miejsce ulgowe
"Biada potężnym istotom gdy wchodzą pomiędzy ostrza podrzędnych rycerzy" czyli "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa".
8 obserwujących
168 notek
50k odsłon
  150   0

Mądry Polak po wodzie? Zielona Transformacja

Zielona Transformacja-po miedzy
Zielona Transformacja-po miedzy

Motto:   


„Nie rusz, Andziu, tego kwiatka,
Róża kole” - rzekła matka.
Andzia mamy nie słuchała,
Ukłuła się i płakała.

(Andzia, Stanisław Jachowicz)

Jedną z cech ludzkiej umysłowości jest poznawanie świata za pomocą własnych obserwacji. W pierwszej chwili nasuwa się pytanie: a niby jak by miało być inaczej? Ale przecież wierzymy, że istnieją byty, zjawiska i pojęcia, których nie tylko nie widać, ale również nie słychać i nie czuć...  Ich istnienie często przyjmujemy „na wiarę”, przy czym słowo „wiara” rozumiem w sposób wieloznaczny. Również jako przekonania religijne lub nawet  wiara w „prawdy" objawione.


Wierzymy też rodzicom ( przynajmniej przez jakiś czas póki się na przykład nie okaże, żeświęty Mikołaj to lipa i podróba, a może nawet i inni…), nauczycielom, księżom i in. autorytetom. Przeważnie wierzymy też współmałżonkom, ale...  Ten felieton zmierza raczej w kierunku teorii poznania a nie w stronę analizy irracjonalnych uczuć, intuicji, popędów i pamięci genetycznej


Wierzymy też internetowi a nawet w Internet. I właśnie wskutek mojej własnej obserwacji (!) internetu rodzi się we mnie przekonanie, że coraz częściej wnioskujemy o świecie na podstawie bardzo wąskich i wątłych przesłanek takich jak obserwacja własnego środowiska, własnego ogródka a nawet własnego nosa...


Natomiast oraz rzadziej wierzymy autorytetom, bądź je wręcz kwestionujemy, co zresztą wiążę z upowszechnieniem się internetu.
Albo inaczej – autorytetami sącelebryci czyli osobnicy w rodzaju połykaczy ognia, węży, kobiety z brodą. Wąsko wyspecjalizowane dziwolągi uważające się za pomazańców i rozdające darmowe recepty na wszystko.


Ludzkie prawo do informacji zostało o ile nie zastąpione to na pewno uzupełnione o prawo do dezinformacji. Przy czym na wzór praw wyborczych wyodrębniłbym prawo do dezinformacji biernej (mam prawo być dezinformowany) i dezinformacji czynnej  (mam prawo dezinformować).
Czy bowiem ostatnie zablokowanie b. prezydenta Trumpa i oburzenie z tego powodu nie świadczy o powszechnym przekonaniu ludzkości do prawa do dezinformacji?


Inną cechą ludzkiego umysłu jest, że jeśli już nabyliśmy jakieś przekonania to zawsze z potoku zdarzeń wyłuskujemy te, które potwierdzają nasze zdanie.
 Nie wierzymy w szczepionki? Wprawdzie lekarze się w przeważającej ilości szczepią ale znajomy ma takiego znajomego medyka, który wrócił z Niemiec i nie szczepi, ani siebie ani dzieci. Czepiamy się tego faktu jak sztachety w płocie.


A znajomy spod sklepu sieci handlowej Alkohole/24 się zaszczepił i umarł. To też przykład nierzadko błędnego wnioskowania: jeśli wydarzenie A jest poprzedzone wydarzeniem B to łatwo doszukujemy się tu ciągu przyczynowo skutkowego. A trudno przecież by dany denat  najpierw umarł a potem się zaszczepił...


Nie chcę już, żeby ten felietonik szedł dalej, ani w kierunku epistemologicznym, ani w stronę rozważań o Prawach Człowieka.  Po prostu, no..., chodzi mi o występujące ostatnio w wielu regionach świata gwałtowne zjawiska pogodowe, które przez wielu są wiązane z domniemanymi ( lub udowodnionymi) globalnymi zmianami klimatycznymi.


