10 obserwujących
87 notek
84k odsłony
  284   0

Prezydent w wydaniu halowym

We wrocławskiej Hali, zwanej od niedawna znowu tradycyjną niemiecką nazwą (upamiętniającą 100-lecie zwycięstwa słusznej strony pod Lipskiem), Bronio Komorowski, otwierając drugi po wojnie we Wrocławiu kongres "intelektualistów europejskich" (takich np. jak wymieniany w czołówce medialnych przekazów Andrzej Wajda), łysnął znowu ponoć (za onet.pl) błyskotliwą anegdotą. Wspomniał mianowicie zdarzenie, które wydarzyło się podczas obchodów 750-tej rocznicy bitwy pod Legnicą z roku 19241 (oczywiście pośpiech i literówka w 1941, żeśmy się z Mongołami nie spierali - dziękuję Płanetnikowi za zwrócenie uwagi). Zaproszono wtedy (już w roku 1991 tacy otwarci byliśmy) ambasadora Mongolii. Ten przemówił, że nieważne jest dzisiaj kto przegrał, kto wygrał. Ważne, że wtedy po raz pierwszy się spotkaliśmy. 

Zostawmy głębię tejże myśli dyplomaty z miasta Czerwonego Bohatera. Prezydent wskazał bowiem jaki jest morał powyższej anegdoty i bon motu w kontekście otwarcia Kongresu:"Uważam to za bardzo optymistyczne, na szukanie nowej perspektywy, sam fakt spotkania się, przyjrzenia się sobie". Prezydent nie zdradził przy tym czy chodziło mu o obchody w 750-rocznicę bitwy czy o to pierwsze, wspomniane przez ambasadora Mongolii spotkanie z 1241 roku.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale