29 obserwujących
216 notek
147k odsłon
  356   2

Za dużo myśląc nad ranem

Mów, że jestem głuptasem, zabójcą, potworem

(każdy ma parę słabostek)

Ale nie mów, żem krył się pod fałszywym pozorem:

ten zarzut nie sięgnie mi kostek* 


Wczoraj miała miejsce pewna sytuacja, incydent. Wymienione klika słów, gdy moja jak najlepsza wola i chęć pomocy zostały wzięte za złą wolę i atak, raptowne zakończenie, gdy nie zdążyłam wyjaśnić niczego ani zrozumieć, co się właściwie stało i dlaczego. 


Właściwie nic wielkiego, zdarzało się to nieraz, życie leci dalej, a te kilka słów nie ma wpływu na nic. 


Czy na pewno? Bo nie mogąc tego wydarzenia zrozumieć, dlaczego zostałam potraktowana całkiem odwrotnie niż należałoby w kontekście moich intencji i starań, myślałam o tym pół wieczoru, a teraz przypomina mi się to nad ranem, gdy Córcia obudziła mnie entuzjastycznymi okrzykami (tak, ona się już wyspała).

Myślałam też o tym, że to któryś raz, gdy dostaję i to mocno za czyn, którego nie zrobiłam i słowa, których nie powiedziałam, co dziwniejsze: które były ode mnie jak najdalsze, za intencje, które mi w głowie nie postały. 


Żeby chociaż ten ochrzan i jego skutki naprawdę miały źródło w rzeczywistości. Żebym chociaż chciała komuś dopiec. A tu cała reakcja była tak wyrwana z rzeczywistości, że byłam nią zdumiona i bardzo w tym zgubiona.


Coś takiego zdarzyło mi się któryś raz i spowodowało myśl, że jestem jakaś dziwna. Robić dobrze chciałam, robię źle. A nawet nic jeszcze nie zdążę zrobić, a jestem odbierana, jakbym zrobiła źle. I nie umiem tego po prostu zignorować. To mnie boli. Bo nikomu tu źle nie życzę. Chciałam pomóc. 


Co jeszcze trudniejsze, skutki tych nieporozumień czasem się ciągną i ciągną, A ja naprawdę nie wiem, co się stało i dlaczego, skoro ja byłam tu pełna życzliwości. 


I po tej sytuacji w oko wpadł mi tekst na facebooku ze strony Mama Terapeutka, a w nim stwierdzenie:

Wszystko jest z Tobą okej. 

To, co słyszysz od innych, bardzo często dotyczy ich, a nie Ciebie.

To, czego doświadczasz z ich strony, bardzo często wynika z ich wewnętrznych dziur, a nie tego jaka Ty jesteś. 

Jeśli jakieś słowa złamały Twoje dzielne serce,

jeśli jakieś zachowanie zmąciło Twoją równowagę, 

nie zadręczaj się w kółko pytaniem o to, dlaczego to się stało?

Bo nie każde "dlaczego?" ma swoją odpowiedź.


I powiedzcie mi teraz, że Bóg nie mówi przez fejsbuka. ;) 

Troszkę dalej w tej notce jest jeszcze: 


Zapytaj siebie - dlaczego tak Cię to poruszyło?

Co ważnego to mówi o Tobie?

Co możesz wynieść z tej sytuacji dla siebie?


I nad tym zaczęłam się zastanawiać.

Uświadomiłam mnie, że najbardziej boli mnie tutaj to, co żartobliwie ujmuje cytat umieszczony na samym początku. Nie potrafię się pogodzić z przedstawianiem rzeczywistości w sposób całkiem odwrotny do faktycznego. Może nie umiem diagnozować całego świata i celnie opisywać wydarzeń, ale w moim osobistym kontekście zdaję sobie sprawę, jak jest czy też jak było. I oskarżanie mnie o coś, co miało, choćby w zamierzeniu, całkowicie odwrotne podstawy, w dodatku bez możliwości obrony, bardzo mnie boli. Przez 10 lat życia w okresie okołoszkolnym próbowałam to w sobie zwalczyć, uodpornić się, zamurować. Doprowadziło to do epizodów depresyjnych. Nie polecam. Teraz widzę, że muszę brać siebie, jaką jestem. A co robić z takimi sytuacjami? Nie wiem. Chyba tylko modlić się. Na pocieszenie zostaje mi tylko świadomość, że ten zarzut nie sięga mi kostek.

________

* Lewis Carrol "Wyprawa na żmirłacza", tłum. Robert Stiller. Cytat lekko zmieniony ze względu na aktualną sytuację społeczną

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości