Jan Herman Jan Herman
218
BLOG

Barany w owczarni

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

/tekst absolutnie nie o polityce.../
Świat w retyku jest poukładany. Każda owieczka ma oko na kilka sąsiednich. Nie wiemy dokładnie, czy o czymś plotkują, czy tylko obserwują swoje pęciny, w każdym razie wystarczy jeden zdecydowany ruch sąsiadki, a wszystkie wokół wykonują ten sam ruch. W ten sposób można dość łatwo manipulować stadem nawet wtedy, kiedy jest ono wielkie, i nawet kiedy zdarzą się w nim maruderki, skłonne do wycieczek w bok. Wystarczy jeden, dwa, trzy owczarki-naganiacze.
Owczarki nie mają żadnych uczuć w stosunku do owiec. Po prostu przeganiają je tam, dokąd trzeba oraz dyscyplinują te skłonne do wycieczek w bok.
Skąd owczarki wiedzą, dokąd i kiedy trzeba zaganiać owce? Otóż one same nie wiedzą, skąd wiedzą. One żyją nie w świecie owiec, tylko goszczą w świecie juhasów, baców i gazdów. Ten ludzki, podhalański świat jest na tyle niezrozumiały dla owczarków, że wybrały sobie z niego kilkanaście prostych wyznaczników i nimi się kierują. Wiedzą kiedy jest obowiązek, kiedy zabawa, kiedy kara i nagroda, kiedy zaś posiłek. Na wszelki wypadek merdają do baców i gazdów, choć na co dzień mają juhasów, spośród których upatrują sobie „swojego”, temu pozwalają się zniewalać, ten może na nich świstać-gwizdać, głaskać i łajać. I stąd płynące komendy wykonują. Każą gonić owce – gonią.
Juhasi lubią pograć sobie na piszczałkach wycinanych z gałązek, albo zaśpiewać żeby się po halach niosło.
Raz na jakiś czas owce są strzyżone-golone. Cokolwiek im przyrosło – oddadzą gazdom, bacom i juhasom. Pośród juhasów są mistrzowie strzyżenia, ci są najwyżej cenieni przez gazdów. Bo im więcej się strzyże, tym lepiej gazdowie żyć będą.
Bacowie – nawet na halach – w bacówkach wędzą oscypki, bo niezależnie od strzyżenia niemal co dzień owce są dojone. Oddają swoje witaminy bacom, ci zaś gromadzą rozmaite sery i robią z nich smakołyki, sprzedawane i sławne na cały świat.
A samym owcom wszystko to wydaje się obojętne. Taki – wydawałoby się – jest już ten świat, tak widać trzeba, tak ma być.
Na zimę retyk zaganiany jest do owczarni.
I wtedy, właśnie wtedy, barany urastają w znaczenie…
Ciąg dalszy pewnie nastąpi…
Bo wiosną owiec jakby więcej. I baraniątek.
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka