John D. Morris
Czy istnieje przekonujące świadectwo empiryczne
na rzecz i przeciwko ewolucjonizmowi?
Czy istnieją dane empiryczne na rzecz ewolucjonizmu?
Zanim odpowiem na to pytanie, pozwólcie, abym zdefiniował określenie „ewolucja” w takim sensie, w jakim będę jej używał, aby mnie źle nie zrozumiano. Określenia tego Darwin używał na wielką skalę, a więc i ja będę robił tak samo. Jego koncepcja ewolucji proponowała pochodzenie całego życia od wspólnego przodka. I tak z biegiem czasu podstawowe formy życia miały zmienić się w inne – całkowicie różne.
Takie duże zmiany kontrastują ze zmianami na małą skalę, które widzimy w odmianach, adaptacjach oraz rekombinacjach genetycznych. Zmiany te nawet nie muszą być błahe, jednakże są one tylko odmianami w obrębie stabilnego podstawowego rodzaju.
Istnieje dużo dowodów, że adaptacje na małą skalę istnieją. Ewolucjoniści twierdzą, że w ciągu przepastnych okresów czasu zmiany na małą skalę kumulują się przeobrażając się w ewolucję na dużą skalę. W tym sensie człowiek pochodzi od ryby. Nie trzeba dodawać, że na coś takiego trudniej jest przedstawić dowody.
Przez dziesiątki lat kreacjoniści zwracali uwagę na fakt, że małe zmiany nie prowadzą do prawdziwej ewolucji. Całe nasze dzisiejsze obserwacje wskazują, że istnieją genetyczne bariery dla większych zmian. Mutacje nigdy nie dodają informacji do kodu DNA, co byłoby konieczne dla większych zmian ewolucyjnych. Mutacje mogą prowadzić do utraty pewnych zdolności bądź zaniku struktury i produkować nowe wady wrodzone, ale nie dają żadnego wglądu, jak powstały te tak znakomicie zgrane składniki organizmów żywych. Nie wygląda też i na to, że w przeszłości miały miejsce zmiany ewolucyjne na dużą skalę, gdyż zapis kopalny pokazuje te same podstawowe formy życia, jakie istnieją obecnie. Wiele wyjątkowych odmian widzimy pod postacią skamieniałości oraz wiele interesujących zwierząt już wyginęło, ale nawet sami ewolucjoniści przyznają, że w zapisach kopalnych brak jest form przejściowych pomiędzy podstawowym rodzajami.
Brak mocnych dowodów na rzecz teorii ewolucji zrodził nową dyscyplinę w ramach ewolucjonizmu – przeglądanie literatury kreacjonistycznej w poszukiwaniu jakiegoś możliwego do wykazania błędu, próbując zepchnąć kreacjonizm do defensywy i przez to odwrócić uwagę od licznych słabości własnego stanowiska. Wciąż jeszcze i ja sam jestem surowo karany w Internecie za to, że nie cofnąłem przypadkowego oświadczenia, jakie uczyniłem o Donaldzie Johansonie i autentyczności stawu kolanowego należącego do słynnej skamieniałości australopiteka „Lucy” („Back to Genesis”, listopad 1989). Twierdzenia Johansona, zarówno publiczne, jak i to wydrukowane, były niejasne i pomimo iż nie używam więcej tamtego argumentu, ciągle nie jestem przekonany, jak to jest z ich prawdziwością. Chodzi o to, że jeśli nawet to kolano należy rzeczywiście do części szkieletu „Lucy”, to i tak była ona w pełni podobna do szympansa.
Podobną taktykę dywersyjną zastosowano wobec artykułu „What They Say” („Back to Genesis”, marzec 1999). Błędne użycie cytatu z wypowiedzi pewnego ewolucjonisty – przez przypadek wyjęte z kontekstu – zostało użyte do zanegowania całości artykułu i kreacjonistycznych twierdzeń na temat braku form przejściowych. Jednak wskazanie na źle użyty cytat nie przyczynia się przecież do produkcji form przejściowych dokumentujących przekształcanie się podstawowego rodzaju! (Oryginalne artykuły i odpowiedzi Instytutu Badań Kreacjonistycznych ICR można znaleźć pod adresem: http://www.icr.org)
Argumenty ewolucjonistów byłyby bardziej przekonywujące, gdyby mogli przedstawić mocne dowody popierające ewolucję. Ponieważ nie mogą tego zrobić, muszą uciekać się do zasłon dymnych w rodzaju tych wyżej wspomnianych.
Czy istnieją dane empiryczne przeciwko ewolucjonizmowi?
Dla ewolucjonistów największy problem stanowi pochodzenie życia z materii nieożywionej. Nawet najbardziej prosty, jednokomórkowy organizm jest niewyobrażalnie złożony i składa się z dużej ilości niezwykle wyrafinowanych części. Wszystkie one wykonują ważne funkcje i są wzajemnie od siebie zależne. Prawa statystyki przekonały wszystkich, którzy zechcieli się trudzić, aby to obliczyć, że nawet jedna cząsteczka białka, która składa się z łańcucha setek dokładnie umieszczonych aminokwasów, nie mogła powstać przez przypadek. A taka cząsteczka białka jest bardzo prosta, jeśli się ją porówna z jakimikolwiek funkcjonującymi częściami komórki. Kiedy zrozumiemy, że wszystkie z tych części muszą być obecne i funkcjonujące od samego początku, to przyznamy, że powstanie życia z materii nieożywionej bez inteligentnego projektu jest rzeczą niemożliwą. I rzeczywiście, każdy żywy organizm stanowi tak mocne świadectwo projektu przez inteligentnego projektanta, że tylko umyślne ignorowanie danych (II List św. Piotra 3:5) może doprowadzić do przypisania przypadkowi mocy tworzenia tak złożonych struktur. Każdy organizm od prostych bakterii do ludzi posiada ów wspaniały kod DNA, który zawiera bibliotekę pełną dokładnych informacji, bez których życie jest niemożliwe.
Inny ogromny problem dla ewolucjonisty leży w naturze zapisu kopalnego, tj. jedynego fizycznego zapisu, jak wyglądało życie w przeszłości. Jak przyznają moi koledzy ewolucjoniści, zapis kopalny nie daje żadnej wskazówki na to, że jakiekolwiek podstawowe typy życia zmieniły się kiedykolwiek w jakiś inny podstawowy typ życia, gdyż nigdy nie odkryto form pośrednich. We współczesnym świecie i w zapisie kopalnym każdy podstawowy typ jest odmienny, chociaż wewnątrz podstawowych typów istnieje spory zakres zmienności. Chociaż gradualistyczny ewolucjonizm „darwinowski” zawsze przewidywał, że któregoś dnia zostaną odkryte formy pośrednie, to obecnie w kręgach ewolucjonistów modna jest koncepcja krótkotrwałej szybkiej ewolucji albo inaczej: przerywanej równowagi, zakładająca, że małe odizolowane części większej populacji szybko ewoluowały, nie pozostawiając żadnych skamieniałości. Ale gdzie są dowody na to, że one w ogóle ewoluowały?
Oprócz luk w zapisach kopalnych pomiędzy wszystkimi podstawowymi typami zwierzęcia, istnieją jeszcze dwie potężne luki, które należy podkreślić. Ewolucyjny dystans pomiędzy jednokomórkowymi organizmami, a rozległym szeregiem wielokomórkowych, bardzo skomplikowanych morskich bezkręgowców, wyklucza nawet szybką ewolucję. W – jak się twierdzi – mającej 600 milionów lat warstwie skalnej określonej jako kambryjska (w której po raz pierwszy pojawia się wielokomórkowe życie) znajdują są gąbki, małże, trylobity, jeże morskie, rozgwiazdy itd. itd., ale brak jest ich ewolucyjnych przodków. Ewolucjoniści nie mają nawet do zaproponowania żadnych przodków. A podobnie olbrzymia jest luka między morskimi bezkręgowcami a kręgowymi rybami.
Sprawa wygląda dla ewolucjonistów jeszcze gorzej, bo w warstwie kambryjskiej znajdują się także skamieniałości ryb. Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, to przecież ryby musiały ewoluować z czegoś, tak jak z czegoś musiały ewoluować bezkręgowce. Ewolucjonizm nie może nam zaproponować żadnych przodków, ale za to świadectwo empiryczne doskonale pasuje do modelu kreacjonistycznego, gdyż kreacjonizm podkreśla, że każdy typ zwierzęcy został stworzony jako w pełni ukształtowany bez jakiegokolwiek ewolucyjnego przejścia.
Dowód na stworzenie jest tak silny, iż nielogiczne jest, aby wierzyć w cokolwiek innego. Tylko religijne oddanie się ateizmowi bądź chęć uzyskania aprobaty ze strony tych ateistów, którzy zwą siebie uczonymi, mogły skierować ludzi na tę drogę. Biblia mówi, że ci, którzy zaprzeczają stworzeniu „nic nie mają na swoją obronę” (List do Rzymian 1:20).
John D. Morris
(John D. Morris, Ph.D., „Does Convincing Evidence for Evolution Exist?”, Acts & Facts, August 1999, vol. 28, No. 8, Back to Genesis No. 128; John D. Morris, Ph.D., „Is There Evidence Against Evolution?”, Acts & Facts, June 1989, vol. 18, No. 6, Back to Genesis. Za zgodą Autora z jęz. ang. tłumaczyła Katarzyna Gieremek)
(Na Początku... 2000, vol. 8, nr 9-10, s. 295-299.)



Komentarze
Pokaż komentarze (115)