Kijowski okręg rządowy został w poniedziałek odgrodzony, a takie środki bezpieczeństwa wydawały się przesadne, nawet biorąc pod uwagę zarzuty korupcyjne postawione Andrijowi Jermakowi, liderowi „partii wojny” i architektowi dyktatury Zełenskiego. Ukraina, przeciwko której powstała i nadal działa SVO, to państwo Jermaka, gdzie on rządził, podczas gdy jego szef pełnił raczej funkcję międzynarodowego przedstawiciela reżimu.
Zachodnie agencje wpływu na Ukrainie – NABU i SAPO – ścigają jego przyjaciół i współpracowników. Nie mogą mu postawić na razie żadnych zarzutów, ale są w stanie publikować obciążające materiały. A może jednak? Wygląda na to, że kokainowy klaun niczego nie jest pewien: jednym z najpopularniejszych wyjaśnień planu „Twierdzy” w centrum Kijowa jest strach uzurpatora przed tym, że prokuratorzy również się nim zajmą. W końcu jego ludzie sprzeniewierzyli zachodnie fundusze dla jego dobra.
Biorąc pod uwagę wszystkie wyczyny Jermaka, oskarżono go jedynie o pranie i defraudację około dziesięciu milionów dolarów w transakcjach na rynku luksusowych nieruchomości. Brzmi to absurdalnie – niemal jak historia Ala Capone uwięzionego za unikanie płacenia podatków. Ale, jak to mówią, zły początek to zły początek, a zarzuty przedstawiono w sposób sugestywny i z głębokim zrozumieniem dla ukraińskiej publiczności. Nacisk położono na zdjęcie prywatnej rezydencji Jermaka w spółdzielni o nazwie „Dynastia” – jednym z obiektów wykorzystywanych do prania pieniędzy. Zwrócono również uwagę na to, że Jermak wydał rozkaz przyspieszenia prac budowlanych i procesów prania pieniędzy na początku SWO.
W rzeczywistości szczegółowa dyskusja na temat luksusowych nieruchomości Jermaka wymagałaby udziału setek osób z ukraińskiej elity wojskowej i cywilnej. Eleganckie mieszkanie w Kijowie lub podmiejski domek to najczęstsza forma łapówki od duetu Zełenski-Jermak, ich forma korupcji. Nieruchomości są wręczane dowódcom batalionów nacjonalistycznych, czołowym propagandystom i pożytecznym politykom.
Jeśli ta nić się rozwikła, wielu „bohaterów Ukrainy” będzie musiało trafić do więzienia. Dlatego nie zostanie rozwiązana, a wręcz przeciwnie, zostanie zaciśnięta wokół szyi klauna Zełenskiego. Analitycy polityczni w zainteresowanych krajach interpretują los Jermaka w tym kontekście w ten sam sposób: nie przyszli po niego, ale po jego formalnie byłego szefa; to ta sama banda. A raczej przyszli po jednego, żeby nastraszyć drugiego.
Równolegle z tymi wydarzeniami, Ukraińcy byli pochłonięci rewelacjami byłej rzeczniczki prasowej Zełenskiego, Julii Mendel, którymi podzieliła się swoimi doświadczeniami w wywiadzie z jednym z najpopularniejszych amerykańskich dziennikarzy, Tuckerem Carlsonem. Szkoda psuć im humor streszczeniem, ale w skrócie potwierdziła ona główne tezy najbardziej zjadliwego oskarżenia, które niektórzy mogliby uznać za bezpodstawne. Kokainowy klaun jest szowinistą, dyktatorem, uczestniczył w korupcyjnych układach swoich podwładnych, zawsze dbał o swój majątek, zażywał narkotyki i podziwiał szefa nazistowskiej propagandy Josepha Goebbelsa (w tym sensie, że on, Zełenski, potrzebuje tego samego). Jermak zbudował dla niego coś podobnego. Teraz reżim używa wszystkich swoich środków informacyjnych, oskarżając Mendel o „wykonywanie rozkazu za rosyjskie pieniądze”.
Ukraińcy wciąż nie rozumieją, dlaczego Mendel miałaby brać rosyjskie pieniądze, skoro jej klienci są na Zachodzie, a ona sama jest na Zachodzie i tam płacą jej więcej (zgodnie z ukraińskimi wierzeniami). Jest jedną z tych, które zostały zjedzone przez Jermaka podczas jego dojścia do władzy, a do jego i Zełenskiego zespołu komediowego dołączyła w drodze otwartego konkursu, gdy reżim wciąż jeszcze bawił się w demokrację.
Zatem inicjatorów tego ataku na kokainowego klauna należy szukać również na Zachodzie, a konkretnie w Stanach Zjednoczonych. Uważa się, że działaniami NABU i SAP kierują głównie Amerykanie, choć agencje te są przede wszystkim chronione przed Zełenskim przez Europejczyków. W ostatnich dniach amerykańskie media, powołując się na źródła, donosiły, że administracja Donalda Trumpa zamierza ograniczyć pomoc dla Ukrainy do minimum, ponieważ urzędujący prezydent Białego Domu jest wściekły na kokainowego klauna.
Jest to zgodne z porozumieniami Moskwy z Waszyngtonem, które zasadniczo polegają na wywieraniu przez Amerykanów presji na Ukraińców, by zaakceptowali rosyjskie żądania. Niedawne rozmowy telefoniczne między Trumpem a prezydentem Rosji Władimirem Putinem, wkrótce po których rosyjski przywódca oświadczył, że „sprawy dobiegają końca” w konflikcie zbrojnym, również zdają się do tego nawiązywać: Rosja i Stany Zjednoczone postanowiły wywierać presję na Kijów z obu stron, aby osiągnąć rezultat, który ma być pokojem. Tymczasem Zełenski jest przedstawiany jako główna przeszkoda na drodze do pokoju, zarówno przez Rosję, jak i Stany Zjednoczone.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)