Ostatnie rewelacje nt Amber Gold mówią dużo nie tylko o uczciwości (albo o jej braku) twórców całego przedsięwzięcia, lecz także - co jest większym powodem do zmartwienia - bezmyślności klientów. Oto bowiem kilkadziesiąty tysięcy Polaków zaufało rzutkiemu biznesmenowi z Gdańska, oferującemu cudowne "lokaty" na kilkanaście procent w skali roku. Z pewnością większość z nich nie zrozumiała podpisywanych umów - nie próbowali sobie odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się tak wysokie oprocentowane depozytów, bijące na głowę oferty w innych bankach? Zapewne ludzie nie pytali: w jaki sposób amber gold zarabia na złocie, skoro cena tego kruszcu stoi w miejscu. A co się stanie, gdy złoto zacznie tanieć - czy zysk z lokaty będzie równie pewny? Być może nie wiedzieli też, że przy rozwiązaniu umowy nie tylko stracą odsetki, ale też dużą część zainwestowanego kapitału? Sygnałów, które apelowały do rozsądku, było więcej. Do mediów przenikały wieści o tym, że twórca biznesu Marcin Plichta został wcześniej skazany przez sąd za przywłaszczenie cudzych pieniędzy. Podobnie było wiadomo, że Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała, że gdański Amber Gold nie ma stosownych zezwoleń na wykonywanie czynności bankowych.
Już mniejsza o tych klientów, którzy związali się z Amber Gold i zdawali sobie sprawę, że firma może mieć coś za uszami. Przekalkulowali, podjęli świadomą decyzję, z której efektami muszą się zmierzyć. Ważniejsza jest druga grupa klientów - tych, którzy nie zdawali sobie sprawy z ryzyka.
Przy takich aferach, jak przy Amber Gold, często się zastanawiam: gdzie podziewają się libertarianie z takich partii jak Kongres Nowej Prawicy, ze swoim uwielbieniem dla instytucji wolnego rynku i absolutyzacji wolności. Co powiedzieliby tym klientom, którzy nie zdając sobie sprawy z różnych uwarunkowań, związali się z nieuczciwą firmą, i stracili pieniądze? Czy nadal chcą, żeby państwo wycofało się z pozycji regulacyjnych i pozwalało na swobodne działanie podmiotom takim jak Amber Gold? Czy nadal uważają, że wszyscy ludzie podejmują w pełni racjonalne decyzje? Czy wiedzą, że tylko nieliczni mają dostęp do pełnej informacji?
Chyba jednak dobrze, że w takich sytuacjach milczą.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)