Jan Herman Jan Herman
139
BLOG

A gdyby to co w kraju działo się w sołectwie?

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Czasem rzeczy wydają się innymi (np. prawdziwszymi), gdy się je ogląda z odmiennej perspektywy. Zadam zatem kilka… pytań, a każdy z nas niech sobie odpowie. Uwaga: odpowiedź „ależ tego nie da się porównać” czasem też bywa prawidłowa.
1.      Co powiedzieliby ludzie, gdyby wójt ogłosił: zamiast remontu drogi do parafii – podwyżka dla mnie?
2.      Co ludzie zrobiliby z autobusiarzem, który jeździłby nieregularnie-nieprzewidywalnie, co chwilę ogłaszałby przerwę awaryjną, zimą nie umiałby domknąć autobusowych drzwi i wciąż podwyższałby cenę biletów?
3.      Gdyby piekarz zamiast chleba zaczął wypiekać wyłącznie zyskowne mazurki i bezy – co by ludzie na to…?
4.      Gdyby wójt wstrzymał zasiłki dla uczniów i emerytury starszym, bo nie wystarczy środków na zabawę karnawałową – co by to oznaczało?
5.      Gdyby z funduszy na wały przeciwpowodziowe wójt wybudował sobie nową siedzibę – o czym podtopieni ludzie mówiliby wiosną?
6.      Gdyby dzieci radnych dostawały same piątki od wystrachanej nauczycielki, a pozostałe dzieci – dla wyrównania średniej – otrzymywałyby same „gole”, cóżby to miało oznaczać?
7.      Gdyby park ze starym zamczyskiem wójt oddał za pół-darmo cudzoziemcowi na siedzibę jego rodu – gdzie piliby napoje i spacerowaliby mieszkańcy?
8.      Gdyby placyk w centrum miasteczka wójt oddał pod czyjąś rentowną inwestycję – co by powiedzieli wyborcy?
9.      Gdyby fundusze z zewnątrz wójt w fałszywym konkursie porozdawał samym swoim, a pominął fajne sprawy – co powiedzieliby pominięci społecznicy i inwestorzy?
10.  A jeśliby w ciągu jednej kadencji ilość „urzędników i płatnych totumfackich” wzrosła o 30% na koszt mieszkańców – jak oni zareagowaliby?
11.  Gdyby miejscowa władza zamiast zajmować się sprawami mieszkańców chodziła z ulotkami jakiegoś wydrwigrosza i ręczyłaby za niego – co by to miało oznaczać?
12.  Gdyby wspólne budynki, gminne gospodarstwa i firmy – nagle oddano obcym, pod pretekstem, że oni lepiej będą gospodarzyć – co powiedzieliby miejscowi?
13.  Gdyby administracja gminna nakazała sołtysom pilnować codziennej dyscypliny mieszkańców, pod pozorem zachowania ich bezpieczeństwa i dla wspólnego pożytku – co to by było?
14.  Gdyby ustawowo nakazano wszystkim wyciągnięcie gotówki spod pierzyn i wpłacenie do banku, a bank pobierałby za tę usługę haracz?
15.  A jeśli jakiś pracodawca w gminie jest niewypłacalny, choć ludzie swoje wypracowują, co miałoby oznaczać wskazanie przez rajców, że najpierw ma on oddać gminie, potem bankierowi, potem wydrwigroszom, a ludziom na szarym końcu?
16.  A jeśliby sołtysi – zamiast robić swoje i obcować z ludźmi – zaczęli hurtowo „jeść z ręki” wójta?
17.  Gdyby podczas awarii prądu okazało się, że w budynku gminnym wszystko działa, tylko wszędzie indziej trzeba sobie inaczej radzić – co powiedzieliby mieszkańcy?
18.  Gdyby na czas podróży wójta do pracy wstrzymywano ruch we wsiach i miasteczku, aż wójt łaskawie przejedzie?
19.  Gdyby krewni i znajomi wójta łamali prawo, ale sprawy przed sądem sołeckim byłyby oddalane albo byliby uniewinniani, bo są z „drużyny wójta” i mają immunitet – co słychać byłoby po wsiach?
20.  Jeśli gminni stróże porządku bez potrzeby wiecznie kontrolowali, upominali i wyżywaliby się na ludziach, np. dla statystyk, to jaka byłaby reakcja?
21.  Gdyby lokalna gazetka zmieniała poglądy i treść publikacji zależnie od tego, jaka jest pozycja wójta i kto jest wójtem – kto by ją czytał?
22.  Gdyby gminna władza stemplowała każdemu na czole różne jego dane – kto by to zniósł pokornie?
23.  Gdyby urzędnicy gminni , utrzymywani z podatków, za każdy ruch palcem pobierali odrębne sumy, do tego część z nich „po cichu” – jak funkcjonowałaby miejscowa społeczność?
24.  Gdyby wszelkie spory rozstrzygane były po myśli wójta i jego krewnych, nawet wbrew oczywistym dowodom, ewentualnie „wyciszane” – jaka byłaby reakcja ludzi?
Uff!
Można dopisywać kolejne pytania, przy czym obowiązuje klucz: pytamy o rzeczywiste problemy ogólnokrajowe odniesione do tego, co mogłoby być (albo jest) w mikro-lokalnej skali.
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka