Za inspirację całości wielkie podziękowania dla Beretki!
Ziemowit, jako Siemowit znany,
w dziwny ten sposób był przezywany,
bo jak się witał, to mówił siemo,
a jeśli nie miał, to mówił niemo.
Wchodząc zmęczony kiedyś do chatki,
te słowa rzecze do swojej matki:
- słuchojcie Wy mnie, motko Rzepicho,
jo w tym Berecie już ledwo dychom!
Zo moły Moher na moją głowę,
trzeba go zwiększyć, gdzieś o połowę!
Matka zmartwiona patrzy na męża,
Piast w swym spojrzeniu oczy zawęża,
i mówi głosem stanowczym, silnym
i jakże często tak nieomylnym:
- nie wolno nigdy szargać Mohera!
Kto Moher zszarga, tego cholera
niechybnie weźmie i już nie zwróci
Moher zwiększony będzie zszargany,
bo nie zwyczajny, lecz udawany!
Jeszcze na Moher swym okiem rzucił,
całkiem spokojnie wyszedł był z chaty.
Siemowit jeszcze krzyknął do taty:
- Moher zo moły! Mom go wyrzucić?
Nie mogę przecież Motki zasmucić!
Moher wyrzucić z takiej przyczyny?
- Nie! Nie wyrzucaj! Zrób postrzyżyny!
...
| poprzednia lekcja Rzepicha, Piast i Beret |
zacznij od początku | następna lekcja Lech, Krak i Wanda |





Komentarze
Pokaż komentarze (16)