Jechałem pociągiem. Wchodzą i wychodzą osoby z mojego przedziału. Nikt nie siada. Wszyscy przechodzą i mijają mnie. Widzę ich odbicia w szybie.
Nagle pojawia się konduktor:
- Bilet.
- Proszę.
Sprawdza. I jakby posmutniał.
- Ma pan zamiar wracać?
I nagle sobie uświadamiam, że nie wiem gdzie jadę. I trzymany przeze mnie bilet, który teraz byl w rękach konduktora - jest nieznanego pochodzenia.
- Proszę, pański bilet.
I znowu nikogo w przedziale. Ukradkiem spoglądam na bilet.
"AUSCHWIZT - TAM I SPOWROTEM"


Komentarze
Pokaż komentarze