0 obserwujących
2 notki
9470 odsłon
3130 odsłon

Komu przeszkadza MONAR?

Wykop Skomentuj4

Stowarzyszenie MONAR i jego metody leczenia osób uzależnionych od narkotyków stały się obiektem krytyki ze strony kilku osób, lansujących inny punkt widzenia na złożony, zdrowotny i społeczny problem, jakim jest narkomania. Czy naprawdę, tak jak chcieliby krytycy MONARU, da się ten problem rozwiązać za pomocą „cudownego leku”?

Ranga problemu, ale też efektowne hasła, którymi szermują przeciwnicy kompleksowego leczenia narkomanów, sprawiają, że temat odbił się echem w mediach, czego wyrazem jest m.in. tekst pt. „Narkomanom szkodzi Monar?” Macieja Jarkowca i Anny Szulc, opublikowany 15 lutego w „Przekroju”. Wśród cytowanych krytyków Monaru jest Jacek Charmast, w latach 2003-2005 sekretarz Zarządu organizacji, usunięty z jej szeregów decyzją Walnego Zjazdu Członków Stowarzyszenia MONAR. Prasowe publikacje, w których obecnie występuje przeciwko monarowskim metodom terapeutycznym oraz rozmaite pisma, rozsyłane przez niego do osób zaangażowanych w działalność antynarkotykową pozwalają przypuszczać, że dziś panu Charmastowi MONAR szczególnie przeszkadza. Z determinacją próbuje on bowiem podważyć założenia systemu, który stworzył Marek Kotański.

Obelgi zamiast argumentów

„Mubarak polskiego systemu leczenia osób uzależnionych”, „królestwo Monar zbrojne w pogardę dla nauki”, „barbarzyńskie podejście do pacjenta” - to cytaty najłagodniejszych wypowiedzi pana Charmasta. Epitety, które padają w listach rozsyłanych do pracowników i członków stowarzyszenia, nie nadają się nawet do cytowania. Nie jest łatwo w takiej atmosferze toczyć merytoryczny spór, stąd być może nieufność niektórych pracowników stowarzyszenia i niechęć do udzielania informacji przez telefon, o której wspominają autorzy tekstu w „Przekroju”. Na marginesie warto nadmienić, że zarówno merytoryczne, jak i finansowe sprawozdania z działalności MONARU są ogólnie dostępne (choćby na internetowej stronie naszego stowarzyszenia) i nic nie stoi na przeszkodzie, aby z nich korzystać i je cytować.

Zarząd Główny Stowarzyszenia MONAR długo stał na stanowisku, że na poziomie wyznaczanym wypowiedziami pana Charmasta nie należy dyskutować. Ponieważ jednak opinie pana Charmasta za pośrednictwem mediów docierają do szerokiego grona odbiorców i mogą spowodować wypaczenie obrazu działalności stowarzyszenia w oczach opinii publicznej, postanowiliśmy odnieść się do kwestii poruszonych w artykule z 15 lutego.

Co się stało w Krakowie

Pierwszą sprawą, której uwagę poświęcają autorzy tekstu, jest ubiegłoroczne rozwiązanie krakowskiego Centrum Terapii Narkomanów. Struktura ta, kierowana przez Marka Zygadłę, była rodzajem administracyjnej nadbudowy nad szeregiem placówek prowadzących działalność merytoryczną (m.in. poradnią, niepublicznym zoz-em zajmującym się odtruciami i ośrodkami stacjonarnymi). Na przestrzeni ostatniego roku Zarząd Główny odbierał od pracowników placówek liczne niepokojące sygnały, wskazujące na narastanie personalnych konfliktów wśród kadry oraz możliwość występowania nieprawidłowości w funkcjonowaniu krakowskich struktur MONARU. Sygnały te zostały zbadane podczas kontroli, przeprowadzonych przez Zarząd oraz przez Komisję Etyki stowarzyszenia. Kontrolujący, po zbadaniu sytuacji w CTN, sformułowali szereg zarzutów wobec Marka Zgadły, które dotyczyły m.in. niegospodarności, dopuszczenia do prowadzenia ksiąg rachunkowych niezgodnie z obowiązującymi przepisami oraz nadużywania stanowiska służbowego do realizacji celów konkurencyjnych wobec działań Stowarzyszenia MONAR. Kierownik CTN był jednocześnie prominentnym działaczem innej krakowskiej organizacji pozarządowej, a przejrzystość relacji między tymi dwoma podmiotami mogła budzić zastrzeżenia. Ponadto Komisja Etyki zarzuciła Markowi Zygadle m.in. że nie przestrzegał zasad współpracy zespołu terapeutycznego obowiązujących w pracy z osobami uzależnionymi, a także w sposób niezgodny z zasadami kształtowania profesjonalnych relacji z pacjentami i podopiecznymi angażował ich w konflikty między sobą, a innymi terapeutami.

Sytuacja w Krakowie, w opinii Zarządu Głównego, wymagała zmiany formuły organizacyjnej lokalnych struktur stowarzyszenia. Stąd decyzja o rozwiązaniu CTN. Decyzja podjęta po głębokim rozważeniu sprawy, decyzja będąca - jak przyznaje cytowany przez „Przekrój” Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii - wewnętrzną sprawą stowarzyszenia, wreszcie decyzja, która wbrew alarmującym opinię publiczną doniesieniom nie wpływa na warunki niesienia pomocy osobom uzależnionym. Placówki prowadzące działalność merytoryczną pracują bowiem nadal.

Ten sam raport, różne wnioski

Kolejnym obszarem zagadnień, poruszonym w omawianym tekście, były wnioski płynące z raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która w 2009 r. (a nie pod koniec zeszłego roku, jak podano w artykule) badała dostęp do stacjonarnego leczenia uzależnień od narkotyków i przestrzeganie praw pacjentów w ośrodkach. Zarówno tytuł artykułu „Narkomanom szkodzi MONAR?” jak i fakt, że nasze stowarzyszenie jest jedyną organizacją, której nazwę przywołuje się w kontekście raportu, mogą prowadzić do mylnego wniosku, że opracowanie HFPC, opisane w nim przykłady oraz budowane na ich podstawie uogólnienia i hipotezy, dotyczą głównie placówek MONARU. Tymczasem w raporcie czytamy, że został on sporządzony na podstawie danych z 18 ośrodków (na ogólną liczbę 87, przywoływaną za KBPN), w tym tylko siedmiu monarowskich oraz pogłębionych wywiadów z ...siedmioma pacjentami i to nie leczącymi się obecnie, lecz byłymi. Do tych statystyk warto dodać zastrzeżenie, poczynione przez autorów raportu:

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale