110 obserwujących
621 notek
1325k odsłon
1224 odsłony

„Nadzwyczajna kasta ludzi” – refleksje historyczne

Wykop Skomentuj10

Całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę – przekonywała uczestników Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich sędzia Irena Kamińska (z Naczelnego Sądu Administracyjnego) w ubiegłą sobotę, 3 września 2016 roku. Wypada więc przyjrzeć się, w jaki sposób w powojennej Polsce uformowała się ta „nadzwyczajna kasta ludzi”.

W Rosji po rewolucji październikowej bolszewicy przecięli ciągłość prawną i odrzucili dotychczasowy system prawny: nowe prawo należało tworzyć w sądach ex nihilo, przy pomocy rewolucyjnej świadomości. W Polsce pojałtańskiej komuniści zdecydowali się na inne rozwiązanie, ponieważ zależało im na zachowaniu pozorów, że władzę zdobyli w sposób legalny, czyli zgodny z prawem. Implikowało to zachowanie, przynajmniej w zasadzie, stanu prawnego II RP. Pozorom  przejęcia władzy w sposób legalny miało służyć „uchylenie” konstytucji kwietniowej w Manifeście PKWN. Uchylając konstytucje kwietniową odbierano legalność polskim władzom na uchodźstwie.

Obowiązki zorganizowania struktur resortu sprawiedliwości na terenie Polski „lubelskiej” (czyli między przesuwającą się linią frontu sowiecko-niemieckiego a linią Curzona) przewodniczący PKWN, Edward Osóbka-Morawski powierzył Leonowi Chajnowi, oficerowi politycznemu z armii Berlinga, który nie miał pojęcia jaki ma być stan prawny i kadrowy resortu sprawiedliwości. Po latach w swoich wspomnieniach Kiedy Lublin był Warszawą Chajn napisał:

Przed wyjściem zapytałem jeszcze, czy nadal ma obowiązywać przedwojenne ustawodawstwo, czy utrzymujemy stary, przedwojenny aparat sądowy, czy też idziemy na zbudowanie sądów ludowych. „A mówiliście, że znacie Manifest – padła odpowiedź – Tam przecież wyłożyliśmy nasz program.” Zrobiło mi się gorąco, ale Osóbka nie zwracając uwagi na moje zmieszanie wyjaśnił, że uchylamy jedynie faszystowską konstytucję kwietniową i oparte na jej podstawie antyludowe akty prawne.

Z wypowiedzi premiera Osóbki wynikało więc, że władze komunistyczne zdecydowały się  utrzymać w mocy zarówno k.k. z 1932 r., jak i k.p.k. z 1928 r. Jednak treść wspomnień Chajna pokazuje, że od pierwszych chwil Polski Ludowej wyznaczono prawu karnemu nowe zadania.  Ogólnie mówiąc były one związane z walką - realizowaniem walki klasowej, walki o ustrój, walki z przeciwnikami politycznymi, walki o wykonanie zadań gospodarczych itd. Realizacja tych nowych zadań wymagała zasadniczych zmian w prawie karnym, co uzyskano przez uzupełnienie przedwojennych kodeksów powojennymi dekretami (rzadziej ustawami), które znacznie odbiegały swoim charakterem od prawa II RP.

Formalnie zachowując kodeks karny z 1932 roku w okresie pierwszych 10 lat Polski Ludowej wydanych zostało ponad 100 aktów prawnych poświęconych prawu karnemu. Pierwsze zmiany wprowadzano w okresie między listopadem 1945 r. a czerwcem 1946 r. ogłaszając dekrety, których celem było represjonowanie opozycji politycznej i dokonanie odwetu na żołnierzach AK, na działaczach Polskiego Państwa Podziemnego, a także na funkcjonariuszach państwowych okresu przedwojennego i księżach. Te dekrety szybko spowodowały zmarginalizowanie przedwojennych kodeksów i na bardzo długo utrwaliły stalinowski reżim w prawie karnym.

Należy jednak podkreślić, że nowa władza wprowadzała zmiany w prawie nie tylko drogą ustawodawczą, ale także drogą orzecznictwa Sądu Najwyższego. Szczególne znaczenie miała uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego z 25 listopada 1948 r., mówiąca o historycznym już tylko znaczeniu orzecznictwa SN II RP, jeżeli orzeczenia i zasady prawne II RP nie są zgodne z ustrojem i ustawodawstwem obowiązującym w Polsce Ludowej.

Jeśli chodzi o prawników, Leon Chajn był zmuszony sięgnąć po przedwojenne dawne kadry sędziowskie i prokuratorskie oraz adwokackie. Nie było to jednak łatwe. Leon Chajn tak wspominał czasy PKWN:

„Nie mogłem zdobyć prawników dla Resortu Sprawiedliwości. Sędziowie i prokuratorzy Apelacji lubelskiej wyrazili gotowość powrotu do pracy w magistraturze – tak głosiła deklaracja złożona przez prezesa Sądu Okręgowego, Szczepańskiego, z której wynikało, że >>są zdyscyplinowani i powinni dbać o porządek w państwie<< natomiast żaden nie chciał przyjść do pracy w PKWN. Odbyłem dziesiątki, a może nawet setki rozmów z lubelskimi prawnikami, z adwokatami, notariuszami, sędziami, prokuratorami, młodymi i starymi – niestety bez pozytywnego rezultatu. W zasadzie nie ukrywali politycznych motywów swojej odmowy współpracy. Godzili się na reformę rolną, na nacjonalizację przemysłu, nie sprzeciwiali się potrzebie uregulowania na zasadach przyjaźni naszych stosunków ze Związkiem Radzieckim, ale pracy politycznej, za jaką uważali prace w PKWN, podjąć nie chcieli. Wielu mówiło dość szczerze: "Jesteśmy związani przysięgą służbową na wierność rządowi londyńskiemu i dopóki z tej przysięgi nie będziemy zwolnieni, nie możemy z wami się wiązać i dla was pracować". Sytuacja wyglądała niemal beznadziejnie”.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale