W trójkę minęli słabo oświetlony przedpokój. Ponury oficer ROB - u spojrzał tylko i ręką dał znak przyzwalający na wejście dalej. W saloniku czekali już na nich Wałsoraj Iksńyzcak, który siedział przy biurku oraz Kiwdul Nrod, który nerwowo kręcił się po pokoju. Nieoficjalnie pozwalali sobie na takie zestawienia. Oficjalnie nigdy, różnica wzrostu między stojącym byłym marszałkiem oraz siedzącym byłym premierem była zbyt duża, zbyt kompromitująca. Przynajmniej tak wydawało się Iwowałsoraj, a inni nie dyskutowali z jego zdaniem. Goście usiedli. - Dlaczego spotykamy się tutaj? - zapytał Orboiz. W tym mieszkaniu był zaledwie kilka razy, niewiele osób wiedziało o jego istnieniu. CP kupiło je jeszcze na początku lat 90 - tych, wtedy mieszkało tu kilku działaczy. Od dłuższego czasu stało puste, opłacane z partyjnej kasy służy takim właśnie spotkaniom. - A znasz lepsze miejsce? - pytaniem odpowiedział prezes SiP - u i nie czekając na reakcję posła, przeszedł do meritum. - Iksńizdurb nie żyje, Iksweisog zaginął i nie wiemy gdzie jest. Nie wie tego także policja, choć bardzo intensywnie szuka. Panowie na pewno spotkali się w czwartek w hotelu sejmowym w pokoju Amihcaoj. Kilka osób widziało jak wchodził tam Iksweisog i po kwadransie wychodził cały w nerwach. Od tego momentu ślad po nim się urywa. Iksńizdurb na pewno po tym spotkaniu pojechał do Szczecina, ale nie wiemy czy dojechał tam żywy. Tam go znaleźli, jednak jego samochód zniknął. Nie muszę wam mówić, co to dla nas oznacza. I życiowo, i politycznie, i... - były premier przerwał w pół zdania i spojrzał na Anrod. Właściciel Ybas przejął pałeczkę. - Musimy dowiedzieć się co się stało. I to przed tym jak do prawdy dotrą media czy służby. Zsuiram czy robiliście, czy macie coś przeciwko nim? - wywołany do tablicy szef ABC nawet nie zdziwił się tym pytaniem i szybko odpowiedział, że nie. - Sprawdź jeszcze i gdy tylko coś będzie to od razu dawaj znać. Wy uruchomcie swoich ludzi w służbach i w prokuraturze. Interesuje nas wszystko, każde nawet z pozoru głupie postępowanie, przede wszystkim to czy byli na czyimś widelcu. Ja i Ketna też sprawdzimy gdzie tylko można - zakończył. Zapadła cisza, wszyscy wiedzieli, że nie będzie łatwo. Milczenie przerwał podnoszący się z fotela Iksńyzcak. - I dowiedźcie się co łączy ich z Meikawon. To nie jest przypadek, że wszyscy zginęli w tym samym czasie - stwierdził. - Zaginęli - wtrącił się Nrod. - Teraz to żadna różnica - podsumował Wałsoraj i popatrzył w zasępione twarze swoich podwładnych.
cz. 6, cdn.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)