David J. Tyler *
Czy w przyrodzie istnieje projekt?
Co to jest nauka? I jak wiąże się z wiarą chrześcijańską? Te często zadawane pytania są bardzo ważne dla przynajmniej 50% młodych ludzi, zwłaszcza studiujących nauki przyrodnicze, technologię, inżynierię i medycynę.
Pytania te są ważne także dla dorosłych, gdyż większość z nas ogląda telewizję, słucha radia, czyta gazety i magazyny. Tam wszędzie można znaleźć omówienia spraw naukowych. Właściwości świata przyrody, zagadnienie klonowania organizmów czy sprawy aborcji są najczęstszymi okazjami, by formułować pytania i udzielać odpowiedzi.
Warto zwrócić uwagę na pewną cechę odpowiedzi, jakie otrzymujemy z massmediów: Bóg jest bez znaczenia dla nauki i świata przyrody. Jak gdyby wszystko toczyło się pomyślnie bez niego. Wielu szybko wnioskuje: Bóg, który jest bez znaczenia, może równie dobrze nie istnieć. Mówi się, że ludzkość musi dorosnąć, porzucając podpórki w postaci systemów religijnych.
Jeśli takie przesłanie wysuwa się na czoło, to niezwykle istotne jest, by chrześcijanie byli czujni i odpowiednio reagowali. Musimy umieć pomagać sobie i wzajemnie się wspierać. Ocenianie poglądów głoszonych w imię edukacji i nauki jest także jednym ze sposobów, w jaki możemy pomóc społeczeństwu, którego jesteśmy częścią.
Przez wiele wieków Bóg nie był ludziom obojętny. Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy było przekonanie, iż Boży projekt i praca są widoczne w świecie wokół nas. Zawiłość, piękno i harmonia były interpretowane jako wskaźniki mądrości i mocy Stworzyciela. Dla chrześcijan takie przeświadczenie miało wybitnie biblijny charakter (Ks. Rodzaju 1-2). Nałogi, śmierć, cierpienie i ból przypominały im o pogrążeniu świata w grzechu oraz o klątwie, nałożonej w ogrodzie Eden.
Wszystko to zmieniło się w XIX wieku. Decydującą dla tych zmian osobą był Karol Darwin. Choć jego teorię można kwestionować, tylko nieliczni nie popierają stwierdzenia, iż Darwin był katalizatorem przemian. Darwinizm nie tylko oddziałuje na sposób myślenia o naszym pochodzeniu; wprowadził on nas do nowego intelektualnego świata. Ewolucjoniści twierdzą, że cechy żywych istot, wcześniej uważane za dowody inteligentnego projektu, są tak naprawdę produktami przypadkowej zmienności, wyselekcjonowanymi i akumulowanymi przez środowiskowy filtr. Według darwinistów nie istnieje żaden czynnik, kierujący tym procesem, nie ma również żadnego zewnętrznego dozoru. Opierając się na ich twierdzeniach, nie można znaleźć naukowych podstaw dla przekonania, iż świat został inteligentnie zaprojektowany.
Niektórzy chrześcijanie usiłują jednak pogodzić ewolucjonizm i wiarę w Stworzyciela. Popierają oni koncepcję komplementarności, uzupełniania się, której najlepszą ilustracją jest obraz, stworzony przez artystę. Widzimy pracę malarza i mówimy, że jest piękna. Z innej strony do dzieła podejdzie naukowiec: jego analiza wykaże, jak barwniki zostały położone na płótno, jak bodziec dociera do komórek siatkówki w naszych oczach i jaka jest w rezultacie aktywność mózgu. Analiza naukowa operuje na odmiennym poziomie niż estetyczna ocena piękna. Ilustracja ta jest dobra, o ile chodzi o wyjaśnienie pojęcia komplementarności. Problem powstaje, gdy stosuje się ją do teorii ewolucji i biblijnego chrześcijaństwa.
To, że pewne sprawy są komplementarne, nie znaczy, że zasadę tę można stosować do wszystkiego! Przykładem może być historia. Historia nie daje komplementarnej perspektywy dla nauki, gdyż w przeciwnym razie kryminalistyka nie mogłaby być nauką. Nie jest też historia komplementarna wobec chrześcijaństwa, ponieważ Biblia rejestruje, jak Bóg dawał się poznać poprzez rzeczywiste wydarzenia w przeszłości, wpływając na życie ludzi. Należy bardzo uważnie przyglądać się próbom zastosowania komplementarności do Księgi Rodzaju, ponieważ księga ta daje historię pochodzenia.
