mirnalia
Rozmaitości
2 obserwujących
169 notek
20k odsłon
  90   0

Czy Kliczko zniesławił Janukowycza?

Niby dość dawna sprawa, ale ciągle aktualna

Jeden z liderów ukraińskiej opozycji, Witalij Kliczko (partia Udar), na łamach niemieckiego pisma „Bild” oskarżył prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza o ukrywanie majątku na kontach bankowych w Szwajcarii i Liechtensteinie (po polsku raczej Lichtensztajnie). Kliczko twierdzi, że majątek tego polityka oceniany jest na ponad 200 mln euro, który w oficjalnym zeznaniu podatkowym zaniżony został do niecałych trzech milionów dolarów. Janukowycz - wg byłego sportowca - jest również właścicielem terenów łowieckich o powierzchni 35 tys. hektarów, pałacu na Krymie oraz luksusowej daczy, zaś jego syn jest jednym z najbogatszych ludzi na Ukrainie (z majątkiem rzędu 500 mln euro). „Bardzo trudno jest siedzieć podczas negocjacji naprzeciwko tego oszusta” - skonstatował Kliczko.

Nie wiem, jakie są prawne aspekty tej wypowiedzi, która padła w Niemczech. Czy jest to pomówienie, czy nie jest. Może na Ukrainie jest, ale nie w Niemczech? A w Polsce? Kto może podać do sądu zirytowanego Kliczkę? Janukowycz prywatnie, czy jakaś instytucja z urzędu? I do jakiego sądu - niemieckiego czy ukraińskiego? Ewentualny czyn karalny miał miejsce w Niemczech, to pewnie prezydent Ukrainy jeździłby do Niemiec na rozprawy. A może to pomówiona osoba powinna mieć wyższy komfort i proces powinien toczyć się w jej miejscu zamieszkania? A gdyby Kliczko leciał polskim samolotem i nad naszym obszarem zebrałoby mu się na tego typu wyznania, czyli na określenie konkurenta oszustem, to może rozprawy odbywałyby się przed polskim sądem? To dopiero byłaby sensacja!

Pisarka Magdalena Chomuszko od paru lat uważa, że pisałem jako Kawalec i że na portalu NaszaKlasa oraz Salon24 ją obrażałem (jako ów nieznany mi facet oraz ja oczywiście jako ja, czyli... 1 w 2), wobec czego rozpętała parę procesów, co zajęło jej i mnie parę lat życia. Można rzec, że do dzisiaj rozsyła do adminów i do sądów oszukańczą informację, że jestem Kawalcem (o czym podobno - według niej - doskonale wiem, co jest bzdurą, czyli wynikiem jej chorej a skołatanej wyobraźni). Parę lat temu pisarka w internecie zamieściła - albo jej zwolennik - skan rzekomego dowodu na to, że pisałem jako Kawalec, co jest kolejną obrzydliwą insynuacją w wykonaniu drugiej strony konfliktu.

Koszty po obu stronach są coraz wyższe, ale sędziowie przynajmniej mają co robić (zresztą i bez tego biją rekordy liczby spraw i ich przeciągania). Można byłoby dojść nawet do fałszywego wniosku, że dla Temidy nie ma znaczenia kto jest winny, a kto nie jest, byle kręcił się interes. Faktycznie, sądy zwykle zajmują się najmniej istotnymi sprawami, nie wyjaśniając najważniejszych wątków (tu – zbadanie sprawy, czy pisałem jako Kawalec, czy nie), więc sprawa Chomuszko – Naleziński (z udziałem nieznanego obywatela o nazwisku trącającym... kawalarstwem) będzie przetaczała się przez sądy i internet jeszcze wiele lat.

Oświadczam więc, że nigdy nie pisałem jako Kawalec i dodam - wzorem Kliczki - że pani Chomuszko jest zatem oszustką, a do tego fałszerką, bowiem na portalu NK sfałszowała mój podpis. Niniejszym korzystam z konstytucyjnego prawa do głoszenia prawdy, z czego pewnie korzysta także pan Witalij Kliczko.

Nie wiem, pod czyją ochroną jest prezydent Janukowicz, ale pisarka jest pod szczególną ochroną Uniwersytetu Gdańskiego jako tamtejsza doktorantka, bowiem odpowiedziano, że to pozauczelniana (zatem prywatna) sprawa tej pani i że władze UG zdadzą się na wyroki sądowe i nie przekażą do zbadania przez komisję etyki swej uczelni, zaś jej mecenas Karol Kolankiewicz (przerobił/sfałszował moje wypowiedzi w piśmie do sądu) jest pod ochroną Pomorskiej Izby Adwokackiej (od paru lat jej prawnicy ignorują otrzymywane informacje na temat niegodnej postawy tego adwokata), natomiast gdański sędzia Wojciech Midziak (nieudolnie prowadził sprawę IC692/09) ma najlepszą ochronę, godną pozazdroszczenia i wszystkim znaną - niezawisłość i immunitet gwarantowane przez wyrozumiałe (także dla kiepskich sędziów) nasze Państwo oraz niezłe wynagrodzenie nawet za ewidentne togowe knoty.

Niniejszym zachęcam wszystkich rodaków, jeśli nie mają zdolności inżynierskich lub muzycznych, aby studiowali prawo, bowiem dzięki przywilejom przyszłość jawi im się w najbardziej kolorowych barwach - jeśli ktoś jest cwaniakiem lub leniem, a do tego dyskretnym łapownikiem, to w zasadzie żadna siła go nie oderwie od koryta. Co najwyżej nieco można się poślizgnąć w karierze, jeśli jakiś dziennikarz opracuje interesującą prowokację telefoniczną (patrz sprawa - byłego już - prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku). Oczywiście abstrahuję tu od pechowego sędziego Midziaka, ponieważ onże po prostu tylko położył swój proces - jest specem raczej od prawa morskiego, nie zaś od pomówień.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka