Marian Szołucha: Jakie – Pana zdaniem – powinno być prawo,
które sprzyjałoby rozwojowi gospodarki w oparciu o zdrową,
oddolną inicjatywę i ludzką przedsiębiorczość?
Roman Kluska: Przede wszystkim musiałoby to być prawo stymulujące sytuację, w której sukces osiąga się własną pracą, a nie układem, jakimiś znajomościami itd. A system prawny, gdzie sukces osiąga się pracą, to system, w którym przepisów jest niewiele – tak, aby każdy, kto chce zostać uczestnikiem rynku, był w stanie się z nimi zapoznać. Prawo musi też być zapisane prosto i jednoznacznie, by wszyscy mogli je pojąć i zrozumieć. Tylko wtedy ludzie będą mogli przestrzegać prawa i, w związku z tym, będą mieli określone warunki względem niego, a więc ich sukces będzie zależał wyłącznie od ich własnej inicjatywy, przedsiębiorczości, pracowitości, pomysłowości itd. Innymi słowy, praca będzie głównym czynnikiem osiągania sukcesu. I to byłby system sprawiedliwy. Wówczas też, pracownik i pracodawca staliby przeważnie po tej samej stronie. Pracodawcy bowiem szybciej osiągaliby wszystko dzięki pracy pracowników, ceniliby ich i w ten sposób całe społeczeństwo żyłoby w poprawiającym się dobrobycie. Nie byłoby również tak ogromnego jak teraz marnotrawstwa czasu i energii na jakieś załatwiania, chodzenie po urzędach, czy po prostu łapówki. Cały wysiłek kierowano by na pracę wytwórczą, na usługi, a więc na to wszystko, co jest społeczeństwu najbardziej potrzebne.
M. Sz.: Czy rodzimy kapitał powinien być w jakiś sposób wspierany,
preferowany przez państwo? Czy kapitał w ogóle ma narodowość?
R. K.: Myślę, że preferencje nie są potrzebne. Dlatego, że jeżeli stworzymy warunki jednoznaczne i łatwe do zrozumienia dla wszystkich, to skończy się obecna ogromna przewaga tzw. wielkich tego świata. Każdy będzie mógł wystartować z własnym biznesem. Poza tym, małe firmy, jako bardziej dynamiczne, rozwijały się będą szybciej, szybciej dopasowywały do rynku i w rezultacie bardzo szybko osiągały taką pozycję, która umożliwiałaby im konkurowanie nawet z dużymi firmami. Reasumując, dużo ważniejsze od wszelkich preferencji jest tworzenie wszystkim równych warunków, przede wszystkim przez upraszczanie prawa, tak, aby nie hamowało ono małych, którzy jako tańsi, a więc bardziej konkurencyjni, rychło dobraliby się tym dużym do skóry w ramach uczciwej walki konkurencyjnej. Byłoby to zresztą z korzyścią dla każdego obywatela, ponieważ konkurencja zawsze poprawia jakość produktów, obniża ceny itd.
M. Sz.: Etyczny biznes–czy jest w ogóle możliwy w naszych realiach?
R. K.: Na pewno trudno prowadzić interesy w sposób etyczny, kiedy mamy kilkadziesiąt tysięcy stron ustaw, których praktycznie nikt nie zna – bo zwróćmy uwagę, jak wiele decyzji administracyjnych jest wydawanych przez sądy administracyjne, co przecież znaczy, że nawet urzędnicy, a więc ludzi wyspecjalizowani, którzy mają ukończone szkolenia, odpowiednie wykształcenie oraz dostęp do prawa, nie są w stanie zapoznać się z przepisami i ich przestrzegać. Zatem, jeżeli urzędnicy nie są w stanie poznać i zrozumieć obowiązującego prawa, to jak można wymagać tego od zwykłych obywateli? W obecnej sytuacji gmatwaniny prawnej, w „mętnej wodzie” przepisów można robić praktycznie wszystko. Taki system, który mamy obecnie na pewno nie sprzyja więc ludziom trzymającym się zasad etyki w prowadzeniu działalności. W „mętnej wodzie” łatwiej zgubić zasady, łatwiej nawet pomylić dobro ze złem.
M. Sz.: Jak, Pana zdaniem, powinno się skutecznie walczyć
z korupcją? I co jest jej źródłem, praprzyczyną – ludzie czy system?
R. K.: Przede wszystkim, źródłem korupcji jest nadmierna ilość nieprecyzyjnych regulacji, przez które władza de facto przechodzi w ręce interpretatorów. A to rodzi korupcję. Gdyby nasze przepisy były jasne chociaż na takim poziomie, jak stwierdzenie, że „jeden jest zawsze jeden, a pięć jest pięć”, to korupcji byłoby znacznie mniej. Moim zdaniem, winny jest więc system prawny, który, psując ludzi, rodzi korupcję.
M. Sz.: Trudno nie zadać tego pytania – co dziś zostało z
„pakietu Kluski”, z tak głośnego jeszcze kilkanaście miesięcy
temu hasła?
R. K.: Zostało bardzo niewiele. Tak jak zresztą ze wszystkich dotychczasowych prób zmian – od pakietu Balcerowicza, poprzez plan Hausnera itd. Ale to pokazuje nam, jak silny jest obecny system biurokracji i złego prawa, jak potrafi on skutecznie bronić się przed każdą próbą odebrania mu choćby części władztwa, które posiada i naruszenia jego obecnych ogromnych korzyści, jakie płyną do niego z możliwości dowolnej interpretacji przepisów.
M. Sz.: Dziękuję za rozmowę.
Wywiad ukazał się w kwartalniku Myśl.pl, numer 10, lato 2008 r.


Komentarze
Pokaż komentarze