"Przed Euro 2012 biuro promocji dostało rolę strategiczną, o czym świadczy sięgający 40 mln zł budżet i dane, które cytowała sama Ratajczyk: 400-500 tys. kibiców, z czego dwie trzecie bez biletów na mecze oraz 150 mln widzów oglądających transmisje z mistrzostw.
Chopin w lodówkach
Radni chcieli posłuchać, jaką ratusz ma strategię promocji. Co już zostało zrobione i co jeszcze będzie. Jeśli chodzi o 2011 r., można łatwo wyliczyć niemal wszystkie działania biura, bo nie było ich wiele: * wypuszczenie kolorowych balonów przy hotelu Marriott na 500 dni przed Euro, * podświetlenie mostu Średnicowego oraz przejazd nim zabytkowych parowozów, * akcja na Facebooku na 300 dni do Euro (z liczbą 7 tys. fanów), * losowanie grup finałowych w namiocie przed PKiN, * lodowisko z zatopioną w tafli siatką z motywem boiska, * Sylwestrowa Moc Przebojów z elementami nawiązującymi do Euro.
Czym biuro promocji zajmie się w kluczowym 2012 r.? Np. montażem "dekoracji", czyli banerów reklamowych UEFA i sponsorów turnieju (miasto nie pokrywa kosztów ich produkcji, ale montaż kosztować będzie 450 tys. zł) oraz pokazywaniem słynnego spotu, w którym mężczyzna w dresie ugania się po Warszawie za kobietą w sportowym stroju. Dzieło, na które Ratajczyk wyłożyła ponad 500 tys. zł, po dwóch dniach emisji zyskało przydomek "spotu ze zboczeńcem". Niebawem powróci jako jedna z lokomotyw medialnej promocji Warszawy, bo - jak przekonywała pani dyrektor - film się podoba, a krytyka płynie jedynie od internautów. Dodała, że spoty są ważne, bo potencjalni turyści czerpią wiedzę o mieście głównie z telewizji.
Ikony Warszawy na Euro też już znamy: to pomniki Chopina oraz Syrenki w koszulkach narodowych. Takimi plakatami oblepiono lodówki z napojami przy kioskach. Będzie też można sfotografować się z pucharem Euro wystawionym w namiocie pod PKiN.
Katarzyna Ratajczyk podała wyliczenia finansowe: 300 tys. zł pójdzie na obsługę portali społecznościowych, tj. Facebooka czy Naszej Klasy, 1 mln zł na druk 500 tys. egzemplarzy przewodnika po Warszawie "City Guide". 28 mln zł pochłonie strefa kibica (do której dokłada UEFA i zaproszone firmy), czyli "wielkie wesołe miasteczko zorganizowane przy pomocy sponsorów
Mapa bez Narodowego
Recenzje Ratajczyk dostała fatalne. Maciej Wąsik, lider PiS: - 40 mln, które ma do dyspozycji promocja, to pieniądze wyrzucone w błoto. Jeśli zagłębić się w materiały przygotowane dotychczas, ogarnia człowieka przerażenie.
Wzburzyła go warszawska zakładka "Poradnik kibica" na stronie Euro. Turysta może tam znaleźć m.in. mapę stolicy bez Stadionu Narodowego i "ważne adresy", wśród których na pierwszym miejscu jest gabinet wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza (pl. Bankowy 3/5). Wąsik próbował sprowokować do dyskusji, pytając radnych partii rządzącej, "co wy z tym wszystkim dalej zrobicie?" Platforma wciągnąć się w to nie dała, ale kilku jej radnych ochoczo przyłączyło się do krytyki.
Kolejną szarżę przeprowadził Andrzej Golimont (SLD): - Jest gorzej, niż można się było spodziewać. Chcieliśmy się przekonać, czy działania promocyjne przed Euro to inwestycja w przyszłość Warszawy czy jedynie konsumpcja. Okazało się, zresztą nie po raz pierwszy, że to katalog niekonwencjonalnych działań biura kompromitacji miasta.
Nikt Katarzyny Ratajczyk nie bronił. SLD dał jej dwa tygodnie na opisanie zasad wydawania publicznych pieniędzy. Chodzi o "plan działań, wizję, sposób realizacji i spodziewany efekt".
Komentarz Agnieszki Kowalskiej
"Biuro kompromitacji miasta", "aberracja", "żenada" to najłagodniejsze określenia, jakich podczas czwartkowej sesji używali radni opozycji. Hanna Gronkiewicz-Waltz usłyszała, że ma dobre serce i anielską cierpliwość, bo jest w stanie od pięciu lat spokojnie słuchać, jak wszyscy naśmiewają się z jej podwładnej. Nawet radni PO nie byli zainteresowani, by bronić Katarzyny Ratajczyk.
To rzeczywiście jest fenomen w naszym ratuszu. Urzędniczka, która podlega bezpośrednio pani prezydent i jest przez nią mimo powszechnej krytyki chroniona.
Co pomysł, to śmiech i lawina zarzutów. Miliony złotych wyrzucane w błoto na dramatyczne gadżety i filmy promocyjne, które raczej nie mają przełożenia na liczbę turystów przyjeżdżających do Warszawy. Zamiast wielojęzycznego portalu internetowego o Warszawie, pięknie zaprojektowanych, użytecznych map i przewodników, nowoczesnych punktów informacji turystycznej mamy podświetlany baner na moście, grające ławki, syrenkę z wuwuzelą i "spot ze zboczeńcem". Czy to jest nowoczesna metropolia XXI wieku? Jak długo mamy znosić te kpiny? Wolałabym, żeby prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz miała twarde serce, ale za to kompetentnych współpracowników."
Katarzyna Ratajczyk jest absolwentką polonistyki (specjalność filmoznawstwo) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracowała w dużych sieciowych agencjach reklamowych w Polsce: McCannes-Erickson, JWT oraz najdłużej, bo ponad 8 lat, była związana z DDB Warszawa. Przygotowywała kampanie reklamowe między innymi dla takich klientów jak: Coca-Cola, McDonalds, Wedel, Knorr, Nestle, Polbank. Jest także autorką kampanii społecznej dla PFRON "Niepełnosprawni-pełnosprawni w pracy" (2005). Brała udział w szkoleniach z zakresu komunikacji organizowanych przez DDB Chicago i JWT London oraz z zakresu brandingu miejsc pod nadzorem merytorycznym agencji Wolff Olins. Mówi biegle po angielsku oraz w stopniu zaawansowanym po hiszpańsku.
W Urzędzie Miasta jest zatrudniona od stycznia 2007 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)