57 obserwujących
1356 notek
1355k odsłon
567 odsłon

Dawno, dawno temu... za siedmioma Springerami, za siedmioma Ringierami....

Wykop Skomentuj1

image

11 lipca 1930 roku zawitał do Francji 75-letni Charles Leopold Hartmann, Francuz, pochdzący z Alzacji, który w 1872 r., zaraz po przegranej przez Francję wojnie z Prusami i zajęciu przez nich Alzacji i Lotaryngii, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Przyjechał ponieważ przed śmiercią chciał jeszcze raz zobaczyć ojczyznę. Cały w skowronkach, podśpiewując udał się do rodzinnej miejscowości Nordhiem...

"Z radością Hartmann oglądał uwolnioną z pod obcej okupacji ojczyznę i z radością dotarł do rodzinnej wioski. Tu począł szukać towarzyszów odległych lat młodzieńczych i przypomniał im się, wymieniając swoje nazwisko. Ze zdumieniem jednak spostrzegł, że brwi starców marszczyły się groźnie, a gdy wieść o jego przybyciu rozeszła się już po wsi, wszystkie drzwi zastawał przed
sobą zamknięte. Zdziwiony i dotknięty takiem przyjęciem, udał się Hartmann do mera i zapytał
o przyczynę. Mer wzrokiem zmierzył starca od głowy do stóp i rzekł suchym, urzędowym tonem:
— Zostałeś, starcze, skazany podczas wojny zaocznie na śmierć za porozumiewanie się z nieprzyjacielem i obowiązkiem moim jest cię aresztować.


image

Hartmann rozpłakał się. Nic nie rozumiał. Od 43 lat nie opuszczał Ameryki, ale za dalekim oceanem zachował głębokie przywiązanie i miłość do Francji. Przybył do niej teraz z tak daleka, by ją jeszcze raz przed śmiercią zobaczyć i zamknąć w niej oczy do wiecznego spoczynku, a ona przyjmuje go jako zdrajcę, jak wroga. Nie czekając na wstyd, starzec sam zgłosił się do władz, przysięgał jednak, że jest niewinny  i prosił o zbadanie sprawy. I oto już w 5 dni później wdrożone dochodzenia doprowadziły do wyjaśnienia sprawy i zupełnej rehabilitacji Hartmanna.
Okazało się, że jakiś szpieg niemiecki przybył jeszcze przed wojną do gminy Nordheim i przedstawiwszy się jako Hartmann, zażądał wydania mu dokumentu urodzenia. Z dokumentem tym przybył jeszcze przed wojną do Paryża i tu, przedstawiając się za bankiera, prowadził szeroki tryb życia, a po pewnym czasie nawiązał ścisłe stosunki z kołami anarchistycznemi, których destruktywną działalność finansował. Za pieniądze kupił sobie również znanego przed wojną francuskiego działacza rewolucyjnego, Guilbeaux, który z kasy pseudobankiera czerpał obfite fundusze na wydawnictwa rewolucyjne i anarchistyczne.
Rzekomy Hartmann rozwijał w Paryżu działalność tem żywszą, im bliższym był fatalny sierpień 1914 roku. Wreszcie wybuchła wojna i władze francuskie zwróciły uwagę na Hartmanna. Ale gdy tajna policja weszła do jego mieszkania, by go aresztować, zastała mieszkanie puste. Hartmann zdołał umknąć i w kilka tygodni później wypłynął w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie rozwijał propagandę przeciwko dostawom amunicji dla Ententy.
W marcu 1915 roku Hartmann wrócił do Europy i zatrzymał się czas jakiś w Anglji. Podejrzany o knowania z cichymi przyjaciółmi Niemiec w Londynie, został przez angielski kontrwywiad aresztowany, lecz wykazał się oryginalnemi dokumentami francuskiemi i został uwolniony. Prawdziwy bowiem Hartmann, przed wyjazdem do Ameryki optował za Francją, o czem szpieg wiedział i na podstawie dokumentu urodzenia otrzymał w Paryżu z łatwością paszport.
Uwolniwszy się z rąk Anglików, Hartmann osiadł w Genewie. Tu spotkał nietylko dawnego swego konfidenta Guilbeaux, ale i licznych rewolucjonistów rosyjskich i anarchistów włoskich, których natychmiast wciągnął do swej pracy, szerząc defetyzm zapomocą licznych wydawnictw, wysyłanych do Francji. Ten fakt właśnie spowodował wszczęcie przez kontrwywiad francuski szczegółowego śledztwa, które w kwietniu 1918 [02.1919] roku doprowadziło do zaocznego skazania na śmierć zarówno Hartmanna, jak i Guilbeaux, jako obywateli francuskich, działających na szkodę Francji. Obecnie, po stwierdzeniu, że prawdziwy Hartmann nie opuszczał Ameryki od chwili swego wyjazdu w roku 1872 i że zatem nie mógł być ani w Paryżu, ani w Londynie, ani w Genewie i nie mógł prowadzić żadnej akcji przeciw Francji, zwołano w tempie przyśpieszonem najwyższy trybunał wojskowy, który zniósł poprzedni wyrok śmierci na Hartmanna i przeniósł go na niewiadomego. Nigdy bowiem kontrwywiad francuski nie zdołał dociec, kto ukrywał się pod nazwiskiem Hartmanna, gdyż po wydaniu wyroku śmierci w roku 1918 [02.1919] rzekomy Hartmann znikł i działalność jego ustała zupełnie. Po odczytaniu przez przewodniczącego trybunału wyroku rehabilitacyjnego, starzec zapłakał głośno i już z pogodnem czołem ruszył ponownie do rodzinnego Nordheim, gdzie ludność zgotowała mu serdeczne przyjęcie"


image
"Hartmann z sali sądowej jest na pewno tym Hartmannem, który został skazany. Ale skazany Hartmann na pewno nie jest tym z sali sądowej".

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura