Marek Migalski Marek Migalski
172
BLOG

Polityczne dzieci

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 89

 

Wczoraj po raz kolejny Bronisław Komorowski powołał się na swoją liczną progeniturę odpowiadając na pytanie o politykę prorodzinną. Nie było to pierwszy raz, kiedy marszałek chwali się publicznie licznym potomstwem w kontrze wobec bezdzietnego Jarosława Kaczyńskiego. Jako zatwardziały singiel  przyjmuję to z coraz większym znużeniem i rosnącym zażenowaniem. I nie tylko dlatego, że jest to nieeleganckie i prostackie, ale także bardzo nienowoczesne i po prostu obciachowe. Tak, jakby posiadanie dzieci czyniło z człowieka specjalistę w jakiejś dziedzinie i pretendowało do zajmowania najwyższych stanowisk. Jeśli tak, to proponuję na głowę państwa pana Zdzicha z mojego rodzinnego Raciborza – w lokalnej gazecie można przeczytać, że ma już tyle dzieci, że nie jest w stanie spamiętać ich imion.

Żarty jednak na bok – bowiem zastosowana przez Komorowskiego technika argumentacji jest kuriozalna i populistyczna. Bo jeśli uznać jego sposób rozumowania, to na ministra transportu powinniśmy wybrać Misztala, byłego posła Samoobrony – miał wszak wiele aut, łącznie z Hammerem i Maybachem! A na szefa MSWiA właściciela klubu go-go: ten to musi mieć kupę kajdanek! No a na ministra spraw zagranicznych? Odpowiedź jest chyba jasna – Tony’ego  Halika (gdyby jeszcze żył, oczywiście)!

Durne? Bo pewnie, że durne!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (89)

Inne tematy w dziale Polityka