Kluczowe są tu pojęcia i rozróżnienia: pogoda-klimat oraz lokalny-globalny.  Dam przykład tzw. heurystyki. Czytamy, że są w tym roku rekordowe upały na południu, pożary wysuszonej roślinności, że Syberia rozmarza - ale to nieprawda, że ocieplenie, nie, bo u mnie w ogródku forsycje zakwitły później, krety i nornice wylazły dopiero w maju, potem zgniły ogórki a w ogóle ciocia Dziurkowska uskarża się, że jejcoraz bardziej marzną stopy... (co z tego, że lokalnie nie globalnie?).


Kolejnym jeszcze bardziej (nomen omen) palącym zagadnieniem jest przyczyna tych zmian bo niektórzy zgadzają się z faktem ocieplenia, któryłatwo udowodnić porównując średnie wieloletnie na jak największej ilości obszarów (lokalnie może się ochładzać).
Otóż  kwestionuje się wtedy wpływ człowieka na te zmiany. Celują tu zwłaszcza osoby silnie ukierunkowane religijnie gdyż , być może uważają, że zmiany klimatu „były zawsze” (jak Bóg) a człowiek nie jest w stanie zmienić przyrody, choć niby ma ją „czynić sobie poddaną” ( kto to tłumaczył? X. Wujek?)  czego przykładem mają być bezbożne eksperymenty stalinowskie.


Myślę, że powinienem się jasno wyrazić: ja uznaję globalne ocieplenie – gdyżwierzę (!) w naukę. Co do przyczyn uważam, że na cykliczną niejako naturalną krzywą zmian klimatu (powiedzmy sinusoidę) nakłada się silnie rosnąca krzywa wzrostu produkcji przemysłowej i gazów cieplarnianych. Proszę sobie wyobrazić jak obie się sumują w fazie wzrostu sinusoidy. Zmiany klimatu nigdy nie postępowały tak szybko.


Są tacy co cieszą się, że w Polsce wyrosną cytrusy. Inni, że Wolne Miasto Gdańsk zostanie zatopione. Ja raczej liczę na sinice w Bałtyku, które być może rosnący w siłę wegetarianie będą przerabiać na bogate w różne elementy kotlety bezmięsne.
Skutkiem w/w zmian są min. gwałtowne ulewy zwane… nawalnymi ( to nie podprogowa wrzutka antyputinowska!).


Mieliśmy ostatnio w Niemczech ale i u nas katastrofalne przykłady, że woda nie jest w stanie  przy tym tempie opadów wsiąknąć w grunt zwłaszcza, że coraz częściej mamy do czynienia ze szczelnym podłożem. Chodzi o betonowanie powierzchni zlewni, wykładanie szczelną kostką brukową. Dochodzą do tego wszechobecne regulacje rzek i potoków, które powodują kulminacje poniżej. Na dodatek wymiary kanalizacji a nawet wałów są projektowane na inne warunki pogodowe. Obecnie  w ciągu 2 dni potrafi spaść tyle deszczu ile wynosi średnia trzymiesięczna.


Od wielu lat nie tylko ekolodzy ale i hydrotechnicy apelują o pozostawienie rzek w stanie bardziej naturalnym. Ale cóż władza lubi regulacje wszystkiego i jak jest „od sznurka”.
Czasem wspomni po szkodzie, że „trzeba było się ubezpieczyć”...


Ale przyznajmy, do władzy docierapotrzeba Zielonej Rewolucji ( to wpływ Unii E.)

image

 

Właśnie bowiem rząd znalazł po paru latach lokalizację fabryki ekologicznych aut elektrycznych. Trzeba tylko w okolicach Jaworzna …wyciąć 1250 hektarów lasu.
 Podobno to jednak „nie przyrodniczo cenny las, lecz przemysłowo zdewastowana pogórnicza hałda, wypełniona jałowym kamieniem.”

( "jest płaska tylko dlatego, że została usypana w wyrobiskach innej kopalni - kopalni piasku. ")

Fundamenty fabryki elektrycznej Izery na płaskiej hałdzie nad kopalnią  – brzmi interesująco a nawet symbolicznie.


Na koniec wspomnę, że również w polityce panuje na naszej miedzy gorąca kanikuła.
Ale co rozpala i ogniskuje opinię publiczną  -  może następnym razem.

---------------------

Napisane dla: https://abecadlo.com/w-gazecie/informacje/abecadlo-nr-1751/

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości