"Jesienią 1944 r. sowieckie jednostki po raz pierwszy wdarły się na przedwojenne terytorium III Rzeszy. Ale to nie wtedy rozpoczęły się masowe gwałty dokonywane przez sowieckich sołdatów. Pierwszymi ich ofiarami padły mieszkanki przedwojennych kresów polskich. Już w lipcu 1944 r. wywiad Armii Krajowej donosił o okrucieństwach, jakich dopuszczali się tam Sowieci na kobietach. Dowództwo Armii Czerwonej na gwałty te patrzyło przez palce. Walka Polaków u boku Sowietów oraz silny polski ruch oporu na byłych kresach sprawił, że częściowo udało się gwałty ograniczyć. Orgia przemocy rozpoczęła się w pełni, kiedy Sowieci przekraczali granicę oznaczaną czasem tablicą "wot ona, prokliataja Giermania".
Od października 1944 r. nie było w Niemczech okrzyku bardziej wyzwalającego panikę niż "Russen kommen" (Rosjanie idą). A zaczęło się to 21 października 1944 r., kiedy oddziały Armii Czerwonej zajęły Nemmersdorf, małą wioskę w Prusach Wschodnich. Dzień później odbili ją Niemcy. Minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels natychmiast sprowadził tam ekipę filmową, by pokazać, jakich okrucieństw mieli się dopuścić Sowieci. Dziś wiemy, że gwałty w Nemmersdorfie były, przynajmniej częściowo, fałszerstwem nazistowskiej propagandy (pisał o tym we "Wprost" Robert Leszczyński)."
Zacytowałem publiczny tekst p. Cezarego aby poruszyc temat Rosjan, którzy gwałcili nie tylko niemieckie kobiety ale i polskie. Licze, że ktoś cos na ten temat napisze.
Dziękuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)