Do napisania tej notki zainspirował mnie komentarz jednego z blogerów. Bloger mianowicie chciał abym zajął się programem przyszłej premierki. Bloger ma racje, tylko jak tu zająć się programem... którego nie ma. Biorąc pod uwagę standardy PO to awans opiera sie nie na programie, który przedstawia przyszły kandydat tylko na lizozostwie wobec rządzącej sitwy. W normalnej demokracji kandydat przedstawia zarys programu, zapoznaje z tym programem własną partię, ekspertów wreszcie społeczeństwo. My społeczeństwo wiemy, o ten program jest dobry, udzielamy za pomocą mediów błogosławieństwa. Znany program, znany kandydat, jest poparcie opinii publicznej.
jakie poparcie ma kandydatka Kopacz w opinii publicznej nie musze podawać, wystarczy poczytać, nie nie tylko opozycyjnych polityków...
"Chciałabym, by zadania, które postawię przed sobą, były realizowane przez kompetentne osoby. Pod te zadania będę dobierać kandydatów na szefów poszczególnych resortów" - zadeklarowała Kopacz
No dobrze i słusznie tylko jakie są te zadania? Z mediów przebija się wniosek że podstawowe zadanie to "odbieranie telefonów" z Brukseli od dobroczyńcy.
A może ktoś zna te zadania? Opinia publiczna wie jedynie, że Kopacz lubi się "uczyć, z zawodu jestem lekarzem, a zawód medyczny wcale nie jest taki łatwy. Tam jest parę tysięcy chociażby nazw leków, dawek i odpowiedzialność przy stosowaniu tych leków. I trzeba mieć odpowiedzialność i zacięcie, by się wszystkiego uczyć" " A ponieważ ja chcę być dobrym premierem, więc będę się uczyć bardzo intensywnie mówi Ewa Kopacz.
nasza przyszła premier będzie się uczyć, ile trwać może taka nauka na żywym ciele? Jak lekarz przeprowadzający trudną operację w trudnym okresie będzie sie uczyć to jakie będa wyniki takiej operacji? Czy chory przeżyje?
Wróćmy do programu, do zadań. Nie da się tu nic już zrobić. Jedno jest pewne- przyszła premier jest kobietą a z kobietą Kaczyńskiemu bedzie trudniej- cieszą sie niektórzy. Czyżby tu było motto" kopaczowego programu"?
Czyli dalej to samo.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)