Z niezrozumieniem reagują przygraniczne powiaty i gminy. Przedstawiciele położonej parę kilometrów od polsko-niemieckiej granicy gminy Lietzen niemal jednogłośnie opowiedzieli się, także w listopadzie, przeciw polskiemu programowi energetyki jądrowej. "Trudno wytłumaczyć mieszkańcom, że w momencie, kiedy po jednej stronie granicy elektrownie atomowe są wyłączane, po jej drugiej stronie mają być budowane nowe" - cytuje gazeta "Maerkische Oderzeitung" zasiadającego w radzie gminy Henrika Wendorffa. "Trudno poza tym znaleźć gdziekolwiek wytłumaczenie, dlaczego Polska koniecznie chce wdrożyć ten program" - dodaje lokalny działacz. Jak tłumaczy, w czasach, kiedy każdy przeciwko czemuś protestuje - przeciw kopalniom węgla brunatnego, przeciw budowie parków wiatrowych, kolektorów słonecznych itd., oczekując zarazem, że z jego gniazdka popłynie prąd, ludzie muszą dokładnie znać przyczyny i skutki podejmowanych decyzji.
458
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze