Phillip E. Johnson
Wielka metafizyczna opowieść
nauki (cz. II)
Niezgodne historie stworzenia
Darwinowska teoria ewolucji jest ważna przede wszystkim nie jako teoria naukowa, ale jako dominująca historia stworzenia. Każda kultura musi posiadać historię stworzenia, stanowiącą fundament dla takich dziedzin, jak filozofia, edukacja i prawo. Jeśli chcemy wiedzieć, jak żyć i odnosić się do istot nam podobnych, sami musimy najpierw wiedzieć, w jaki sposób i dlaczego zaczęliśmy istnieć. W momencie, gdy w danej wspólnocie panuje wyraźna niezgoda co do historii stworzenia, mamy do czynienia z poważnym konfliktem, określanym mianem „wojny kulturowej”.
Przez wiele stuleci zachodnia cywilizacja w Europie i Ameryce miała u swych podstaw historię stworzenia, według której zostaliśmy stworzeni przez wszechmocną i wszechwiedzącą istotę, zwaną Bogiem, który powołał nas do istnienia w określonym celu i który jest aktywnie zaangażowany w to, co robimy. Gdy tego typu historia stworzenia jest powszechnie akceptowana, to za najważniejszą uznaje się wiedzę o celach Stwórcy, o tym, czego dokonał i co planuje. Wiedza na temat tego, jak zachodzą materialne procesy, takie jak grawitacja czy krążenie krwi, może być wartościowa, ale wciąż bardziej wartościowa będzie wiedza o najwyższych wartościach i zamiarach kryjących się pod tymi fizycznymi i biologicznymi mechanizmami, czyli o wartościach i zamiarach Stwórcy.
W dziewiętnastym i dwudziestym wieku na miejscu tradycyjnej historii stworzenia pojawiła się zupełnie inna historia. Najpierw zapanowała pośród najbardziej wykształconych elit, a potem stopniowo w całym społeczeństwie. Według nowej historii nie jest prawdą, że zostaliśmy stworzeni przez Boga – wręcz przeciwnie, to nasi przodkowie stworzyli Boga w swych przednaukowych wyobrażeniach. Nowa opowieść głosi, że wszystkie żyjące istoty rozwinęły się w nieukierunkowanym, pozbawionym celu materialnym procesie, który polega na przypadkowych zmianach genetycznych i doborze naturalnym.
Ta naturalistyczna historia stworzenia zawiera pogląd, że wiedza o umyśle i celach Stwórcy jest sama w sobie iluzoryczna, bowiem prawdziwy stwórca, jakim jest ewolucja, ani nie ma umysłu, ani nie zmierza do jakiegokolwiek celu. Ważne nie jest to, dlaczego istniejemy – w każdym razie nie mamy dostępu do wiedzy na ten temat – ale raczej, jak możemy nauczyć się kontrolować nasze fizyczne i społeczne otoczenie, by zwiększać nasze bezpieczeństwo i szczęście. Ostatecznie możemy nawet poprzez inżynierię genetyczną nauczyć się kontrolować samą ewolucję i w ten sposób stać się panami procesów, które pierwotnie stworzyły nas. A kiedy do tego dojdzie, to po raz pierwszy ewolucja stanie się nie bezmyślnym, lecz inteligentnie kierowanym procesem.
Tymczasem możemy uczyć się polepszać nasze życie i nasze społeczeństwa przez odłożenie na bok iluzji, że zostaliśmy stworzeni dla jakiegoś celu oraz przez skoncentrowanie się na uczeniu się o tym, jak żywe i nieożywione ciała, włączając ciała nazywane ludźmi, rzeczywiście się zachowują. Skoro ludzie wymyślili Boga, by wyjaśnić rzeczywistość, zanim posiedli wiedzę naukową, to to, co przywykliśmy nazywać wiedzą o Bogu (teologią), okazuje się jedynie ludzką wiedzą. Konsekwencją „śmierci Boga”, która polega na zrozumieniu, że ewolucja jest naszym prawdziwym stwórcą, jest zdanie sobie sprawy, że wiedzę może dać tylko nauka – włączając w to nie tylko fizykę i biologię, ale także nauki humanistyczne, takie jak psychologia, antropologia i socjologia. Jedyne konkretne treści, jakie zawiera „teologia”, pochodzić muszą z którejś z tych nauk.
