Rosja stara się wykorzystać moment zamieszania na scenie międzynarodowej powstały na skutek wyborów w Stanach Zjednoczonych. Po wojnie w Gruzji to Kreml stawia żądania. Dla Polski jak na razie najważniejszym jest wycofanie projektu tarczy antyrakietowej.
Rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach poważnie zdenerwowało Rosję. Oczywistym jest, że system ten nie jest systemem ofensywnym. Nie jest więc skierowany konkretnie przewino żadnemu państwu. Mało tego, zainteresowane kraje wielokrotnie podkreślały, że tarcza jest inicjatywą obronną, ale nie przed Rosją – zaznaczając, że nie chcą tutaj konfliktu z Kremlem. I rzeczywiście, Rosja nie ma się czego bać.
Coraz bardziej bezdyskusyjnym jest fakt, że jesteśmy w momencie gwałtownego odrodzenia się Rosji. Próba sił ma wciąż miejsce na Kaukazie. Zachód z kretesem przegrał wojnę w Gruzji, dając Kremlowi sygnał: jesteśmy podzieleni, macie wolną rękę. Rosji niczego dwa razy powtarzać nie trzeba.
Po porażce Zachodu – w tym również Polski – w Gruzji, Rosja już nie prosi i nie protestuje, teraz Rosja żąda i grozi. Muszę przyznać, że pląsy Sarkozego i Berlusconiego wokół Moskwy wyglądałyby dość komicznie, gdyby…nie przynosiło to poważnych skutków, i to nie tylko dla Polski. Jak widać poważnej zmiany tonu, na ton grożący i żądający nie zauważa niemal nikt.
„Potrzebne są fizyczne gwarancje, że obiektów tarczy antyrakietowej USA w Europie nie będzie. Wówczas z naszej strony zbędne okażą się działania o charakterze wojskowo-technicznym” – powiedział Siergiej Ławrow. Gołym okiem widać, że Rosja używa tu poważnego militarnego szantażu i to ustami jednego z trzech najpoważniejszych polityków w Moskwie. Rosja wtrąca się w nasze wewnętrzne sprawy. Chce decydować o tym czy i jakie elementy OBRONNE będą rozmieszczone w naszym kraju. Jeśli nie zastosujemy się do nacisków i gróźb, stoi przed nami widmo bezpośredniego zagrożenia z Obwodu Kaliningradzkiego. To są bardzo poważne naciski, nikt jednak nie chce zwracać na nie uwagi.
Rosja jak na razie wygrywa na punkty z NATO, mimo że to sojusz, a konkretnie USA, ma na dzień dzisiejszy dużo większy potencjał militarny. Wiedza na temat tego faktu jest powszechna ( Rosja nie bez problemu poradziła sobie z niewielkimi siłami w Gruzji). NATO przegrało kilka znaczących bitew ( Bukareszt, Kosowo). Siła polityczna Paktu Północnoatlantyckiego zmniejsza się stale i systematycznie. Rosja stawia przede wszystkim na rozbicie sojuszu Europy ze Stanami Zjednoczonymi. Do tej pory doskonale jej się to udaje. Europa robi dobrą minę do złej gry – ciekawe na jak długo wystarczy jej uśmiechów.
Europa jest w sensie politycznym całkowicie podporządkowana Moskwie. To więc nie Unia Europejska jest konkurencją dla interesów Kremla, ale tylko i wyłącznie Waszyngton i jego międzynarodowa emanacja – NATO. Widać to doskonale w stosunku Rosji do Ukrainy: chcecie wejść do UE, nie ma sprawy, ale NATO wybijcie sobie z głowy. Jeśli do tego wszystkiego dołączymy zamieszanie (a takim zawsze są wybory) w Stanach Zjednoczonych oraz bardzo nietypowe rozstrzygnięcie wyścigu do Białego Domu, to możemy łatwo zauważyć, że w najbliższym czasie będziemy świadkami kulminacji nacisków i gróźb ze strony Kremla.
Barack Obama w swoich przedwyborczych wypowiedziach wiele mówił o złagodzeniu polityki zagranicznej, o dialogu nawet z przeciwnikami. Rosji na dialogu bardzo zależy : wy sobie rozmawiajcie, a w tym czasie my państwo po państwie odzyskujmy swoje wpływy. Muszę powiedzieć, że z tej perspektywy lepszy byłby dla Polski wynik wyborów, w których wygrywa reprezentant republikanów.
Nie wszystko jednak stracone. Nikt nie dopuszcza myśli, że nagle Obama miałby dokonać rewolucyjnego zwrotu w polityce USA. Jako prezydent nie może sobie pozwolić na tak dalece posuniętą nieodpowiedzialność. Polityka państwa musi być kontynuowana, a zobowiązanie wykonywane. Dlatego też nie ma wątpliwości, że umowa o tarczy będzie realizowana, mimo coraz silniejszych nacisków Rosji.
Tarcza nie jest zbawieniem Polski – i z nią nie możemy czuć się zupełnie bezpieczni. Nie jest też dla nas katastrofą – i bez niej bylibyśmy narażeni na groźne pomruki z Moskwy. Katastrofą jednak byłaby sytuacja, gdyby Obama wykonał skrajnie nieodpowiedzialny krok i przedłużałby w nieskończoność realizację umowy o tarczy. Dla Rosji byłby to jasny sygnał: nie przywiązujemy wagi do Polski. Rosjo, masz wolną rękę. W obecnej sytuacji mogłoby się to dla nas – w krótszej lub dłuższej perspektywie – skończyć tragicznie.
Bartek Królikowski


Komentarze
Pokaż komentarze (3)