Trudno nie zauważyć, że żyjemy w innej rzeczywistości niż nasi rodzice. Żyjemy także w rzeczywistości innej niż 5 czy 10 lat temu. Wszystkie aktywności człowieka zostały zgromadzone, a może raczej zawładnięte przez facebook’a. Dzisiejsi dwudziestolatkowie oraz osoby młodsze przeniosły całą swoją aktywność do świata wirtualnego. Świadczy to o głębokim rozpadzie umiejętności interpersonalnych.
Człowiek bez konta na facebook’u nie istnieje. Nie wie jakie wydarzenia się odbywają, którymi mógłby być zainteresowany, nie jest zapraszany na imprezy, wyjścia, nie ma kontaktu ze znajomymi. Trzeba przyznać, że facebook w założeniu był czymś wspaniałym. Miał ułatwiać kontakt studentów. Oryginalnie mogły się na niego logować osoby będące studentami (posiadające specjalnego email’a uczelnianego). Obecnie na facebooku znajdują się całe rodziny.
Wirtualny już nie tylko jest kontakt, a raczej całe życie. Znajdziemy tutaj wspólnot y religijne, firmy, uczelnie, szkoły, radia, portale oraz zwykłych obywateli. To co przyciąga to pewna obłuda. Obłuda, że wirtualny świat może zastąpić rzeczywistość. Tutaj ludzie kreują się od nowa. Prosty jest przykład zdjęć profilowych. Liczne są przykłady pięknych zdjęć profilowych kobiet, które są w rzeczywistości już nie tak piękne... Grupy, zainteresowania, a nawet zachowanie jest tutaj możliwe do zmienienia. Z szarej myszki człowiek może stać się facebook’owym królem imprezy. Ludzie tak chętnie się oznaczają na zdjęciach w klubach, zaznaczają udział w wydarzeniach, w których nie biorą udziału, czy dodają grupy z którymi rzekomo się utożsamiają, a to wszystko po co? A to głównie dlatego, że ich subiektywna ocena własnej osoby, odbiega od rzeczywistej, co powoduje nieprzyjemny dysonans. Ten świat umożliwia uniknięcia tego dysonansu.
Przeraża jednak zaufanie i brak pomyślunku w treściach zamieszczanych na portalach. Pracodawcy, zainteresowani, ba nawet służby mają łatwy dostęp do informacji o Tobie. Twoja ściana na facebooku powie mi więcej niż Twoje CV. Powiem szczerzę, że gdybym zatrudniał w chwili obecnej pracownika, zajrzałbym chętniej do jego profilu, aniżeli do CV. Zapewne zobaczyłbym ciekawe rzeczy, przede wszystkim jak bardzo byłeś pijany na ostatniej imprezie, gdzie byłeś w ostatnią sobotę, z kim się zadajesz, jakie masz przekonania, stosunek do życia. A teraz pomyśl, czy chciałbyś żeby te podmioty miały dostęp do Twojego życia prywatnego? Jaka byłaby ich ocena Twojej osoby?
Młodzi ludzie nie zdając sobie z tego sprawy często przekreślają swoją karierę zawodową. Bycie „fajnym” i wklejanie treści nieodpowiednich budzi podziw znajomych. Bycie wariatem przecież stało się pożądane, trzeba więc dostosować do tego treści wklejane na portal. Rzeczy, które mogą Ci poważnie zaszkodzić znajdują poklask u rówieśników. Ciężko mi wierzyć, że są to Twoi dobrzy znajomi (dawniej facebook nazywał ich przyjaciółmi od angielskiego „friends”) lub, że mają na względzie Twój interes. Wręcz przeciwnie, na moich oczach rysuje się odwrotna tendencja, ludziom po prostu zależy, żebyś broń Boże nie osiągnął czegoś więcej niż oni.
Żeby zweryfikować swoją tezę wszedłem na pierwszy lepszy profil na facebooku (nikogo z moich znajomych). Profil młodej dziewczyny, w dziale praca widnieje „szukam fajnej pracy” (co zabawniejsze, firma zajmujące się doradztwem zawodowym!), a w kliknięciach „lubię to” takie rodzynki, jak „I need money, not job”; „A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - to spier****!”; czy chociażby „Żałuję że w polu "status związku" nie można ustawić "wyje****”. Na stronie pracodawcy tej dziewczyny wspaniały cytat: "Większość ludzi ma, jak rośliny, ukryte właściwości, które ujawnia przypadek”. To nie przypadek... to facebook!
1180
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (11)