Większość przykładów komplementarności obejmuje subiektywną ludzką reakcję na otaczający nas świat. Badanie świata może być całkowicie niezależne od doświadczenia estetycznego związanego z badanymi przedmiotami. Ale jak jest z projektem? Czy zasadę komplementarności można zastosować do oceny projektu?
Postrzeganie projektu nie jest podobne do postrzegania piękna. Kiedy odczuwamy przyjemność z obcowania z pięknem, pewne cechy przedmiotu wywołują ocenę estetyczną. Reakcja ta jest subiektywnej natury. Mówimy, że przedmiot ma wartość, ale jest to wartość, jaką w nim umieszczamy – jest to wartość dodana. Projekt jest czymś innym. Nie przekształcamy przedmiotu w zaprojektowane dzieło przez naszą nań reakcję. Projekt jest rezultatem projektanta. Stwierdzenie, że coś zostało zaprojektowane, jest wypowiedzeniem obiektywnego sądu, a nie wyrażeniem tylko subiektywnego odczucia.
Istnienie projektu prowadzi do wniosku o „umyśle”. Z projektem związane jest pojęcie i plan. Kiedy zaprojektowany przedmiot staje się przedmiotem fizycznym, plan jest wykonany. Są to wystarczająco łatwe myśli, by związać je z ludzkim doświadczeniem i dokładnie to samo podejście można zastosować do projektu Bożego. Deklaracja, że oko jest zaprojektowane do widzenia, a ucho do słyszenia (Przysłów 20:12), to mówienie czegoś obiektywnego o oku i uchu. Nie stwierdzamy subiektywnego odczucia na temat tych części naszego ciała. Ponadto, jeśli stwierdzamy coś obiektywnego, to dotyczy to terenu zajmowanego przez naukę i nie możemy pozwolić interpretować nasze stwierdzenie jako myślenie życzeniowe czy coś, co można dopasować do podejścia „komplementarnego”.
Jeśli będziemy głosić wszem i wobec, że żywe komórki, zwierzęta i rośliny oraz ciało ludzkie i jego organy są zaprojektowane i że jest to wiedza obiektywna, wkrótce staniemy się przedmiotem ataku współczesnych uczonych. Ich argumenty będą się pojawiały szybko i w dużych ilościach!
1. „Nauka nie ma środków rozpoznawania projektu”. Ale to nieprawda, ponieważ archeologowie i eksperci od kryminalistyki rozwinęli sposoby, by rutynowo rozpoznawać projekt.
2. „Nauka nie może się zastanawiać nad projektem Bożym, ponieważ Boga nie można badać w laboratorium”. Ale to także jest niesłuszny zarzut, ponieważ nie trzeba koniecznie badać projektanta, by rozpoznać projekt. Na przykład archeologowie mogą nie mieć żadnych wskazówek, kim była osoba, która wykonała kamienne narzędzie, ale potrafią rozpoznać w tym narzędziu cechy diagnostyczne inteligentnego projektu.
3. „Nauka może funkcjonować tylko przy założeniu, że każdy skutek ma naturalną przyczynę. Przyczyny nadprzyrodzone są wykluczone z nauki”. Ten zarzut jest niesłuszny z dwu powodów – istnieją także inteligentne przyczyny. Po drugie, chociaż nadprzyrodzonych przyczyn nie można naukowo badać, możemy badać skutki takiej ewentualnej przyczyny. Nie widzimy wiatru, ale widzimy jego skutki.
4. „Istnieje zbyt wiele przypadków złego projektu, by ktokolwiek mógł zaakceptować istnienie inteligentnego projektanta”. Ten argument jest błędny z kilku powodów. Nieliczne przykłady złego projektu nie mogą obalić wielu świadectw przemawiających na rzecz dobrego projektu. Ogólnie rzecz biorąc, twierdzenie o złym projekcie jest mylące. Przynajmniej powinniśmy bardzo uważnie potraktować twierdzenia tego rodzaju, bowiem kim jesteśmy, by dyktować Projektantowi, co powinien robić? Ponadto bliższe zbadanie sprawy zwykle ujawnia, że projekt jest dużo bardziej wyrafinowany, niż początkowo sądziliśmy. A także pewne przypadki lepiej zrozumieć jako degenerację, jaka miała miejsce po stworzeniu – dzisiejszy świat nie jest tym światem, jaki wyszedł spod ręki Stwórcy.