Naturalistyczna historia stworzenia zaczęła oddziaływać pod koniec osiemnastego wieku, choć jej główne elementy występowały już w czasach starożytnych. Naturalizm był w stanie osiągnąć dominację kulturową jednak dopiero po 1859 roku, gdy została przedstawiona przez Karola Darwina teoria doboru naturalnego, przyjęta jako przekonujący mechanizm naturalistycznego stworzenia. „(...) dopiero Darwin sprawił, że ateizm jest w pełni satysfakcjonujący intelektualnie”, [1] że pozwolę sobie zacytować słowa współczesnego darwinisty, Richarda Dawkinsa.
Kulturowo ważnym elementem w teorii Darwina nie jest twierdzenie o pochodzeniu od biologicznych przodków, ani że biologiczne powstawanie organizmów było stopniowym i długim procesem, a nie trwającym tydzień, jak to dosłownie opisuje Księga Rodzaju. Takie twierdzenia dotyczą tylko sposobu, w jaki dokonywało się to powstawanie, a nie natury samego stwórcy. Istotnym twierdzeniem jest to, które zastępuje Stwórcę bezcelowym materialnym procesem. Twierdzenie to nazywam tezą „o ślepym zegarmistrzu” w nawiązaniu do tytułu słynnej książki Dawkinsa.
Teza o ślepym zegarmistrzu mówi, iż nie był potrzebny żaden Stwórca, ponieważ nie posiadające świadomości siły przypadkowych mutacji i doboru naturalnego – przy pomocy przedbiologicznej, chemicznej ewolucji, która dała początek życiu – były zdolne stworzyć i rzeczywiście stworzyły wszystkie żywe istoty, jakie kiedykolwiek istniały. Ponieważ teza ta jest najważniejszym elementem historii stworzenia, uznawanej w kulturze współczesnej – historii, która jest agresywnie krzewiona w trakcie edukacji i w mediach przy użyciu zasobów rządowych – ważne jest, aby wiedzieć, czy teza o ślepym zegarmistrzu jest prawdziwa.
Ślepy zegarmistrz przed sądem
W książce Sąd nad Darwinem poddałem próbie tezę o ślepym zegarmistrzu i uznałem, że jest zupełnie niezadowalająca, jeśli chodzi o przekonanie nieuprzedzonych umysłów, że biologiczne powstawanie organizmów odbyło się w sposób, w jaki opisują je darwiniści. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystkie twierdzenia, które można uznać za „ewolucjonistyczne”, są fałszywe. Nie ma wątpliwości, że ewolucja zgodnie z ujęciem Darwina miała miejsce, jeśli chodzi o pewną zdolność do zmienności różnych typów organizmów. Proces ten nazywa się mikroewolucją i sprowadza się do takich rzeczy jak powstawanie nowych odmian roślin i zwierząt, które zostały przeniesione do środowiska izolowanej wyspy. Problem stanowi brak jakiegokolwiek świadectwa empirycznego przemawiającego na rzecz i bardzo wielka liczba świadectw empirycznych przemawiających przeciw Darwinowskiemu założeniu, że podobne procesy stopniowej zmiany doprowadziły przede wszystkim do powstania podstawowych programów budowy roślin i zwierząt, oraz sprawiły, że powstały tak złożone organy, jak skrzydła czy oczy. Można sobie wyobrażać, że miał miejsce jakiś tajemniczy proces, w którym ze starszych grup pojawiały się nowe, ale jeśli nawet tak było, to wiemy o tym bardzo mało.
W rozdziale czwartym [książki Reason in the Balance] zwięźle omawiam obecną sytuację biologii ewolucyjnej. Czytelnicy, którzy chcieliby pełniejszego przedstawienia tej sprawy, powinni zajrzeć do Sądu nad Darwinem. Musiałem najpierw napisać książkę dotyczącą świadectw naukowych, by przeciwdziałać wrażeniu, że biolodzy ewolucyjni dysponują wyspecjalizowaną wiedzą, która wskazuje na prawdziwość najważniejszych twierdzeń Darwina. W końcowej analizie jednak darwinizm okazuje się nie mieć oparcia w świadectwach empirycznych. Jego prawdziwą bazę stanowi filozofia, a szczególnie metafizyka naturalistyczna.
Metafizyka naturalistyczna
Naturalizm jest stanowiskiem metafizycznym, które leży u podstaw nie tylko współczesnych nauk ścisłych, lecz także humanistycznych oraz tak zwanych nauk społecznych. W rozdziałach pierwszym i drugim wyjaśniam, czym jest metafizyka naturalistyczna i jak silny jest wpływ jej implikacji na kulturę w ogólności – nawet na to, czym zajmuję się zawodowo, czyli prawo.
Teoria o biologicznym pochodzeniu, na czym ogólnie rzecz biorąc polega darwinizm, wywodzi się bezpośrednio ze stwierdzenia, że Bóg jest iluzją, a więc istnieje tylko przyroda. Jeśli oprócz przyrody nic nie istnieje, to w jaki sposób pojawiły się tak złożone rzeczy, jak my sami? Bez satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie naturalizm jest niewypałem. Według najbardziej atrakcyjnej odpowiedzi miała miejsce ewolucja od rzeczy prostych do złożonych oraz generowanie złożoności obiektów przystosowanych i procesy te nie wymagają tego, by kierowała nimi jakaś wcześniej istniejąca inteligencja. Darwinowski dobór naturalny jest najbardziej przekonującym kandydatem mającym odpowiadać zasugerowanemu wyżej procesowi.
Naturalizm nie daje odpowiedzi na ostateczne pytanie, dlaczego istnieje raczej coś zamiast niczego, ale także teizm nie próbuje odpowiedzieć na pytanie agnostyków, kto stworzył Boga? Stworzenie musiało się zacząć od czegoś, co jest wieczne, jest nie mającą przyczyny przyczyną wszystkiego, co działo się później. Teiści zaczynają od Boga, naukowi naturaliści od materii (mogły to być wirtualne cząstki wyłaniające się z kwantowej fluktuacji w próżni) i bezosobowych praw przyrody. Zgodnie z naturalistyczną nauką od samego początku aż po pojawienie się ludzkiej świadomości bezcelowe siły przyrody, które znane są naszej nauce, zdolne były dokonać i rzeczywiście dokonały twórczego dzieła, które wcześniej przypisywano Bogu. Takie wyjaśnienie nazywam „wielką metafizyczną opowieścią nauki,” w której teoria ewolucji Darwina jest najważniejszym elementem i temu wyjaśnieniu poświęcone są rozdziały trzeci i czwarty [książki Reason in the Balance].
Wielka metafizyczna opowieść jest produktem pewnej epistemologii – sposobu rozumienia tego, czym jest wiedza – zwanej metodologią naturalistyczną. Konsekwencje metodologicznego naturalizmu są słabo rozumiane. Rozdział piąty [książki Reason in the Balance] wyjaśnia, czym jest ta metodologia i dlaczego jest niezgodna z teizmem. Rozdział szósty [książki Reason in the Balance] ilustruje na przykładzie dwóch znaczących filozofów, Johna Searla i Richarda Rorty'ego, w jaki sposób naturalistyczna metafizyka prowadzi nieubłaganie do relatywizmu w etyce i polityce, nawet jeśli wielu naturalistom nie odpowiada relatywizm i mocno starają się go uniknąć.
W rozdziale siódmym [książki Reason in the Balance] powracam na mój własny zawodowy teren i wyjaśniam, jak koncepcja prawa naturalnego nabiera nowego znaczenia w świetle metafizyki naturalistycznej. W rozdziale ósmym odkrywane są konsekwencje naturalizmu wobec edukacji, a w rozdziale dziewiątym opisuję przemianę znaczenia pojęcia „tolerancja” w kulturze naturalistycznej. W rozdziale podsumowującym wskazany jest kluczowy wybór, którego muszą dokonać teiści z powodu zdominowania kultury przez naturalizm.
Zaczynam od opowieści na temat prawa dotyczącego wolności religijnej i intelektualnej.
(c.d.n.)
[1] (Przyp. tłum.) Richard Dawkins, Ślepy zegarmistrz: czyli, jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, Biblioteka Myśli Współczesnej, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994, s. 28.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)