Mefi100 Mefi100
267
BLOG

Bieszczady

Mefi100 Mefi100 Rozmaitości Obserwuj notkę 2

      Mama nalegała abym odwiedził wreszcie jej rodzinne strony. Pojechałem tam razem z dwoma kumplami. W Bieszczady. Decyzja zapadła błyskawicznie. W południe jeszcze nic nie wiedzieliśmy, a po południu byliśmy już w pociągu zmierzającym w góry.

 

  Każdy z nas miał jakieś zadanie: pieniądze, jedzenie, albo jak w moim przypadku, namiot. Który nam zresztą ukradziono w czasie tej podróży. Jeden z kolegów prawie całą podróż przespał. Co było prawdziwą sztuką, bo pociąg był zapchany do granic możliwości. Czasami się budził, aby coś przekąsić. Zwłaszcza mu zasmakowały udka indyka. Powiedziałem do niego:

 - Które to już udko wcinasz?

 - A bo co?

 - Nie, nic. Tak się tylko pytam. Z ciekawości.

 - Trzecie.

 - Nie żebym Ci coś sugerował. Ale indyk ma dwa udka, a Wojtkowi niedawno zaginął pies.

  Chyba dałem mu do myślenia bo zmarszczył czoło i przestał żuć. Ale zaraz znowu zasnął. A ja go znowu obudziłem:

 - Wstawaj! Za chwilę Bieszczady!

  Zbliżaliśmy się właśnie do jakiegoś zadymionego, ślązkiego miasta. Kolega wybiegł na peron i głośno oraz głęboko wciągnął powietrze:

 - Nooo! Po prostu balsam na moje płuca!

  A balsam to była prawdziwa tablica mendelejewa. Widocznie mu tego brakowało.

  Jak już o tym wspominałem namiot ktoś nam zakosił jeszcze w pociągu. Ale nic to. Najgorsze się okazało coś innego. Był straszny upał. Wbiegliśmy do najbliższej rzeki. Na szczęście była płytka. Inaczej byśmy się potopili. Staliśmy po kolana w wodzie i nie mogliśmy nic z siebie wydusić. Ani słowa. Taka była woda zimna. Ale nie to nas doprawiło.

  Postanowiliśmy się nieco rozgrzać. Na słońcu. I posnęliśmy. Co to były za piękne udary termiczne! Każdy z nas wymiotował jak kot. Cokolwiek to oznacza. Postanowiliśmy wracać do domów. By uniknąć tłoku w pociągu przyszliśmy wcześniej. Dużo wcześniej. Chyba z dwanaście godzin przed odjazdem. I zajęliśmy sobie miejsca w jakimś pustym przedziale. Zresztą o tej porze wszystkie przedziały były puste.

  Po południu zaczęli się schodzić ludzie. Przed odjazdem był już prawdziwy tłok. Nie ukrywam, że przyglądaliśmy się temu, z odrobiną satysfakcji. Gdy pociąg ruszył przyszedł jakiś mundurowy Pan i nas wygonił. Bo na drzwiach wisiała kartka: "Przedział dla matki z dzieckiem".

Mefi100
O mnie Mefi100

Świat ten jest już tak zbudowany: rządzą nim nie najmądrzejsi lecz najbardziej bezwzględni, Często też, zwyczajni głupcy. Niestety, nie jestem jeszcze wystarczająco stary żeby mi skleroza pozwoliła o tym zapomnieć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości