To się go wywala na śmietnik historii. Przykładem jest Abchazja. W Abchazji, separatystycznej gruzińskiej prowincji, odbędą się dziś wybory . Prezydent Aleksander Ankwab w czerwcu podał się do dymisji, zarzucono mu, że jest "za mało prorosyjski".
Jest to przykład już nie tyle demokracji ile rosyjskiego wpływu na obsade stanowisk w państwach sąsiedzkich. Tak mi się kojarzy impresja, a co byłoby jakby prezydent nie chciał sie poddać do dymisji. Może powiesiłby się w piwnicy a jak nie dałoby rady to jakby jechał samolotem na uroczystosci to....
A teraz w Abchazji będzie "wybrany"prezydent prorosyjski i napewno nie będzie proukraiński, żadne tam zaangażowanie w poparcie czegos co Putinowi się nie spodoba. Taka do bólu marionetka, która będzie mówić jak Abchazja jest suwerenna. Takie po prostu rosyjskie dozwolone praktyki.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)