W Domi Kombatamta będę raczej na stałe. Nie mam co liczyć na poprawę. Jak niektórym wiadomo Ania to moja dziewczyna. I nie dość, że mnie jeszcze nie rzuciła to mi bardzo pomogła. I pomaga. Karmiła mnie w czasie gdy nawet nie byłem w stanie podnieś łyżki. Teraz też mnie odwiedza. Załatwia sprawy, których bym nigdy sam nie załatwił. To, że jestem jej wdzięczny to mało powiedziane.
Siostry dbają o mnie bardzo.Finansowo także, chociaż do bogatych nie należą.
W ogóle to mam szczęście do życzliwych mi ludzi: Panie prawniczki mi nie tylko pomagają bezinteresownie w moich syzyfowych zmaganiach z wymiarem sprawiedliwości, ale odwiedziły mnie także w miejscu mojego aktualnego pobytu. Ich mężów także znam i szanuję. Bo to porządni ludzie. Zresztą jak ich dzieci.
Telewizor w pokoju mam dzięki sąsiadce z bloku. Prywatnie pracownicy tv. Oczywiście gratis.. Trudno by mi było nawet ponarzekać na coś oprócz zdrowia. Może i utrzymuję kontakty z niewielką grupą ludzi, ale to mi w zupełności wystarczy. Drogi sprzęt muzyczny mam od kolegi. A sprzęt profesjonalny trochę kosztuje. Mnie by nigdy nie było stać na takie luksusy.
Reasumując, chciałbym aby ta notka chociaż w części była odpowiedzią przynajmniej na niektóre komentarze. Pozdrawiam i dziękuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)