118 obserwujących
660 notek
1464k odsłony
1704 odsłony

O początku polityki pamięci w III RP

Wykop Skomentuj14

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco  

i da ci sążeń ziemi pod wierzbą – i spokój

by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu

najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win

 (Zbigniew Herbert)

18 lipca 1951 r. przed Sądem Wojewódzkim dla m. st. Warszawy stanął generał SS Jürgen Stroop. Akt oskarżenia zarzucał mu:

• przynależność do organizacji przestępczej SS,

• zlikwidowanie getta warszawskiego i spowodowanie "wymordowania tam co najmniej 56 065 osób" oraz śmierć dalszych dziesiątek tysięcy Żydów,

• zarządzenie rozstrzelania stu Polaków 16 lipca 1943 r.

• udział w masowych zabójstwach i prześladowaniach ludności polskiej na terenie tzw. "Warthegau".

Stroop nie przyznał się do przestępstw zarzucanych mu w akcie oskarżenia. Cały czas utrzymywał, że jest jeńcem wojennym, na co prokurator zwracał mu uwagę, że nie jest jeńcem, a zbrodniarzem wojennym.

Jako dowód rzeczowy prokuratorzy przedstawili sądowi dokument, którego pełny tytuł brzmi Es gibt keinen jüdischen Wohnbezirk – in Warschau mehr! (Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!), będący oficjalnym sprawozdaniem SS-Brigadeführera i gen. mjr. policji Jürgena Stroopa z likwidacji warszawskiego getta wiosną 1943 r. opracowanym na polecenie Reichsführera SS Heinricha Himmlera.

Raport Stroopa składa się z części tekstowej oraz z części ilustracyjnej (Bildbericht). W części tekstowej znajdują się: lista policjantów i żołnierzy zabitych i rannych w czasie akcji w getcie, wykaz jednostek bojowych biorących udział w tłumieniu powstania, liczący 18 stron maszynopisu wstęp, 31 meldunków dziennych (Tägliche Meldungen) z okresu od 20 kwietnia do 16 maja 1943 r. i fotokopia raportu z dnia 24 maja 1943 r. Ich zgodność z oryginałami potwierdził podpisem na każdej karcie szef sztabu Stroopa SS-Sturmbannführer Max Jesuiter. Część ilustracyjna to zbiór 53 fotografii wykonanych przez fotografów sekcji identyfikacji warszawskiej Policji Bezpieczeństwa.

Niezależnie od polecenia Himmlera, Stroop miał też osobiste powody, żeby przygotować raport. Według Kazimierza Moczarskiego, żołnierza Armii Krajowej aresztowanego po wojnie przez komunistyczne władze, który dzielił ze Stroopem celę w więzieniu mokotowskim, Stroop powiedział:

Zamierzałem bowiem po wojnie napisać źródłowe wspomnienia na temat moich walk w Warszawie w kwietniu i maju 1943 roku. Wielostronicowy dokument, który znajduje się w aktach mojej sprawy pod tytułem Sprawozdanie Jürgena Stroopa (sporządziłem takie trzy dokumenty: dla Heinricha Himmlera, dla Krügera i dla mnie), był zredagowany między innymi dlatego, abym mógł się nim posłużyć w przyszłych moich pracach historycznych.

Do napisania tych historycznych prac nie doszło, natomiast Raport Stroopa był dowodem rzeczowym w trzech procesach – w 1946 r. w Norymberdze przed Międzynarodowym Trybunałem Wojennym przeciw głównym zbrodniarzom wojennym, w 1947 r. w tejże Norymberdze podczas rozprawy przed Amerykańskim Trybunałem Wojennym przeciw kierownictwu Głównego Urzędu Gospodarki i Administracji SS (proces nr 4), oraz w 1951 r. (18–20, 23 lipca) przez Sądem Wojewódzkim w Warszawie.

Wprawdzie Stoop nie przyznał się do winy, jednak potwierdził autentyczność podpisów, swojego i Jesuitera, znajdujących się w dokumencie przestawionym przez prokuraturę. Powiedział również: przypuszczam, że okazany mi egzemplarz jest tym, który doręczyłem Krugerowi dla Himmlera. 

Wobec niezbitych dowodów rzeczowych proces nie trwał długo. 23 lipca 1951 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie ogłosił wyrok - Stroop skazany został na karę śmierci z pozbawieniem praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze. W uzasadnieniu wyroku czytamy m.in.:

"Charakter i rozmiar zbrodni dokonanych przez Stroopa, jego butna postawa i wykrętne wyjaśnienia, świadczące nie tylko o braku skruchy, lecz przeciwnie - o tym, że trwa on nadal przy hitlerowskim światopoglądzie, nie pozwoliły Sądowi dopatrzeć się w postępowaniu oskarżonego Stroopa żadnych okoliczności łagodzących. Czyny jego świadczą, iż jest on osobnikiem wyzutym z wszelkich ludzkich uczuć, katem faszystowskim, pastwiącym się nad swoimi ofiarami, którego całkowita eliminacja ze społeczeństwa ludzkiego jest konieczna".

Wyrok śmierci na Stroopie wykonany został przez powieszenie 6 marca 1952 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Jego zwłoki zostały przekazane do zakładu medycyny sądowej jako materiał do ćwiczeń dla studentów.

***

Podczas WW II w okupowanej Warszawie na terenie przylegającym od zachodu do Cmentarza Woj-skowego na Powązkach, niemieckie władze okupacyjne utworzyły Heldenfriedhof ("Cmentarz bohaterów"), gdzie pochowano około 5800 znanych z imienia i nazwiska niemieckich żołnierzy (wg danych Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa). W 1955 r. na miejscu części starych i zaniedbanych grobów niemieckich zaczęły się pojawiać nowe, a z dawnego Heldenfriedhof pozostała tylko część wokół kościoła św. Józefata. W związku z budową Trasy Toruńskiej, pod koniec lat 70. XX w. odbyły się, przy udziale PCK, ekshumacje osób pochowanych na „Cmentarzu bohaterów”. Czaszki i szczątki 412 osób zostały – jako niezidentyfikowane – pochowane na Cmentarzu Północnym, czyli na Wólce Węglowej w Warszawie.

W 1990 r. miało miejsce słynne polsko-niemieckie pojednanie, którego symbolem była msza św. w Krzyżowej z udziałem premiera RP Tadeusza Mazowieckiego i kanclerza RFN Helmuta Kohla. Podpisali oni wtedy deklarację, mówiącą o tym, że zasadnicze znaczenie dla pojednania ma możliwość odwiedzania, zachowania i pielęgnowania grobów ofiar wojen, dotyczy to bowiem "bezpośrednio uczuć ludzkich". Zgodnie z ustaleniami polsko–niemieckimi powstała Polsko-Niemiecka Komisja ds. grobów Wojennych, w skład której weszły polski i niemiecki Czerwony Krzyż, Ministerstwo Budownictwa i Gospodarki Mieszkaniowej oraz Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge (Ludowy Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi).

Z szacunków przeprowadzonych przez Volksbund Deutsche Kriegsgraeberfursorge  wynika, że podczas II wojny na terenie obecnych granic Polski zginęło ok. 500 tys. niemieckich żołnierzy. W 1990 r. zapadła decyzja, że szczątki żołnierzy będą ekshumowane i przeniesione na teren dziesięciu cmentarzy specjalnie w tym celu zbudowanych w różnych regionach Polski. W 1994 roku powstała polsko-niemiecka Fundacja Pamięć zajmująca się wyszukiwaniem grobów żołnierzy niemieckich i pracami ekshumacyjnymi.

Tuż po pojednaniu w Krzyżowej przystąpiono do ekshumacji mogił z niemieckiego "Cmentarza bohaterów" w Warszawie. Około 2,5 tys. grobów zostało przeniesionych z Heldenfriedhof  do Joachimowa (koło Skierniewic), gdzie w środku lasu istniał już cmentarz niemiecki z czasów I wojny światowej. Natomiast w 1991 r. na Cmentarzu Wólka Węglowa w Warszawie urządzona została „Kwatera żołnierzy niemieckich poległych na terytorium Polski w czasie drugiej wojny światowej” (kwatera wojenna E XVI/XVII 5), w której pochowano kolejnych żołnierzy ekshumowanych z Heldenfriedhof. Dołączono do nich szczątki pochodzące z pojedynczych mogił z Tułowic i Porębów Wielkich.

Ekshumacja cmentarza Heldenfriedhof przeprowadzona była przez stronę niemiecką i mimo że wykonywały ja polskie firmy, prawie wszystkie dokumenty dotyczące jej są w rękach Niemców.

Kwatera żołnierzy niemieckich na Cmentarzu Wólka Węglowa porośnięta jest trawą, na której ustawiono kilka grup krzyży. Centralny punkt stanowi krzyż i dwa szpalery kamiennych tablic – po sześć z każdej strony – na których wyryto nazwiska poległych w Warszawie Niemców. Dla większości wymienionych na tablicach jest to grób symboliczny. U podstawy krzyża wmurowano tablicę z napisem w języku niemieckim i polskim:

”Tu spoczywają żołnierze niemieccy wojny 1939-1945. Dla ich pamięci i pamięci ofiar wszystkich wo-jen.”

W 1998 r. troskę o niemieckie groby dorzucono do obowiązków Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W 2001 r. sekretarz tej Rady, dr Andrzej Przewoźnik składał wraz z delegacją niemiecką wieniec w kwaterze na Cmentarzu Północnym. I wtedy w oczy rzuciło mu się widniejące na jednej z tablic znajome nazwisko: Jūrgen Stroop.

Interwencja dr Andrzeja Przewoźnika doprowadziła do wydłutowania nazwiska kata warszawskiego getta z tablicy. Jednak usunięto tylko to jedno nazwisko. Tymczasem napisy na tablicach świadczą, że w kwaterze na Cmentarzu Północnym upamiętniono przede wszystkim żołnierzy Wehrmachtu i Waffen-SS, którzy zginęli w sierpniu i wrześniu 1944 roku, czyli podczas pacyfikacji Powstania Warszawskiego. Na cmentarnych tablicach są też nazwiska o rosyjskim brzmieniu, co może wskazywać, że upamiętniono również przedstawicieli jednej z najokrutniejszych formacji Waffen-SS Brygady RONA dowodzonej przez Rosjanina Bronisława Kamińskiego.

Polacy, którzy przeżyli okupację zapamiętali szefa SS i policji w dystrykcie warszawskim Franza Kut-scherę, o przydomku "kat Warszawy", ze względu na masowe, publiczne egzekucje dokonywane na jego rozkaz. 1 lutego 1944 r. żołnierze Kedywu KG AK dokonali brawurowej egzekucji zbrodniarza. Pół wieku później toczone były pertraktacje, aby jego nazwisko znalazło się na tablicy wśród nazwisk żołnierzy niemieckich, których groby przeniesiono z Powązek do Joachimowa. W 2008 roku Andrzej Przewoźnik poinformował: Wygrzebałem dokument dotyczący Kutschery. To odpowiedź strony polskiej, że nazwisko Kutschery nie może się znaleźć na tablicy upamiętniającej żołnierzy niemieckich na cmentarzu w Joachimowie, dokąd przenoszono część grobów z Powązek. Tym komunikatem ówczesny sekretarz ROPWiM dostarczył sporej ulgi warszawiakom, którzy z czasu niemieckiej okupacji pamiętają afisze podające nazwiska ludzi rozstrzelanych z rozkazu Franza Kutschery.

Na cmentarzu Wólka Węglowa znajduje grób Michała i Jadwigi Morawieckich, dziadków premiera Mateusza Morawieckiego. W rozmowie z prof. Andrzejem Nowakiem, Mateusz Morawiecki powiedział m.in.:

[…] dosłownie pięć metrów od ich grobu postawione zostały jakieś 10 lat temu pokaźne płyty nagrobne. Płyty z nazwiskami Niemców, którzy polegli w Warszawie. […] Uważam, ze nasze miłosierdzie wobec zbrodniarzy powinno też mieć swoje granice. Sprawiedliwość, elementarna sprawiedliwość jest  ważna. Wśród wielu nazwisk na tych płytach jestem pewien znajdują się mordercy z czasów  Powstania Warszawskiego, nazwiska zbrodniarzy z brygady Dirlewangera czy jednostek pomocniczych, odpowiedzialnych za zamordowanie ponad stu tysięcy ludzi na Woli i Ochocie. Uważam to za pomylenie miłosierdzia i pamięci. Własnie w ten sposób następuje jakby zrównanie, pomieszanie pojęć, zrównanie katów z ofiarami. Mój dziadek nie miałby nic przeciwko temu, że leży pochowany  pięć metrów od upamiętnionych odpowiednio żołnierzy Wehrmachtu, z którymi walczył – ale nie z mordercami kobiet i dzieci! Sądzę, że to jest także krzyk, idący ku nam, a zarazem wielki błąd III RP i całej tej dominującej w niej „pedagogiki wstydu” pomieszanej z jakąś taką dziwną narracją o pamięciach, które są równe sobie. Nie są. Nie ma pamięci bez wartości. […]

***

Przy pisaniu notki autorka korzystała z następujących publikacji:

1. Jürgen Stroop, ŻYDOWSKA DZIELNICA MIESZKANIOWA W WARSZAWIE JUŻ NIE ISTNIEJE!, Opracował Andrzej Żbikowski, Instytut Pamięci Narodowej, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2009

2. https://dzieje.pl/aktualnosci/65-lat-temu-rozpoczal-sie-proces-gen-ss-j-stroopa-kata-warszawskiego-getta

3. Kazimierz Moczarski, Rozmowy z katem, PWN, Warszawa 1992

4. https://dzieje.pl/aktualnosci/niemieckie-cmentarze-wojenne-w-polsce-0

5. https://dzieje.pl/aktualnosci/prezes-fundacji-pamiec-stosunek-do-cmentarzy-niemieckich-jest-wyrazem-chrzescijanstwa

6. Andrzej Nowak, W wielu obszarach życia już nic nie powinno być takie, jak do 2015 roku. Rozmowa z premierem Mateuszem Morawieckim 19 lutego 2018 r., [w] Filary niepodległości, Wydawnictwo Biały Kruk, Kraków 2018



Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka