Nic się nie dzieje bez przyczyny, a włoski Piotruś Pan, gdyby wygrał, to by przegrał. Siebie.
Czasem trzeba doznać przegranej by nie zginąć.
Wybaczcie filozoficznie zakończenie weekendu, Euro2012 dobiegło końca, mamy wynik 4:0 dla moich faworytów. Ale nie ma to znaczenia, komu kibicowałam.
Hiszpanie osiągnęli rekord rekordów, obronili tytuł trzykrotnie. Gratulacje.
PS. A w Warszawie śpiewali "Hispaniaaaaaaaaaaaaaaaaa, zółte-cerwoni!"
:)))


Komentarze
Pokaż komentarze (28)