Jan Ołdakowski wysłał pocztą list, w którym oddawał się do dyspozycji partii w sprawie jego członkostwa w klubie PiS. Zrobił to specjalnie – mógł przecież w świetle kamer, wśród tłumu dziennikarzy, w towarzystwie fleszy pójść do gabinetu towarzysza Błaszczaka i tam złożyć ów list. Ale on wysłał go pocztą. W liście tym sugerował, że w polityce powinny obowiązywać zasady solidarności. Sugerował również, że decyzję w sprawie terminu decyzji o jego statusie w KP PiS, pozostawia władzom partii i klubu. Co ciekawe, list jeszcze do Błaszczaka nie dotarł! Ale już podjęto decyzję o usunięciu Ołdakowskiego. To kolejny dowód na to, że to władze partii chcą zamieszania w czasie kampanii wyborczej. To one zdecydowały i usunięciu Kluzik i Jakubiak w zeszły piątek. To one podejmują dzisiaj decyzję o usunięciu Ołdakowskiego. Jak widać, Ziobro i Kaczyński chcą by tego typy decyzje dokonywane były w każdy piątek, by media mogły to wałkować przez cały weekend. Cel – zrzucenie na wyrzucane osoby winy za oczekiwaną i spodziewaną klęskę w wyborach. Już co najmniej przed miesiącem uznano na Nowogrodzkiej, że wybory będą kolejną, piątą pod rząd klęską, i należy na gwałt znaleźć usprawiedliwienie przed elektoratem. Ciekawe co stanie się w następny piątek…
Może wyleci Poncyliusz. Za co? Za to, że wsparł kandydata na burmistrza Wejherowa, który popierany jest także przez PO. Przypomnijmy – nie jest to członek PO, a PiS – jeśli dobrze rozumiem – nie wystawia tam swojego kandydata. Dlaczego więc nie można poprzeć kogoś, kto gwarantuje dobre zarządzanie gminą? Bo jest wspierany także przez „tych innych”? Jak daleko odeszliśmy od czasów z 2006 roku, kiedy to popieranego przez PO Rafała Dutkiewicza poparło także PiS. Dzisiaj podobne zachowanie Poncyliusza traktowane jest nieomal jako zdrada i prowokacja. No, ale cztery lata temu wyborcy nie przypominali dwóch stad wilków, które jak tylko poczują na skórze członka swojego stada zapach „tych innych”, to od razu go zagryzają. No i samce alfa tolerowały nie tylko całkowicie sobie poddanych osobników, ale uważały, że o sile ich watah decyzje ich liczebność, różnorodności pomysłowość ich członków. Ale potem zaczęło się dożynanie watah. Czyżby w następny piątek miano zagryźć wilczka Poncyliusza?


Komentarze
Pokaż komentarze (75)