu/
Mojżesz niewątpliwie musiał mieć jakiś charyzmatyczny wpływ na podążających za nim Żydów, którzy wiele ryzykowali z tego co doczesne, w zamian za mojżeszową (bożą?) obietnicę Ziemi Obiecanej.
Cóż zatem się stało, że skoro tylko przywódca i prorok w jednym poszedł na Górę, natychmiast towarzystwo zaczęło wszystko robić na opak?
Jansenizm (ruch teologiczno-duchowy sprzed ok. 300 lat, zapoczątkowany przez biskupa Ypres, Kornela Ottona Jansena, którego dzieło Augustinus stało się podstawą tej nauki), powołując się na św. Augustyna, kładł nacisk na przyrodzoną deprawację człowieka, a przeciw tej grzeszności wystawiał niezbędność i wystarczający charakter łaski Bożej do przestrzegania przykazań. Zatem co, Bogu, zajętemu instruowaniem Mojżesza, lud wymknął się spod kontroli? Może stąd wzięło się, że mocno już dojrzałemu Prorokowi Bóg zapodał na plecy dwie ciężkie tablice z dziesięciorgiem przykazań? Idź, weź się za nich, bo mi się całkiem rozbisurmanią.
Instytucja Paragrafu jest stara chyba niemal jak świat Człowieka. Świat Flory, a nawet świat Fauny, jakoś obywa się bez kodeksów, choć kiedy tylko w pobliżu roślin albo zwierząt pojawia się Człowiek – natychmiast oswajane są one z ludzką cywilizacją paragrafów, reguł, norm. Czymże bowiem są ogrody angielskie czy francuskie, parki, uprawy leśne, sady, klomby, hodowle, domowi milusińscy (ang: pet, pieszczoszki), ogrody zoologiczne? Znam psy i koty, kury i króliki oraz inne stworzenia, które doskonale opanowały „język człowieka” i świetnie sobie radzą, podlizując mu się kiedy trzeba, albo mu szkodząc na przemian w wyrafinowaniem.
Paragrafy są wyrazem ostatniego z poziomów instytucjonalizacji. Ludzie układają sobie osób wzajemne obcowanie na tę modłę, że najpierw obserwują namiastki regulacji, a potem wciąż mocniej się z nimi związują:
- Powtarzalność (skoro coś się zdarza często, musi się znów powtórzyć).
- Oczekiwanie (kiedy jednak nie powtórzy się, niepokoi nas to).
- Giełda życzeń (ogłaszam swoje oczekiwanie do wiadomości ogółu).
- Wymaganie (stanowczo ogłaszam oczekiwanie, że będzie się powtarzało).
- Umowa (zabezpieczam sobie powtarzalność wg moich wymagań).
- Reguła (jeśli tak i tak – to musi się spełnić).
- Przepis (musi się spełnić, bo jak nie…).
Im bardziej sformalizowana instytucja (przepraszam fachowców za nieprofesjonalizm tej klasyfikacji), tym obficiej zaopatrzona w narzędzia dyscyplinujące i kontrolno-nadzorcze, w sprawozdawczość, kryteria oceny, systemy motywacyjne. Ostatecznie okaże się zawsze, że sam przepis jest Ikoną, a ludzkie wobec niego odruchy – przeszkodą w idealnym przepisu funkcjonowania.
Wyraz temu ostatniemu zdaniu najlepiej dał Hegel, który widział w państwie najwyższy szczebel rozwoju społecznego. Naród zorganizowany w państwo był dlań największą potęgą, "ideą boską na ziemi", "urzeczywistnieniem idei moralnej". Dzieje państwa rozumiał on jako stopniowe kształtowanie się "ducha świata" w czynach, losach narodów, losach państw, jakojednolity i konieczny rozwój idei (G.W.F. Hegel, Encyklopedia nauk filozoficznych).
Współ-basował mu kilkadziesiąt lat później M. Weber, zgodnie z myślą którego państwo stanowi źródło legitymizacji wszelkiego przepisowo wykorzystywanego przymusu, a w koncepcji tej mieści się również potrzeba istnienia centralnego organu mającego monopol stosowania środków przymusu lub w ostateczności władzy zbliżonej do monopolu (podpieram się tu Wikipedią).
Nie bez przyczyny przytaczam tych autorów: metodami intelektualno-naukowymi wspierają oni – chyba nawet świadomie, pobożnie – ten sam paradygmat, który leżał u podłoża ogromnej złości Mojżesza, który ujrzawszy rozbrykanych i bezbożnych swoich braci, ciepnął tablicami o grunt, aż się pokruszyły i posypały.
Ja zaś w swojej głębi jestem zwolennikiem tego, żeby Człowiek w swoim prawodawczym zapale posuwał się co najwyżej do punktu 5-go z powyższej listy (UMOWA), i aby takimi umowami nie rządziły instytucje o numerach 6 i 7.
Tak widzę właśnie samorządność i szacunek dla ludzkiej wolnej woli, a jednocześnie zaufanie do drugiego człowieka. Wyjątki pomiędzy ludźmi się trafiające nie powinny nijak powodować, że wszystkim nakłada się jarzmo.
Komentarze
Pokaż komentarze