5. „Jeśli Stwórca-Projektant jest odpowiedzialny za takie rzeczy, to nie jest on bogiem, do którego chciałbym się modlić i którego chciałbym czcić”. Często cytuje się podobnie brzmiące słowa Darwina na temat widocznych okropieństw pasożytnictwa u owadów. Wielu poszło w jego ślady. Ostatecznie ten zarzut wobec projektu sprowadza się do „problemu bólu” (jak dobry Bóg mógł stworzyć świat, w którym istnieje tak wiele bólu, cierpienia i śmierci?)
Fakt, iż darwiniści używają stale argumentów nr 4 i 5, jest znamienny. Jeśli dopuszcza się, by dane przemawiały przeciwko projektowi, to nie można uważać za nienaukową przeciwną procedurę, kiedy obrońcy inteligentnego projektu odpowiadają: „oto odpowiedzi na twoje zarzuty, a tu przedstawiamy świadectwa mocno wskazujące na projekt”. Ale wtedy darwiniści stosują argumenty 1-3, by wykluczyć z naukowej dyskusji argumenty na rzecz projektu.
Reguły dyskursu są bowiem skutecznie kontrolowane przez ludzi o określonym stanowisku filozoficznym. Przyjęli oni materializm jako swój światopogląd i stale starają się przedefiniować naukę w taki sposób, który wzmacnia materializm w umysłach zwykłych ludzi. Działania te stanowią gwarancję, że nasza kultura nie przeoczy rewolucji darwinowskiej. Teoria Darwina nie była zwykłą teorią pochodzenia. Prowadziła ona do wspaniałego nowego świata, w którym intelektualiści mogą rozwijać myśl ateistyczną nie kłopocząc się myślami o Stwórcy. Ich światopogląd głęboko wpłynął na edukację i środki masowego przekazu. Jeśli nie odniesiemy się do tych spraw, nie będziemy mogli właściwie przynieść Słowa Bożego naszemu pokoleniu.
Ostatecznie to właśnie dlatego sprawę Projektu trzeba troskliwie przemyśleć. Nie możemy pozwolić, by wrogie zarzuty wobec projektu pozbawiły nas uznania dzieła rąk Bożych (Ps. 104). Ani nie możemy pozwolić, by problem projektu został wygodnie zamknięty w pudełku z napisem „wiara”, nie mając najmniejszego wpływu na to, co się dzieje w świecie nauki. Jeśli pozwolimy na to, to poddamy się współczesnym materialistom i wycofamy się do intelektualnego getta chronionego przez hasło „komplementarność”. Kiedy to zrobimy, odsuniemy apologetykę od rozumienia prawdy i skierujemy się na dostarczanie przesłania dotyczącego doświadczeń egzystencjalnych.
Oczywiście, żadne z tych posunięć nie ma uzasadnienia. Problem projektu jest dobrym punktem wyjścia do badania wielu spornych spraw dnia dzisiejszego. Oznaki projektu nie jest trudno rozpoznać. Prawdopodobnie większość ludzi, z jakimi się spotykamy, uzna to pomimo przeciwnej propagandy słyszanej przez całe życie. Ewangelizacja pogan, rozpoczynana od wprowadzenia im idei Boga Stwórcy (Dz.Ap. 17:22-31, 14:15-17), wydaje się najbardziej odpowiednia, by zakwestionować podstawy, mające swe korzenie w darwinowskiej rewolucji.
David J. Tyler
(David J. Tyler, „Is there design in nature? The question that will not go away”, Evangelicals Now, March 2003. Za zgodą Autora z jęz. angielskiego przełożył Mieczysław Pajewski)
[Na Początku... 2003, vol. 11, nr 7-8, s. 289-293.]
* Dr David J. Tyler jest pracownikiem naukowym Manchester Metropolitan University w Wielkiej Brytanii. Adres: D.Tyler@mmu.ac.uk


Komentarze
Pokaż komentarze (65)