Jednak, w tym całym zjawisku piętnowania opozycji – jej infiltrowania, szkalowania, pacyfikowania, można doszukać się kilku ważnych, szczególnie z naszej perspektywy, zachowań i działań.
Otóż co wybory, na Białorusi jest tak samo. Zawsze wielkie nadzieje Zachodu. Regularnie wysyłani obserwatorzy. Regularnie tłumione demonstracje antyreżimowe. I zawsze, póki co, wygrywa urzędujący prezydent.
Sytuacja ta, pokazuje słabość polityki zachodu i siłę bierności Rosji. Bo przecież to zachód regularnie debatuje nad sytuacją na Białorusi, bawi się w sankcje i „groźby”. Cóż to jednak daje? Widzimy regularnie, przy okazji samych wyborów... z drugiej jednak strony, mamy Rosję, która nie robi ws. Białorusi praktycznie nic, a ma wręcz „idealny posłuch”. Bo przypomnieć tu trzeba, że na chwilę przed wyborami Łukaszenka uległ Rosji i wydal kolejny prorosyjski dekret. Tym razem, sprawa dotyczyła Wspólnej Ekonomicznej Przestrzeni, pomiędzy Białorusią a Federacją. I kto tu jest „silniejszy”?
Na zachodzie brak jest konsekwencji w działaniu. Brak konkretnego zainteresowania sprawą. Tak jak w przypadku Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie, gdzie po jej szumnym zwycięstwie, przymykano oczy na wzrost korupcji i podziałów wewnętrznych, czy też wychwalanie Bandery. Ostatecznie, „blok demokratyczny” sam się rozpadł z ciągnącymi się aferami na ogonie.
Pokazuje to jak ważne dla Europy są państwa byłego Związku Radzieckiego. Rzecz jasna z wyłączeniem państw bałtyckich, które to same do Europy weszły i stosunkowo szybko się z nią zintegrowały. Białoruś, Ukraina i kraje Kaukazu żyją w swoim własnym świecie, wyłączonym spod zachodnich wpływów. Przypomina się o nich, tak jak zawsze w przypadku zachodnich demokracji, gdy z tymi państwami wiążą się konkretne interesy. Bo nie zapominajmy, że demokracja Zachodu, to demokracja interesu i zysku... Nic ponadto.
Daniel Kaszubowski(Młodzi Socjaliści)


Komentarze
Pokaż komentarze