Karetka pogotowia, jak nakazuje obyczaj, zaprzężona w cztery rącze cuganty, miała, oprócz kogutka, przynitowane bezpośrednio do pleców woźnicy na koźle, dwa firmowe znaki dwóch kompatybilnych firm. Jeden, to zakład pogrzebowy i wówczas jeździła stępa, świadcząc karawanowe usługi, drugi, to Hurtownia Sakramentów Małżeńskich. Wtedy przychodził serwisowy łazęga i montował turbinę z przyświstami. W zależności od ładunku, woźnica zmieniał wyraz twarzy.
Jeżeli zaś chodzi o pasażerów: miało się pewność, że im cała ta komedia powiewa, że gdyby było na odwrót, też by było niczego.
84
BLOG





Komentarze
Pokaż komentarze (2)