Wyspy blogowe Wyspy blogowe
48
BLOG

Kłopoty z lekturami

Wyspy blogowe Wyspy blogowe Kultura Obserwuj notkę 0

Ostatnio jestem wybredny: czytam wyłącznie mistrzów słowa. Mając dotkliwe poczucie kończącego się czasu, nie mogę pozwolić sobie na żywiołowe lektury. Dawniej tak, dawniej pochłaniałem wszystko jak leci, bez planu i dokonywania tematycznych wyborów. Teraz jest np. Balzak, Czechow, Tołstoj, Proust, czyli cegły z górnej półki. Ale że poliglota ze mnie żaden, skazany jestem na tłumaczenia. Balzaka i innych z literackiego Parnasu Francji tłumaczył Boy i na jego przekładach wyrobiłem sobie zdanie o językowym bogactwie Marcela.

Jednak niesforny ze mnie skazaniec i nieufniak paskudny. Bo tak sobie miarkuję, że w zasadzie to ja nie znam utworów Niekrasowa, Cortazara lub Marqueza, znam jeno translatorskie wymysły spolszczaczy, objaśniaczy i przybliżaczy ich tekstów, w miarę udolnych, lub genialnych do kwadratu. Kto wie, czy zachwycam się właściwym człowiekiem? Może Proust był pisemnym niedołęgą, a giętki język należał do Żeleńskiego? Niedawno znalazłem w internetowej bibliotece czytane

30 lat temu arcydzieło Balzaka „Kuzynka Bietka" i już zacząłem się cieszyć, że przeczytam je na nowo, już nawet przebrnąłem przez kilka zdań, gdy coś mi poczęło zgrzytać we wspomnieniach. Nie ten styl, nie ten rozmach, a i rytm beznadziejny. Spojrzałem na nazwisko tłumacza i okazało się, że to Teresa Prażmowska, a tłumaczenie pochodzi z 1883 roku. Więc gdyby nie było Boya, Słomczyńskiego czy Chądzyńskiej, kto wie, czy nie dziwiłbym się, czemu robi się tyle hałasu o nic.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura