Mefi100 Mefi100
148
BLOG

Andrzej

Mefi100 Mefi100 Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Byłem u ortopedy na kontroli. Już trzeci raz. Miejsce w którym przyjmowano pacjentów, mnie akurat przerażało: piwnica z przeciągiem, woda z sufitu. Zacieki od tej wody. Żółte. Sufit panelowy. Przyszli fachowcy i potwierdzili: woda. I wymienili jeden panel na nowy. Nie będzie przecież straszył ludzi zaciekami. Nic to, że przewody elektryczne przechodzą tamtędy.
O toalecie powiem krótko: koszmar! Nie ma tam kompletnie nic. Oprócz poręczy dla inwalidów. Mydła też nie było. Suszarka do rąk nie działała. Deska klozetowa - olana. Czegoś takiego jak papier toaletowy zapewne nigdy tam nie było. Był za to metalowy pojemnik na ten papier. A, zresztą, co ja będę mówił? Sto razy szybciej by było wymieniać to co było.
Po powrocie zdziwiłem się, że nie ma na swoim posterunku Andrzeja. Do tej pory zawsze tam był. Na krzyżówce. Bo blisko wejścia jest coś na kształt krzyżówki.
Andrzej był po udarze mózgu. Jeździł na wózku inwalidzkim. Jeną nogę i rękę miał jako tako sprawne. Jeszcze niedawno samodzielnie chodził. I to bez laski. I po schodach. Parę tygodni temu chciał się poprawić w wózku, bo coś go uwierało. Ale sam już nie potrafił. Udało się to dopiero z pomocą opiekunów. Dwóch.
Namawiałem go by znowu zaczął chodzić na rehabilitację. Chociaż nie za bardzo chciał. Bo nie wierzył w jej skuteczność. Na salę zaszedł tylko kilka razy.
Zanim wróciłem do swojego pokoju, zaszedłem jeszcze do znajomego. Miałem do niego jakąś sprawę. I dowiedziałem się, że Andrzej rano zmarł. Nie żal mi było jego
życia. Bo co to było za życie? Ale gdy widzę puste miejsce tam gdzie zawsze był, to mnie coś chwyta za gardło. Gdy się z nim ostatnio żegnałem, nawet nie pomyślałem, że na zawsze. Nie było w nim energii już od jakiegoś czasu. Nawet się ze mną nie kłócił.
Andrzej był pierwszą osobą w tym domu, z którą rozmawiałem. Ale i tak wielu rzeczy dowiedziałem się dopiero po jego śmierci. Jak chociażby to, że z synem się nie widywał dlatego, że matka dziecka sobie tego nie życzyła. Oraz, że spędził w więzieniu wiele lat. Za zabicie człowieka.
Zaczepiał go jakiś pijak. Odepchnął go, aby się od niego uwolnić. Pijak się zatoczył i upadł. Tak nieszczęśliwie, że uderzył głową w krawężnik. Zmarł. Było wielu świadków tego zdarzenia. Ale miał pecha. Rodzina pijaka była bogata. A jak wiadomo prawo jest inne dla zamożnych i tych mniej. Pisałem o Andrzeju w swoich dwóch notkach. I tyle po nim pozostało.
Przed chwilą w radiu usłyszałem, że zmarł Pan Mazowiecki. Byłem zaskoczony. Bo myślałem, że już od dawna nie żyje. Najczęściej padająca opinia o nim to ta, że był oazą siły i spokoju. O sile nic nie powiem, bo nie wiem. Co zaś się tyczy spokoju, to potwierdzam. Nikogo tak spokojnego nie było i nie ma. Może za wyjątkiem Pana Pawlaka. Ten to nawet ruch ust zapewne uznaje za objaw ADHD.
Andrzej zmarł. Kogo to obchodzi? Co innego były premier. Ale przypominam: po skończonej grze wszyscy do jednego pudełka. Zarówno król, jak i pionki.

Mefi100
O mnie Mefi100

Świat ten jest już tak zbudowany: rządzą nim nie najmądrzejsi lecz najbardziej bezwzględni, Często też, zwyczajni głupcy. Niestety, nie jestem jeszcze wystarczająco stary żeby mi skleroza pozwoliła o tym zapomnieć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości