"Ukraina zostanie de facto podzielona" - stwierdza korespondentka gazety"Sueddeutsche Zeitung" Cathrin Kahlweit, dodając, że "zrezygnowano z walki o terytorialną integralność Ukrainy". Nowa ustawa przewiduje na terenach opanowanych przez separatystów własną milicję, własną kontrolę granicy i własne wybory. "Nowa linia podziału? Nowa granica? Własna milicja? To wygląda na poddańczy ukłon wobec interesów Moskwyi w rzeczywistości jest właśnie takim ukłonem" - ocenia "SZ".
Są to skutki umowy stowarzyszeniowej, tak została oceniona przez niemiecką prasę, która jak widać przygotowuje opinie publiczną, również w Polsce za pomocą niektórych portali, których właściciele są znani.
Skutki tej umowy której realizacje rozciągnięto w czasie, są oczywiście wynikiem pomocy jakiej udziela UE Ukrainie, a szczególnie stałych rozmów telefonicznych na linii Merkel-Putin. Oczywiście uproszczeniem byłoby twierdzić że tylko Niemcy pomagają Ukrainie zasługi mają też inne kraje w tym Polska specyficznie też. Przewidywane odejście z polityki zagranicznej super ministra Sikorskiego jest wyrazem wielkich osiągnięć polskiej a ściślej tuskowo-peowskiej polityki zagranicznej.
" Wojny z Rosją Ukraina nie jest w stanie wygrać, zaś UE dysponuje niewieloma środkami, by przyjść jej z pomocą." pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zapominając o wielkich zapewnieniach pomocy ze strony UE przy użyciu sankcji.
Fiasko "sankcji" UE a ściślej Merkel jest oczywiste.
"Szanse na zwycięstwo są największe wtedy, gdy na wschodzie Ukrainy milczy broń " takie zalecenia wyraża niemiecki autor "Frankfurter Allgemeine Zeitung"
Treść zalecenia wyraża wszystko i daje wrażenie że sprawa Ukrainy została już przez Merkel roztrzygnięta, trawa teraz jak podkreślam przygotowanie opinii publicznej do zaakceptowania odwrotu od sankcji.
"Kompromis została zawarty zbyt późno" - uważa "Berliner Zeitung"."Świętowanie umowy przychodzi trudno - ten kawałek papieru podzielił kraj, uczynił z ludzie zaciekłych wrogów i kosztował życie kilku tysięcy osób" ocenia "Saechsische Zeitung"
Tu już nie ma wątpliwości o czyje interesy zadbały merkelowe Niemcy.
Po co było walczyć z Putinem, kiedy takie opinie były od początku. Obłuda niemieckiej polityki wyrażnie widoczna. Wiara w pomoc "Zachodu" jest więc zupełnie iluzoryczna , niestety Polacy nie bardzo to chcą zrozumieć, A wojsk NATO jak chce Merkel w Polsce ma nie być. i TO WSKAZUJE DROGĘ KTÓRĄ MA PODĄŻAĆ PUTIN, DROGĘ NA WSCHÓD.
Największym przegranym jest polska dyplomacja.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)