Tomasz Menzel Tomasz Menzel
37
BLOG

Tysiąc miast - śpiące lustra

Tomasz Menzel Tomasz Menzel Kultura Obserwuj notkę 0

Czym jest miejskie lustro? Co pozwala nam zobaczyć?

Gatunek ludzki od początku swojego istnienia podróżuje. W jego naturze leżało by nie wędrować w pojedynkę – człowiek który wędrował pojedynczo był skazany na porażkę, głównie na śmierć. Indywidualizm łączył się ze śmiercią. O tym pisała Ayn Rand – w „Źródle” i „Hymnie”. Ale właśnie to Rand wywyższyła egoizm ludzki. Ten narcyzm i zarazem zapatrzenie w swoją moc to powód do dumy – nie ważne, że jesteś sam, masz się spełnić i masz prawo iść sam. Ale Rand nie popada w nihilizm – zdaje się mówić, że indywidualizm owszem, ale kosztem samego siebie, nigdy drugiego człowieka.

Miasto jest pewnego rodzaju spełnieniem wyobrażeń Rand. Człowiek - podróżnik, idzie szlakami, drogami, zaułkami. Wędruje przez metropolie, pokryte gładkim żelazem i gładkim szkłem. Obraz człowieka odbija się po tysiąckroć. Osoba idąca przez miasto widzi tylko siebie, nie zwraca uwagi na otoczenie, bo po pierwsze nie ma czasu, nie ma chęci lub po prostu nie chce, ponieważ kontakt z drugim człowiekiem, może okazać się bólem. Człowiek w mieście cierpi – może szuka pocieszenia w swoim własnym obrazie? Czyż to nie Schopenhauer mówił, że „człowiek zewnętrzny jest obrazem wewnętrznego”?

Czym w takim razie jest to odbicie? Które urzeka, ale które zarazem kłamie i uwodzi? Może jest tym samym czym fotografia? Fotografia odbija rzeczywistość - jest lustrem. Lustra miejskie i światło przez nie przepływające także odbija rzeczywistość. Lustro jest pewnego rodzaju fotografią – tylko podanej w innej formie. Jeśli spróbujemy znaleźć analogię między „zwierciadlanym odbiciem” w fotografii i lustrem miejskim, powinniśmy użyć w tym momencie pojęcia Urszuli Czartoryskiej – która próbuje odczarować termin „zwierciadlane odbicie”. Według niej: „należałoby to określenie zrozumieć na nowo, biorąc pod uwagę, że lustro „prawdę powie” i że kłamie, że goni nas, osacza i oskarża, że nam pochlebia, że śni się po nocach, że uderzone rozpryskuje się i mnoży w nieskończoność nasz wizerunek (...). A zatem każdy przejmujący, nawet i skrzywiony, a taki może przede wszystkim, obraz człowieka, ma prawo nosić dumne, wieloznaczne określenie „lustrzanego odbicia”. Więc odblask człowieka w lustrze jest ukazaniem całej złożoności nas samych – naszych bólów i cierpień, pewnej niedoskonałości, egotyzmu, ale zarazem wielkości siły ludzkiej oraz boskiej potęgi która jest w naszych dłoniach.

Dumnym i nieodłącznym towarzyszem lustra jest światło. Światło to “świadectwo istnienia architektury”. Jest językiem który produkuje i demontuje rzeczywistość przez komplikowanie w mieście znaczeń. Odbija się od ścian i człowiekowi nadaje boskiego wymiaru. Człowiek jednak nigdy nie spogląda w strumień światła (chyba, że przez okulary przeciwsłoneczne), lecz widzi jego odbicie. W tym kontekście miasto wydaje się idealnym przykładem “jaskini platońskiej”.

Więc przejdźmy, do jeszcze jednej myśli. Dlaczego jednak zastosowałem przeestetyzowany tytuł, a nawet parafrazowałem tytuł dzieła Kawabaty Yasunariego, “Tysiąc żurawi. Śpiące piękności.” - ten tytuł ma wymiar symboliczny. Miasto jest uchwytne, potrafimy ogarnąć poszczególne części , lecz ciągle przebudowywane, rozprasza obraz przeszłości. Człowiek czuje się udręczony, ponieważ czuje się zdardzany przez ulice miejskie, miejsca w których przybywał, człowiek traci wspomnienia. Lecz przecież człowieka otacza tysiąc luster. Miasto wydaje się, azylem śpiących piękności – luster. Może właśnie te śpiące, niemówiące i niepytające o nic lustra mówią o wszystkim i chętnie wysłuchają wszystkiego tego, co tkwi w naszych obrazach i w nas samych?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura