Dzisiejszy tekst został opublikowany 24 marca 2009 i pochodzi z blogu Zapiski z Granitowego Miasta *. Przedstawiam jeden wpis, ale ciekawe są wszystkie, tak więc gorąco polecam lekturę całości.
Marek Jastrząb
Hasło
Jestem uzależniony od Internetu. Ten nałóg jakoś dziwnie współgra z moim totalnym debilizmem i ignorancją w sprawach informatycznych. Potrafię obsługiwać komputer w niewiele większym stopniu, niż moja córka, a informatyków darzę podobnymi uczuciami jakimi członkowie wspólnot pierwotnych obdarzali swoich szamanów, którzy uchodzili wśród nich za posiadaczy wiedzy tajemnej. To coś w rodzaju mieszaniny podziwu, lęku i niechęci.
Ale od początku…
Przez ostatni miesiąc byłem na przymusowym odwyku bezinternetowym. Jako swojego nowego providera wybrałem bowiem koncern SKY, gdzie dostałem bezprzewodowy router w pakiecie z około 600 programami w TV. O ile telewizję zainstalowali nam praktycznie od ręki, to na uaktywnienie broadbandu musiałem trochę poczekać. Wczoraj nadszedł wreszcie ten wspaniały dzień, w którym skończyła się moja udręka. Będąc w pracy sprawdziłem na stronie SKY’a, czy mój broadband jest już aktywny, po czym po fajrancie pognałem co sił do domu, wyciągnąłem z szafy otrzymany pocztą router i zabrałem się za jego podłączanie.
Szybko powtykałem kabelki gdzie trzeba, włączyłem laptopa, wpisałem hasło do sieci i…. dupa blada. „There is limited or no connection… bla, bla, bla…”
W tłumaczeniu z informatycznego na ludzkie: “Goń się, frajerze i pasjansa na kompie układaj, a nie surfuj po necie!”.
Posprawdzałem jeszcze raz wszystkie kabelki.
Nic.
Zrestartowałem kompa.
Nic.
Wyłączyłem wszystkie antywirusy i inne fajerłole.
Nic.
Przeczytałem jeszcze raz instrukcję, sprawdziłem kable, odsunąłem router dalej od kompa, zacząłem grzebać w ustawieniach połączeń w Control Panelu, ponownie zrestartowałem kompa, wpisałem hasło po raz setny.
Nic, kurwa, nic się nie zmieniło!!! Nadal nie mam tego pier….go bezprzewodowego netu!!!
Po paru godzinach poddałem się. Trudno – niech moją reputację psi zjedzą. Dzwonię po pomoc.
Zadzwoniłem do przyjaciół. Na szczęście obydwaj (informatyk i inżynier) wybierali się akurat na zakupy do pobliskiego B&Q i obiecali zajrzeć do mnie.
Trochę się uspokoiłem. Odsiecz jest już w drodze!
Nagle coś mnie tknęło i wpisałem hasło dostępu do sieci bezprzewodowej po raz sto pierwszy.
Udało się.
Opadłem bez sił na fotel, zadzwoniłem do przyjaciół i odwołałem alarm.
Wyjaśniłem im też dlaczego nie mogłem się podłączyć do sieci. Kiedy już opanowali śmiech kazali mi wracać do przedszkola uczyć się obsługi komputera razem z pięciolatkami.
Zamierzam skwapliwie skorzystać z tej rady.
Hasło do sieci należało wpisać DUŻYMI LITERAMI…
* http://blogbiszopa.blog.onet.pl/1,AR3_2009-03_2009-03-01_2009-03-31,index.html





Komentarze
Pokaż komentarze