28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  347   0

201 Ale zbaw mnie od nienawiści I ocal mnie od pogardy,

Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita, złożyło doniesienie do prokuratury o popełnieniu przez prof. Bogusława Wolniewicza przestępstwa nakłaniania do nienawiści rasowej i antysemityzmu. Podejrzewam, że właśnie to stowarzyszenie, składając to doniesienie, wyczerpuje znamiona tego czynu prawem zabronionego, który jest przedmiotem tego doniesienia.

Zwykła taktyka praktyki społecznej polega na wzmacnianiu tego, co w ludziach pozytywne i osłabianiu tego, co negatywne, prosty wykład „cybernetyki społecznej” wskazuje na tę drogę kompensowania uprzedzeń i radzenia sobie ze zjawiskami społecznego marginesu. W ten sposób można zapanować nawet nad bardzo silnymi emocjami, uwarunkowanymi ekstremalnym doświadczeniem historycznym, nawet po brutalnych wojnach.

Jako przykład wystarczy historia bardzo silnej po II Wojnie Światowej fobii antyniemieckiej w Polsce.
To była zapiekła nienawiść i prawdziwa wrogość, w oczywisty sposób uzasadniona zbrodniczym zachowaniem Niemców. Twierdzę stanowczo, że chodzi o Niemców, pojmowanych jako osoby, nie mówię enigmatycznie o narodzie, albo eufemistycznie o nazistach. Każdy Niemiec jako człowiek i indywidualna osobowość był wtedy w oczach każdego Polaka znienawidzonym wrogiem. Niemcy nie byli w naszych oczach zwykłymi ludźmi. Byli urodzonymi zbrodniarzami. Co gorsza ta ocena nie jest daleka od prawdy historycznej. Niemcy solidnie sobie na tę etykietę zasłużyli.
I co z tego po półwieczu pozostało?
Prawie zupełnie nic.
Po polskiej stronie, oczywiście.

Hekatomba i tragedia Żydów, NIEMIECKA, zbrodnia na polskiej ziemi, była także i naszą tragedią, była naszą polską traumą i wielkim narodowym wstrząsem psychicznym.
Dokładnie w tym samym roku 1945, kiedy polski naród widział w każdym Niemcu zbrodniarza i mordercę, każdy Polak widział w każdym Żydzie ofiarę Niemieckiego bestialstwa. Serce nam stawało na widok żydowskiego nieszczęścia i krzywdy. Serdeczność, współczucie i chęć niesienia pomocy, to był ciągle jeszcze nasz wspólny los, od stuleci, nasza polska i żydowska krzywda, na naszej ziemi, w naszym domu. Taki był początek polskiej i żydowskiej drogi po 1945 roku. Porównajmy początek w relacji polsko-niemieckiej i polsko-żydowskiej. Dlaczego z Niemcami jest dość jednostronny pokój i porozumienie, a dlaczego antysemityzm nadal jest problemem?

Co jest z antysemityzmem?
Dlaczego ciągle to jest problem?
Odpowiedź jest niestety alarmująca.

Powiem teraz, co na ten temat myślę. Polska przez całą swoją historię była krajem wielonarodowym, matką wielu narodów i opiekunką wielu religii. Problem rasizmu, ksenofobii i nietolerancji religijnej nie mieści się w polskiej tradycji, źle się czuje w polskiej duszy. Ten problem zawsze był politycznym importem z zewnątrz.

Tak jest nadal, chcę w to wierzyć i nastaję na to, by wzmacniać i wspierać to przekonanie, wszędzie gdzie można:

Polacy nie są rasistami, nigdy nie byli i nie chcą nimi być.

Dla normalnego Polaka rasizm jest po prostu obrzydliwy. Wspieranie tego przekonania mieści się w tej, wspomnianej wyżej, taktyce praktyki społecznej.

Mogę nawet wskazać ciekawy argument.
Wspomniany efekt normalizacji relacji polsko niemieckich nastąpił spontanicznie, pomimo tragicznego doświadczenia narodowego, a także wbrew wieloletniej antyniemieckiej polityce kolejnych komunistycznych ekip, pomimo obfitej filmoteki i literatury wojennej, pomimo uporczywej propagandy i uciążliwej sztampy nieustających obchodów kolejnych rocznic zdarzeń wojennych z niemieckim bestialstwem w roli głównej. To jest najpewniej jeszcze jeden sukces polskiego „społeczeństwa alternatywnego”, które od stuleci potrafi ignorować oficjalną presję i propagandę, pozostając przy naszej polskiej tradycji.

Stalinowska i cała wschodnioeuropejska polityka wszystkich Kominternów była bardzo przejrzysta. Konsekwentnie eksploatowała zasadę "dziel i rządź" – divide et impera, ogrywała do znudzenia wszystkie narodowe szowinizmy.

Komunistyczny internacjonalizm był lustrzanym odbiciem nazistowskiej dyskryminacji, był czystym posiewem i zbrodniczym pielęgnowaniem pogardy i nienawiści w celach politycznych. Ksenofobia jest czystym i bezspornym dziedzictwem komunistycznego narzędzia władzy. Od pierwszego wystrzału z Pitery w Petersburgu, od 6 listopada 1917 roku, do dzisiaj. Abchazja, Osetia, Gruzja, Mołdawia, Ukraina, to wciąż to samo. Sowiecka Włast’ nigdy nie zapomniała pozostawienia posiewu nienawiści i nacjonalistycznej pogardy. Stalin potrafił przez dziesięciolecia prowadzić czystki etniczne, wymieniać i przesiedlać miliony ludzi, by mieć gotowe do wybuchu konflikty narodowe i żarzące się nacjonalizmy nawet tam, gdzie nigdy ich nie było. Istotnym celem tej polityki było pozbawienie zniewolonych ludów ich kultury, tradycji, było wynarodowienie, ukryte pod łudzącą nazwą socjalistycznego internacjonalizmu.
Polskie „alternatywne społeczeństwo” nie uległo tej polityce, ta sowiecka polityka w Polsce po prostu była bezskuteczna.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale